fot. flickr.com

Sytuacja na wschodzie Ukrainy nadal groźna

Od tygodni sytuacja na wschodzie Ukrainy zaostrza się. Na linii frontu pojawiła się ciężka artyleria, a nawet wyrzutnie rakietowe Grad. OBWE alarmuje, że na Ukrainie walczy rosyjskie wojsko.

W ostatnim czasie separatyści dopuścili się nowych ataków, m.in. na Marinkę, Szyrokino i Mariupol. Stany Zjednoczone ostrzegają: że jeśli separatyści będą próbowali zdobywać kolejne terytoria na Ukrainie, wzmocnią sankcje przeciwko Rosji.

W ostatnich tygodniach liczba naruszeń rozejmu na wschodzie Ukrainy gwałtowanie wzrosła. Działania zbrojne prowadzone przez separatystów przybrały na sile. Stały się jeszcze bardziej intensywne od czasu ogłoszenia rozejmu z Mińska.

Areną kluczowych zmagań obu stron stały się ostatnio trzy ukraińskie miejscowości: Marinka, Szyrokino i Mariupol. Czy Ukrainie grozi rosyjska ofensywa? Wydaje mi się, że jeszcze nie – ocenia prof. Jan Pisuliński, z Instytutu Historii Uniwersytetu Rzeszowskiego.

 – Wiosną mówiono o tym, że nastąpi ofensywa rosyjska, jednak ta ofensywa nie nastąpiła. Czy rzeczywiście będzie, jak prorokują, na przełomie lipca i sierpnia? Byłoby to w jakimś sensie logiczne, ale wydaje mi się, że jednak jeszcze nie jest to próba nacisku na Zachód, na Ukrainę. A czy to będzie ofensywa? Wydaje mi się, że jeszcze nie – mówi prof. Jan Pisuliński.

Waszyngton wielokrotnie podkreślał, że to Moskwa jest odpowiedzialna za wydarzenia w Donbasie. Rosja odpiera te zarzuty. Stara się ukryć nawet śmierć wojskowych na Ukrainie. Tymczasem 23 czerwca w Mińsku ma odbyć się kolejne spotkanie trójstronnej grupy kontaktowej w sprawie konfliktu na Ukrainie. Czy do niego dojdzie, dowiemy się już w najbliższy wtorek.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj