Szczątki ponad 190 osób odkryto na terenie aresztu w Białymstoku

Szczątki ponad 190 osób odkryto dotąd w czasie prac ekshumacyjnych na terenie aresztu śledczego w Białymstoku – poinformował w piątek IPN.

Szczątki ok. 180 osób odnaleziono w czasie 4-tygodniowych prac ekshumacyjnych z udziałem różnych specjalistów, które to prace właśnie się kończą. Wraz ze szczątkami odkrytymi na terenie aresztu w lipcu i październiku ubiegłego roku, daje to w sumie liczbę szczątków ponad 190 osób, mężczyzn, kobiet i dzieci – podał Instytut.

Ekshumacje prowadzone były głównie na tyłach aresztu, na terenie dawnego ogrodu tej placówki, potem także w piwnicach budynku administracyjnego. Jak poinformował w piątek IPN, w czasie prowadzonych w maju prac na terenie ogrodu odkryto szczątki ok. 180 osób, w piwnicach budynku – dwóch kolejnych.

Instytut podkreślił w komunikacie, że dokładna liczba szczątków jest na tym etapie prac trudna do sprecyzowania z uwagi na ich przemieszanie. Prowadzący prace zwracają też uwagę, że część zwłok była przenoszona z różnych miejsc i nieraz pozostały w ziemi jedynie pojedyncze kości.

Wśród odnalezionych rzeczy osobistych ofiar były m.in. medaliki i krzyżyki. „Kobiety, dzieci i mężczyźni, na których szczątkach nie znaleziono śladów postrzałów z broni palnej, mogą być ofiarami epidemii bądź głodu” – napisano w komunikacie IPN.

„Mamy do czynienia z czystym ludobójstwem, zbrodnią przeciwko ludzkości” – powiedział w piątek PAP prokurator pionu śledczego IPN w Białymstoku Zbigniew Kulikowski. Miejsce odkrywanych pochówków nazywa „białostockim polem śmierci wykorzystywanym przez wszystkich zbrodniarzy”.

Zwraca uwagę, że są tam ofiary z różnych okresów okupacji wojennej, jak i ofiary zbrodni UB. Przedmiotem śledztwa będzie też precyzyjne ustalenie tej kwestii, jak również narodowości i tożsamości ofiar.

Prok. Kulikowski zwraca też uwagę na zróżnicowanie ofiar. W jego ocenie, mogą to być przedstawiciele przedwojennej polskiej inteligencji rozstrzelani przez Niemców jako zakładnicy, Romowie zmarli na tyfus, nie można wykluczyć też Żydów.

„Z całą pewnością są tu ofiary zbrodni komunistycznych, o czym świadczą czaszki ze śladami postrzałów metodą katyńską i pociski, najprawdopodobniej z pistoletu TT. To mogą być również rodziny oficerów Armii Czerwonej, które nie zdążyły się ewakuować w 1941 r. i zostały aresztowane przez Niemców” – dodał Kulikowski.

Kulikowski zaznaczył jednak, że na razie kluczową sprawą jest zakończenie ekshumacji. Kolejny etap tych prac planowany jest na wrzesień, ale trudno przewidzieć, czy wówczas się zakończą, bo do końca nie wiadomo, jak rozległe może być miejsce, gdzie ofiary są pochowane.

Określenia „pole śmierci” używa również, uczestniczący w pracach, archeolog Adam Falis. Cytowany w komunikacie IPN ocenia, że to pole grobowe wyjątkowe w skali Polski, ponieważ było wykorzystywane do pochówków prawdopodobnie przez UB oraz niemieckich i – być może – również sowieckich okupantów. Zwraca też uwagę na wielość przyczyn śmierci ofiar.

Historyk IPN w Białymstoku dr Marcin Zwolski IPN w Białymstoku przyznaje, że jest zaskoczony liczbą ofiar, których szczątki już odkryto oraz tym, że nie wiadomo ile ich jeszcze będzie. Zaskoczony jest też dużą liczbą szkieletów dziecięcych.

„Przekazy dotyczące liczby osób zamordowanych w więzieniu były daleko nieprecyzyjne. Dzięki tym badaniom będzie można je zweryfikować. Ale najważniejsze jest to, że będziemy mogli wszystkie znalezione tu ofiary godnie pochować, przywrócić im należną godność. Liczę też, że choć części z nich uda się przywrócić również tożsamość” – dodał Zwolski.

Odnalezione szczątki są oczyszczane, opisywane i wydobywane. Pobierany jest też z nich materiał do badań identyfikacyjnych. Zajmują się tym specjaliści z Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów.

Równolegle IPN prowadzi akcję pobierania materiału DNA od rodzin ofiar zbrodni komunistycznych w regionie, w tym także od osób, których bliscy mogli zginąć lub zostać pochowani na terenie aresztu.

 

PAP

drukuj