fot. PAP/EPA

Turcja: chaos po próbie zamachu stanu

Po dokonanej w nocy z piątku na sobotę przez część armii tureckiej próbie zamachu stanu, władze tureckie zdołały częściowo opanować sytuację. W kraju panuje jednak chaos. Prezydent Erdogan zapowiedział ukaranie winnych.

Do 90 wzrosła liczba zabitych w próbie zamachu stanu, do której doszło w Turcji w nocy z piątku na sobotę. Liczba rannych wzrosła  do  1154 – poinformowała agencja Anatolia.

Łącznie aresztowano 754 wojskowych. W związku z próbą puczu na rozkaz ministra obrony Efkana Ali w armii zdjęto ze stanowisk pięciu generałów i 29 pułkowników.

Według oficjalnych doniesień puczyści nie przejęli pod kontrolę żadnych samolotów bojowych, nie ma ataków na parlament, ani pałac prezydencki.

Media informowały o walkach na ulicach Ankary, w tym ataku na parlament i budynki rządowe z udziałem czołgów i lotnictwa. Miało też dojść do walk powietrznych, a lotnictwo rządowe miało zestrzelić helikopter puczystów.

Puczyści zajęli studia publicznej telewizji TRT, a także prywatnej stacji CNN Turk. W sobotę rano zostali jednak aresztowani przez siły wierne rządowi i stacje wznowiły nadawanie.

Lotnisko im. Ataturka w Stambule zostało w piątek wieczorem zamknięte, ale w sobotę rano napłynęły informacje, że sytuacja powoli wraca do normy. Natomiast agencja żeglugowa GAC podała, że władze tureckie zamknęły w sobotę rano cieśninę Bosfor dla ruchu tankowców ,,z powodów bezpieczeństwa”.

Turcja zamknęła też w sobotę nad ranem wszystkie trzy przejścia na granicy z Bułgarią – poinformowało bułgarskie radio publiczne, powołując się na bułgarskie MSW. Bułgaria wzmocniła też ochronę granicy z Turcją.

Prezydent Erdogan, który przebywał na urlopie, potępił w sobotę nad ranem ,,zdradę”. Jak powiedział, puczyści dopuścili się jej z inspiracji jego wroga imama Fethullaha Gulena przebywającego na emigracji w USA. Zapowiedział ukaranie winnych, którzy ,,zapłacą wysoką cenę”. W relacji Associated Press Erdogan oświadczył, że przywódcy puczu zostali aresztowani, jednak nie uporano się jeszcze ze wszystkimi skutkami buntu.

Prezydent oświadczył, że nie zamierza się nigdzie wybierać i ,,pozostanie ze swoim narodem”. Dodał, że ,,miliony wyszły na ulice” protestując przeciwko puczowi, którego uczestnicy ,,są mniejszością” w armii.

– Turcja ma demokratycznie wybrany rząd i prezydenta. Spoczywa na nas odpowiedzialność i będziemy wykonywać nasze obowiązki do końca. Nie oddamy kraju najeźdźcom – powiedział Erdogan na konferencji prasowej na lotnisku w Stambule.

Erdogan powiedział też, że hotel w nadmorskiej miejscowości Marmaris, w południowo zachodniej Turcji, w którym przebywał na urlopie, został po jego wyjeździe zbombardowany.

Premier Binali Yildrim poinformował, że w związku z puczem aresztowano 130 osób.

Prezydent USA Barack Obama i sekretarz stanu John Kerry wezwali podczas rozmowy telefonicznej w nocy z piątku na sobotę wszystkie strony konfliktu w Turcji do poparcia wybranego w drodze wyborów rządu. Obama i Kerry wezwali też strony konfliktu do powściągliwości, unikania przemocy i rozlewu krwi.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zaapelował w sobotę nad ranem o ,,pełne respektowanie” tureckiej konstytucji i instytucji demokratycznych.

W opublikowanym oświadczeniu Stoltenberg wyraził poparcie dla prezydenta Tayyipa Erdogana i jego rządu. Podkreślił, że Turcja jest ,,cennym członkiem NATO”.

PAP/RIRM

drukuj