fot. PAP/EPA

Trwa walka o Krym

Rozmowy szefów dyplomacji USA i Rosji na temat kryzysu na Krymie nie przyniosły nawet zbliżenia stanowisk. Moskwa twierdzi, że referendum w sprawie przyłączenia półwyspu do Rosji jest zgodne z prawem. Zachód podkreśla, że nie uzna wyników tego plebiscytu.

Rozmowy Johna Kerry’ego z Siergiejem Ławrowem w piątek w Londynie trwały sześć godzin. Sekretarz stanu USA podkreślił po ich zakończeniu, że ani Stany Zjednoczone, ani społeczność międzynarodowa nie uznają wyników krymskiego referendum, ponieważ jest ono niezgodne z prawem. Zaakcentował również, że niepokój budzą rosyjskie ćwiczenia wojskowe u granic Ukrainy.

Kerry powiedział też po rozmowie z Ławrowem, że uznanie przez parlament rosyjski referendum na Półwyspie Krymskim będzie oznaczać „aneksję Krymu tylnymi drzwiami”. Przestrzegł Rosję przed prowadzeniem polityki faktów dokonanych na Ukrainie. Ławrow oświadczył, że USA i Rosja nie mają „wspólnej wizji” na temat Ukrainy mimo „pożytecznych rozmów” w Londynie. Podkreślił, że Rosja „uzna wolę narodu krymskiego” wyrażoną 16 marca w referendum.

Twierdził, że Moskwa nie potrzebuje żadnych międzynarodowych struktur do mediacji z Ukrainą, a jednocześnie zapewniał, że Rosja nie planuje wkroczyć na wschodnią Ukrainę. Rosyjski prezydent Władimir Putin w rozmowie telefonicznej z sekretarzem generalnym ONZ Ban Ki Munem reprezentował pogląd, że decyzja w sprawie przeprowadzenia referendum w sprawie statusu Krymu „jest w pełni zgodna z normami prawa międzynarodowego i Kartą Narodów Zjednoczonych”.

Unijni dyplomaci ujawnili w piątek, że lista osób objętych sankcjami UE w związku z kryzysem na Krymie może być gotowa dopiero w niedzielę wieczorem, po referendum krymskim. Sankcje mają dotknąć separatystów z Krymu oraz grupę Rosjan. Według dyplomatów trwające od początku tygodnia prace nad sankcjami wizowymi i finansowymi wobec osób odpowiedzialnych za naruszenie suwerenności i integralności Ukrainy prowadzone są na podstawie listy, zawierającej ponad 120 nazwisk i przygotowanej przez placówki UE na Ukrainie i w Moskwie.

Decyzję w sprawie wprowadzenia sankcji mają podjąć ministrowie spraw zagranicznych państw UE na spotkaniu w Brukseli już w najbliższy poniedziałek, czyli dzień po referendum na Krymie. Na niedzielę wieczorem zaplanowano dodatkowe spotkanie ambasadorów państw UE, którzy mają przygotować decyzje ministrów, w tym „czarną listę”. Niemiecki dziennik „Bild” poinformował w piątek na swej stronie internetowej, że w ramach planowanych sankcji wobec Rosji UE i USA zamierzają zakazać wydawania swych wiz 13 osobom z najwyższych rosyjskich sfer politycznych i gospodarczych. Według gazety na sporządzonej przez Johna Kerry’ego i szefową unijnej dyplomacji Catherine Ashton liście figurują nazwiska ośmiu osób z najbliższego otoczenia Władimira Putina.

Prorosyjskie władze Krymu uważają, że wynik referendum jest przesądzony. Premier krymskiej Autonomii Siergiej Aksjonow powiedział w piątek, że proces wchodzenia Krymu w skład Federacji Rosyjskiej zajmie do roku. Odrzucił przy tym ewentualność, by Krym mógł stać się niepodległym państwem. Wicepremier Krymu Rustam Temirgalijew oświadczył, że półwysep już w kwietniu może przejść na rozliczenia w rublach, gdy zaś przyłączy się do Rosji, przystosowanie do obowiązujących w niej standardów zajmie jej około roku.

 W niedzielnym referendum mieszkańcy będą odpowiadać na dwa pytania: „Czy jesteś za ponownym zjednoczeniem Krymu z Rosją na prawach podmiotu FR?” oraz „Czy jesteś za przywróceniem obowiązywania konstytucji Republiki Krym z 1992 roku i za statusem Krymu jako części Ukrainy?”. 1024 lokale wyborcze będą otwarte w niedzielę od godz. 8 (7 czasu polskiego) do 22 (21 czasu polskiego). Liczbę uprawnionych do głosowania wicepremier Temirgalijew określił na około 1,5 mln. Plebiscyt zostanie uznany za nieważny, jeśli frekwencja nie wyniesie 50 proc. Wyniki głosowania mają być ogłoszone w poniedziałek.

 

PAP

drukuj