PAP/Marcin Bielecki

Szczecin: Były dyrektor IMGW przyznał się do sugerowania wręczenia łapówki Gawłowskiemu

Były dyrektor IMGW Mieczysław O., oskarżony o podżeganie do przekazania Stanisławowi Gawłowskiemu korzyści majątkowej, powiedział dziś w szczecińskim sądzie, że przyznaje się do zarzucanego mu przestępstwa. Dwa luksusowe zegarki miał przekazać obecnemu senatorowi jego podwładny Łukasz L.

Mieczysław O. nie chciał składać dziś wyjaśnień. Sędzia Grzegorz Kasicki odczytał wyjaśnienia, których mężczyzna udzielał podczas postępowania przygotowawczego.

Wskazywał w nich, że propozycja wręczenia Stanisławowi Gawłowskiemu zegarków padła po tym, gdy ze strony Gawłowskiego zaczął odczuwać presję, aby zwolnić Łukasza L., pełniącego wówczas funkcję zastępcy dyrektora Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

„Gawłowski kilka razy mówił, że lubi zegarki, szczególnie (marki) Breitling i Tag Heuer. Ja to odebrałem jako sugestię, że oczekuje takiego zegarka” – zaznaczył były dyrektor IMGW w odczytanych wyjaśnieniach.

Dodał, że ilekroć Gawłowski mówił o zwolnieniu Łukasza L., zawsze tę rozmowę wiązał z zegarkami dwóch marek, choć nigdy niczego nie mówił wprost.

„L. powiedział mi coś w tym duchu, że minister oczekuje od niego jakiejś gratyfikacji, żeby się od niego odczepić. Ja wtedy mu powiedziałem na odczepnego >>To weź mu kup Tag Heuera lub Breitlinga<<” – powiedział dziś Mieczysław O., odpowiadając na pytanie sędziego. Wskazał, że „nie dopuszczał myśli”, iż L. rzeczywiście to zrobi.

W odczytanych zeznaniach wskazywał, że powiedział Łukaszowi L., iż aby przekazać zegarek, musi sprawdzić, która z sekretarek danego dnia będzie znajdować się w ministerstwie. Chodziło o to, aby torby, w której miała znajdować się łapówka, nie otworzyła żadna niepowołana osoba.

Mieczysław O. mówił, że po jakimś czasie Łukasz L. powiedział mu, że przekazał zegarki Gawłowskiemu. Jak powiedział, później zobaczył zegarek na nadgarstku Gawłowskiego, a ten dał do zrozumienia, że jest zadowolony.

„Pokazał mi zegarek na ręku i powiedział, że >>ktoś wie, jak się zachować<<” – mówił były dyrektor IMGW.

Zdaniem prokuratury, zegarki miały zostać wskazane przez wysłanie ich zdjęć mailem. O. powiedział jednak, że nie prowadził w tej sprawie korespondencji mailowej.

Nie zgodził się też ze stwierdzeniem sformułowanym w zarzucie prokuratury, że zegarki zostały przekazane także w zamian za poparcie jego kandydatury na stanowisko wiceprezydenta Światowej Organizacji Meteorologicznej w Genewie.

Mieczysław O. złożył też wniosek o dobrowolne poddanie się karze i o zastosowanie jej nadzwyczajnego złagodzenia; chciał, aby została mu wymierzona grzywna 2 tys. zł. Sąd nie zgodził się na to, argumentując m.in., że konieczne jest (…) przeprowadzenie postępowania dowodowego w większym zakresie, a w szczególności przesłuchanie świadka Łukasza L..

Stanisław Gawłowski w zeznaniach składanych na początku procesu ws. wątku tzw. afery melioracyjnej podkreślał, że nigdy nie otrzymał od nikogo zegarków. Zegarek, który miał na ręce – co widać na licznych zdjęciach – był prezentem od żony i posiadał go od 2007 r., a więc blisko cztery lata przed wskazaną w zarzutach datą otrzymania zegarków od Łukasza L.

Senator podczas procesu podkreśla, że został oskarżony z powodów czysto politycznych, a oskarżające go osoby są związane z Prawem i Sprawiedliwością. W wyjaśnieniach mówił, że Mieczysław O. został powołany na szefa IMGW przez ówczesnego ministra środowiska Jana Szyszkę, a po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach w 2015 r. „był doradcą premier Szydło i pana ministra Szyszko”.

Według prokuratury, dwa zegarki marki Tag Heuer, które miały być łapówką dla Gawłowskiego, były warte łącznie co najmniej 26 tys. zł. Stanisław Gawłowski w sprawie dotyczącej nieprawidłowości przy inwestycjach Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie jest oskarżony o przyjęcie łapówek w wysokości co najmniej 733 tys. zł: oprócz luksusowych zegarków, także w postaci gotówki i nieruchomości w Chorwacji. Miał też nakłaniać do wręczenia łapówki dyrektorowi Zakładu Melioracji, tzw. prania brudnych pieniędzy w związku z nieruchomością w Chorwacji, ujawnienia informacji niejawnej i plagiatu pracy doktorskiej.

PAP

drukuj