facebook.com

[TYLKO U NAS] Dr A. Bartoszewicz o projekcie ustawy znoszącej tzw. 30-krotność ZUS: To jest ogromne wyzwanie dysproporcji dochodowej ludzi na emeryturze i możliwości wywiązania się przez system z tego zobowiązania

Jeżeli zniesiemy ten limit to znaczy, że dzisiejsza poprawa i chwilowe zadowolenie może objawić się sytuacją, kiedy w przyszłości Fundusz Ubezpieczeń Społecznych będzie wypłacał dla części ogromne emerytury, a dla części będą te emerytury bardzo niskie, ze względu na to, że ludzie mniej zarabiający mniej składkują. To jest ogromne wyzwanie dysproporcji dochodowej ludzi na emeryturze i możliwości wywiązania się przez system z tego zobowiązania – mówił dr Artur Bartoszewicz, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Do Sejmu trafił projekt ustawy likwidującej od 2020 r. tzw. 30-krotność ZUS – górny limit przychodu, do którego płaci się składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Ma to przynieść dodatkowe 7,1 mld zł do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

– Fundusz Ubezpieczeń Społecznych nie zbiera z rynku tyle składek, żeby w pełni zaspokoić potrzeby obecnie wypłacanych świadczeń dla tych, którzy są już na emeryturze, co powoduje, że co jakiś czas budżet państwa musi dołożyć z własnych środków do tego funduszu, aby na wszystkich emerytów wystarczyło pieniędzy. I teraz w całym systemie jest takie specyficzne rozwiązanie, które mówi o 30-krotności limitu składkowego, polegającego na tym, że jeżeli zarabiasz rocznie więcej niż 30-krotność przeciętnego wynagrodzenia prognozowanego w gospodarce na dany rok (…), to do tej wartości płacisz składki ZUS, a później przestajesz płacić – tłumaczył dr Artur Bartoszewicz.

Nowe rozwiązanie ma poprawić bieżącą kondycję ZUS-u. Zdaniem gościa „Aktualności dnia”, w przyszłości może mieć to negatywne skutki.

– Gdybyśmy płacili od wszystkich zarobionych pieniędzy, to ci bardzo bogaci zaczęliby gromadzić zobowiązanie wobec swoich przyszłych emerytur o bardzo wysokiej wartości. (…) Jeżeli zniesiemy ten limit, to poprawimy płynność bieżącą FUS-u, czyli obecnie ZUS będzie w lepszej kondycji – wyjaśnił ekonomista.

– W dłuższej perspektywie jest to bardzo niebezpieczne. Bo jeżeli zniesiemy ten limit to znaczy, że dzisiejsza poprawa i chwilowe zadowolenie może objawić się sytuacją, kiedy w przyszłości Fundusz Ubezpieczeń Społecznych będzie wypłacał dla części ogromne emerytury, a dla części będą te emerytury bardzo niskie, ze względu na to, że ludzie mniej zarabiający mniej składkują. To jest ogromne wyzwanie dysproporcji dochodowej ludzi na emeryturze i możliwości wywiązania się przez system z tego zobowiązania – dodał.

Projektowi ustawy likwidującej od 2020 r. tzw. 30-krotność ZUS sprzeciwiają się zarówno związki zawodowe, jak i pracodawcy.

– Związki zawodowe i pracodawcy – dwie strony, które zawsze się kłóciły – mówią jednoznacznie: „Rządzie, nie idź w tym kierunku”. Dlatego, że związki zawodowe mówią, że właśnie ten limit był po to, by ograniczyć wzrost tych emerytur w nieskończoność; a pracodawcy mówią, że jak zostanie zniesiony limit, to część osób bardzo dobrze zarabiających poczuje, że to jest dodatkowe opodatkowanie i będą chcieli wyjść z krajowego rynku pracy lub zmienić formę zatrudnienia. To jest tylko dla osób zatrudnionych na umowę o pracę. (…) Jedynym zwolennikiem tego jest rząd, chociaż pracownicy i pracodawcy mówią: „Nie” – podkreślił rozmówca Radia Maryja.

Całość rozmowy z dr. Arturem Bartoszewiczem z „Aktualności dnia” można odsłuchać [tutaj]. 

radiomaryja.pl

drukuj