fot. PAP/EPA

Trwają poszukiwania czarnej skrzynki

Specjalna ekipa kolejny dzień poszukiwała w Alpach zawartości drugiej czarnej skrzynki, pochodzącej z samolotu, który przed kilkoma dniami roztrzaskał się w katastrofie lotniczej. Druga czarna skrzynka zawiera dane lotu, które są potrzebne, aby wykluczyć problemy mechaniczne.

W prowadzonych poszukiwaniach czarnej skrzynki istotny jest czas, ponieważ w górach panują trudne warunki wilgotności i temperatury, które mogą wpłynąć na jakość nagrania. Stąd tak wielka determinacja służb wyznaczonych do poszukiwań.

Do pełnej analizy wydarzeń potrzebne są nagrania parametrów pracy samolotu i jego stanu technicznego. Na razie jednak znamy tylko informacje zawarte w pierwszej czarnej skrzynce, czyli wyłącznie te z kokpitu. Na nagraniu słychać głos kapitana, który woła: „Na Boga, otwórz drzwi” oraz głośne metaliczne uderzenia, jakby ktoś usiłował wyłamać drzwi do kokpitu. 90 sekund później włącza się sygnał „pull up”. Samolot jest w tym momencie około 5 km nad ziemią. Ostatnim dźwiękiem utrwalonym na taśmie rejestratora są krzyki pasażerów. W miniony weekend w pobliskim kościele, niedaleko miejsca katastrofy sprawowana odbyła Msza św. w intencji ofiar.

Rodzina kapitana, który gorączkowo próbował uzyskać dostęp do kokpitu, odwiedziła pomnik ofiar katastrofy feralnego lotu samolotu Airbus A320. Udała się na miejsce, gdzie znajduje się kamień z napisem w języku francuskim, niemieckim i hiszpańskim – upamiętniający ofiary katastrofy. Na miejscu tragedii była też rodzina japończyka, który również zginął w katastrofie.

– To co zapamiętam, to wiele łez wylanych przez rodzinę. Żona pana Sato wciąż nie może uwierzyć, że jej mąż zginął. Podróżował w związku z praca i biznesem. Krewni pana Sako wyrazili zgodę, aby dać próbki DNA, by przyspieszyć proces identyfikacji – powiedział kolega ofiary wypadku z Japonii.

Prokuratorzy uważają, że w postępowaniu drugiego pilota, który prawdopodobnie świadomie spowodował katastrofę lotniczą, nie można się dopatrzyć motywów politycznych czy religijnych. Co więcej Lubitz bardzo dobrze znał region, w którym nastąpiła katastrofa, gdyż wcześniej bywał tam i latał szybowcem. Jeden z francuskich dzienników napisał, że „Alpy były pasją Lubitza, że miał na ich tle obsesję”.


TV Trwam News

drukuj