fot. PAP

Trudna sytuacja w okolicach Ługańska i Doniecka

Separatyści prowadzą agresywne działania na wschodzie Ukrainy. Doszło do samobójczego ataku na stanowisko sił rządowych. Separatyści ostrzelali z morza posterunek wojskowy. W ciągu minionej doby rebelianci około dwadzieścia razy atakowali siły ukraińskie.

Trudna sytuacja panuje w okolicach Ługańska i Doniecka. Jeden z liderów separatystów Wałerij Bołotow wydał rozkaz ataku na pozycje sił rządowych zarówno wokół Ługańska, jak i w dzielnicach zajętych przed kilkoma dniami przez ukraińską armię.

Na terenach przygranicznych ukraińskie wojsko jest ostrzeliwane z terytorium Rosji. Moskwa cały czas wspiera separatystów dostawami sprzętu. W nocy, w obwodzie ługańskim, przez granicę przejechały 24 ciężarówki z żołnierzami i bronią, a także około dwadzieścia czołgów i transporterów opancerzonych. Rosja skoncentrowała też duże siły wojskowe przy ukraińskiej granicy na wschodzie.

Obecnie w pobliżu ukraińskich granic, na odcinku północnym, wschodnim i południowym, znajduje się około 41 tys. rosyjskich żołnierzy, 150 czołgów, około 1400 pojazdów wojskowych i 500 jednostek systemów artyleryjskich – powiedział Andrij Parubij, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.

Z powodu trudnej sytuacji na wschodzie kraju parlament ogłosił częściową mobilizację. Pozwoli to na zaangażowanie w działania zbrojne piętnastu dodatkowych jednostek bojowych. Tymczasem prezydent Putin powiedział, że jego kraj musi wzmocnić swe zdolności militarne wobec „bezprecedensowego” wzrostu aktywności sił zbrojnych USA i NATO w Europie Wschodniej przy granicach z Rosją.

Ksiądz biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej Piotr Greger zachęcił wiernych na Podbeskidziu do podjęcia ofiary abstynencji od napojów alkoholowych w intencji pokoju na Ukrainie i na świecie.

TV Trwam News

drukuj