Totalna opozycja wykorzystuje zmanipulowaną historię pani Joanny

Zmanipulowana historia pani Joanny stała się podstawą ataku na polską policję i próbą zwołania proaborcyjnego marszu na wzór Strajku Kobiet. Policja podkreśliła, że interwencja funkcjonariuszy miała zapobiec możliwej próbie samobójczej kobiety. W internecie ujawniane są kolejne kontrowersyjne zdjęcia kobiety powiązanej ze środowiskami LGBT.

We wtorek stacja TVN wyemitowała materiał o pani Joannie. Kobieta trafiła do szpitala po zabiciu swojego nienarodzonego dziecka za pomocą środków wczesnoporonnych. Stacja w zmanipulowanym materiale skrytykowała działania policjantów i lekarza psychiatry. Przemilczano fakt, że policja chciała zapobiec możliwej próbie samobójczej kobiety.

– Na szpitalnym oddziale w policyjnej obstawie, w trakcie badania przesłuchanie, rewizja i odebranie telefonu. Przestraszona pacjentka, potrzebująca pomocy, potraktowana jak kryminalistka bez najmniejszych podstaw – wskazano w materiale telewizji TVN.

Stacja TVN przekonywała, że kobieta stała się kolejną ofiarą przepisów chroniących życie dzieci nienarodzonych. Sytuacja nie uszła uwadze lidera PO. Donald Tusk w środę zaapelował o ogólnopolski marsz będący sprzeciwem wobec działań rządu PiS.

– Ten wstrząsający obraz to jest coś więcej niż kolejny dramat Polki w państwie rządzonym przez PiS. Proszę, dajmy 1 października nie tylko nadzieję, ale też pełną wiarę w zwycięstwo – mówił były premier.

Zarówno TVN, jak i szef PO mówili jedynie o wygodnych dla nich faktach. Nie podano, że tzw. aborcja samodzielnie przeprowadzona przy użyciu środków farmakologicznych nie jest karalna. Kara grozi internetowemu sprzedawcy, który sprzedał środek wczesnoporonny. Policja musiała zarekwirować telefon i komputer pani Joanny, aby namierzyć sprzedawcę.

– Nie godzę sią na publiczny lincz na moich ludziach. Oni wykonali obowiązki, do których byli zobowiązani – informował w czwartek komendant główny policji, generał inspektor Jarosław Szymczyk.

Dzień później minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, zaznaczył, że na fali materiału TVN do prokuratury trafiają zawiadomienia na działania policji.

– Nie było tu działania w związku z tym, że popełniła czy chciała popełnić aborcję. Prokuratura dopiero teraz się pojawiła, kiedy bada tę historię w związku z różnymi nieprawidłowościami czy zawiadomieniami – informował Prokurator Generalny.

Zawiadomienie do prokuratury złożył m.in. poseł PO, Bartłomiej Sienkiewicz.

„Ewidentne przekroczenie prawa. Dość bezkarności, kiedyś będzie się tym zajmował sąd” – napisał Bartłomiej Sienkiewicz na Twitterze.

Minister rodziny i polityki społecznej, Marlena Maląg, zaapelowała do opozycji i stacji TVN o rozsądek.

– Nie wolno wykorzystywać osobistej tragedii do manipulowania informacją i falą hejtu. Apelujemy, tak jak stoimy przed państwem, o to, aby padło słowo „przepraszam”. To apel o odpowiedzialność – akcentowała minister Marlena Maląg.

Donald Tusk chce tuż przed wyborami rozniecić proaborcyjne marsze, które będą podobne do tych z 2020 roku.

To – jak mówił dr Aleksander Kozicki, politolog – próba wyjścia z bezradności.

– Ponieważ niemożliwa jest rywalizacja na płaszczyźnie społecznej, na płaszczyźnie korzyści ekonomicznych zwykłego obywatela z PiS, trzeba sięgnąć do sporu ideologicznego – powiedział dr Aleksander Kozicki.

Tymczasem w internecie wypływają kolejne zdjęcia ujawniające tożsamość pani Joanny. Kobieta związana jest ze środowiskami LGBT, otwarcie popiera zabijanie dzieci nienarodzonych, wyśmiewa Kościół katolicki i krytykuje działania obecnego rządu.

– Im bardziej internauci czy media szukają kwestii związanych z tym reportażem, tym bardziej okazuje się, że on jest coraz mniej związany z rzeczywistością – oznajmił Paweł Lisiecki, poseł PiS.

https://twitter.com/JKowalski_posel/status/1682034255482986498

Piotr Siekański, politolog, zauważył, że fakty z życia pani Joanny zniechęcą część Polaków do wspólnego marszu.

– Trafiła się pewna sytuacja, która na pewno nie jest idealna i z tego powodu też pewne może przemilczenia. PO będzie bardzo mocno szukać swoich wyborców właśnie w grupie kobiet – podsumował Piotr Siekański.

Pozostaje pytanie, czy ta polityczna kalkulacja opłaci się Platformie. Przyciąganie wyborców za pomocą ideologicznych sporów może przynieść odwrotny skutek do zamierzonego.

TV Trwam News

drukuj