[TYLKO U NAS] A. Klińska-Majcher: Protest opiekunów osób niepełnosprawnych postrzegam jako walkę polityczną

Protest opiekunów niepełnosprawnych postrzegam jako walkę polityczną. Nie wyobrażam sobie, żeby można było narażać swoje dzieci na tyle niedogodności – powiedziała w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Anna Klińska-Majcher,  prezes Stowarzyszenia Twórczości Artystycznej Osób z Zespołem Downa „Opatrzność”.

Matka niepełnosprawnej córki opowiedziała o powstaniu Stowarzyszenia „Opatrzność”, w ramach którego osoby z zespołem Downa przygotowują inscenizacje sztuk teatralnych.

– Praca z takimi osobami nie jest łatwa. Na pewno wymaga dużo nakładu sił, spokoju i energii. (…) Grupa „Opatrzność” początkowo skupiała te osoby z zespołem Downa, które były wycofane. One płakały, mówiły, że to się nie uda i będą się z nas śmiać. (…) We wrześniu będziemy obchodzić dziesięciolecie pracy z tą grupą teatralną. Teraz wystawiają dziesiąty spektakl. Każda premiera odbywa się w Teatrze Powszechnym w Radomiu, ale prócz tego występują na wielu innych scenach. (…) Wszyscy są zadowoleni. Młodzi ludzie uczą się jak pokonywać bariery niemożności – mówiła prezes Stowarzyszenia Twórczości Artystycznej Osób z Zespołem Downa „Opatrzność” w Radomiu.

W kontekście trwającego w Sejmie protestu rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych Anna Klińska-Majcher wyraziła swoje niezadowolenie tym, że „opiekunowie są agresywni w stosunku do najważniejszych osób w naszym państwie. To jest dla mnie nie do przyjęcia”.

– Nigdy mi się nic nie należało. Zawsze wymagałam najpierw od siebie, a dopiero później od innych. Wydaje mi się, że rząd robi bardzo dużo i ja staram się go wspierać w tym, przynajmniej duchowo. To, co robią, to są już kolejne podwyżki i wydaje mi się, że to jest bardzo dużo. (…) Wśród opiekunów osób niepełnosprawnych są rodzice, którzy całych siebie dają swoim dzieciom, ale są też bardzo roszczeniowi opiekunowie, którym wszystko się należy. Spotykam się też z agresją rodziców, którym otwiera się serce i dla ich dzieci się daje dużo. Osoby niepełnosprawne potrafią być cudownie wdzięczne za to, co się dla nich robi. Niestety z opiekunami bywa bardzo różnie. Tak też jest w Sejmie. Ja postrzegam to jako jakąś walkę polityczną, bo nie wyobrażam sobie, żeby można było narażać swoje dzieci na tyle niedogodności, jakie ich tam spotykają – zaznaczyła.

– Niestety, to nie są ich normalne warunki życia i spania. Moja córka by się tam absolutnie nie znalazła. Tu kładzie się na szale. Z jednej strony mówi się o rehabilitacji, a z drugiej strony te osoby naraża się na cofanie w rozwoju, stresy, nerwice, bo w takim krzyku, zgiełku, one nie potrafią funkcjonować – dodała.

Cała rozmowa z Anną Klińską-Majcher dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj