fot. ipn.gov.pl

„Sygnał ostrzegawczy dla polskich firm na Ukrainie”. Lwów przegrał siedem arbitraży z polską firmą i nadal nie wypłacił milionów euro

Polska spółka Control Process wygrała już siedem postępowań arbitrażowych dotyczących inwestycji wartej ponad 36 mln euro we Lwowie. Mimo to miasto zerwało kontrakt, przejęło gwarancję bankową i nie wypłaciło zasądzonych należności.

Chodzi o kontrakt realizowany przez Control Process przy projekcie wartym 36,6 mln euro, finansowanym m.in. ze środków unijnych oraz Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Według rozstrzygnięć arbitrażowych to nie polski wykonawca odpowiada za opóźnienia inwestycji. Mimo to władze Lwowa zerwały kontrakt, nie wypłaciły wszystkich należności i uruchomiły gwarancję bankową. Jak poinformował w sobotę serwis Business Insider, ostatnia decyzja arbitra, ogłoszona 5 kwietnia, uznała rozwiązanie umowy za bezprawne i nieważne.

To już siódme korzystne dla Control Process rozstrzygnięcie w sporze prowadzonym według zasad FIDIC. Arbiter stwierdził również, że zawieszenie robót przez wykonawcę było legalne, bo wynikało z braku płatności i niewykonywania wcześniejszych decyzji arbitrażowych przez stronę zamawiającą.

Według ustaleń arbitrażowych Lwów nie wypłacił polskiej firmie około 6,8 mln euro należności, a dodatkowo sięgnął po gwarancję bankową w wysokości 3,7 mln euro w ING Banku Śląskim. Sam bank wypłacił środki zgodnie z procedurą, ale arbiter ocenił później, że wykorzystanie gwarancji przez miasto było sprzeczne z kontraktem i wcześniejszymi decyzjami DAB.

Sprawa wywołała falę komentarzy w sieci.

Poseł Konfederacji, Krzysztof Mulawa, napisał: „Polska firma wyrzucona z inwestycji we Lwowie, mimo wykonania 95 proc. prac. Control Process, bo o tej firmie mówię, zrealizował niemal cały projekt wartej 36,6 mln euro instalacji przetwarzania odpadów we Lwowie. Zamiast rozliczenia miasto zerwało kontrakt i zajęło gwarancję bankową”.

W dalszej części wpisu dodał: „Międzynarodowy arbitraż FIDIC uznał działania Lwowa za bezprawne. Polskie przedsiębiorstwo wygrało już siedem postępowań w tej sprawie. Ukraińskie organy antykorupcyjne potwierdziły manipulacje dokumentacją po stronie miasta”.

Dodał: „Mimo to firma nadal nie odzyskała pieniędzy, a decyzje arbitrażowe nie są wykonywane. Jeśli tak ma wyglądać nasze wsparcie w proces «odbudowy Ukrainy», to mam poważne obawy”.

Sprawę skomentował również Paweł Usiądek z Konfederacji. W jego ocenie: „Polska firma wyrzucona z inwestycji we Lwowie po wykonaniu 95% prac za 35 mln euro. Tak wygląda w praktyce odbudowa Ukrainy, w której polskie firmy miały zarabiać miliardy”.

W dalszej części wpisu podkreślił: „Ukraińskie organy antykorupcyjne potwierdziły manipulacje dokumentacją przez władze miasta. A reakcja polskiego rządu? Wiceminister Arkadiusz Myrcha mówi, że «każda polska firma może liczyć na pomoc państwa»… tylko najwyraźniej nie ta”.

Dodatkowo w ekspertyzie ukraińskiego Narodowego Biura Antykorupcyjnego wskazano na poważne nieprawidłowości dotyczące dokumentacji projektowej, w tym sztuczny podział inwestycji na trzy etapy, który według eksperta miał charakter formalno-administracyjny, a nie techniczny.

Sama inwestycja pozostaje niemal ukończona. Według Control Process zakład jest gotowy w około 95 proc. i do finalizacji potrzebne są jeszcze działania po stronie ukraińskiej. Spółka deklaruje, że nadal chce dokończyć projekt i oddać go mieszkańcom Lwowa.

businessinsider.com.pl/Kresy.pl

drukuj