fot. PAP/EPA

Stany Zjednoczone, Francja i Wielka Brytania dały Ukrainie zielone światło na ataki w głąb Federacji Rosyjskiej?

Prezydent USA, Joe Biden, miał dać Ukrainie zielone światło na uderzenia w głąb Rosji. Oficjalnie Biały Dom nie komentuje tych doniesień. Podobnie do Waszyngtonu miały postąpić Francja i Wielka Brytania.

Ukraina od wielu miesięcy zabiegała o zgodę Waszyngtonu, by wykorzystać dostarczoną jej broń do atakowania celów wojskowych w głąb Rosji.

– Takich rzeczy się nie ogłasza. Rakiety przemówią same – wskazał prezydent Ukrainy.

Słowa Wołodymyra Zełenskiego padły po doniesieniach Reutersa. Agencja podała, że administracja Joe Bidena zniosła obowiązujące do tej pory ograniczenia. Ukraina w najbliższych dniach planuje przeprowadzić pierwsze ataki dalekiego zasięgu z użyciem amerykańskiej broni.

Według „Le Figaro” zgodę na użycie swoich pocisków w głąb Rosji – obok Waszyngtonu – miały odblokować Wielka Brytania i Francja. Litwa ma wątpliwości czy podjęcie takich decyzji teraz wpłynie na sytuację na froncie.

– Nie otwieram szampana, prawdopodobnie dlatego że nie znamy faktycznej liczby rakiet, które mają Ukraińcy – powiedział Gabrielius Landsbergis, minister spraw zagranicznych Litwy.

Zgoda Amerykanów dotyczy pocisków o zasięgu do 300 kilometrów. Prezydent Andrzej Duda zaakcentował, że decyzja administracji Joe Bidena umożliwi odsunięcie Rosjan ograniczy ofensywne działania Kremla.

– To są rakiety, które pozwalają odepchnąć rosyjskie zaplecze frontu. To ma niezwykle istotne znaczenie, bo prowadzi do dezorganizacji rosyjskich sił, które dokonują agresji na Ukrainę – mówił prezydent Andrzej Duda.

W ostatnich tygodniach Rosja spotęgowała ataki rakietowe przeciwko Ukrainie oraz wciągnęła w agresję żołnierzy z Korei Północnej.

Prezydent Joe Biden odpowiedział w języku, który rozumie Władimir Putin – napisał minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski, na platformie X.

„Ofiara agresji ma prawo się bronić. Siła odstrasza, słabość prowokuje” – zauważył minister Radosław Sikorski.

Władimir Putin we wrześniu straszył, że jeśli Zachód pozwoli Ukrainie na ataki w głąb Rosji, będzie to oznaczać dołączenie krajów NATO do wojny. W reakcji na decyzję administracji amerykańskiej ostrzeżenia W. Putina ponowił rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow.

– Jest oczywiste, że ustępująca administracja w Waszyngtonie zamierza dolać oliwy do ognia i dalej prowokować eskalację napięcia wokół tego konfliktu – przekonywał Dmitrij Pieskow.

Biały Dom nie chce komentować medialnych ustaleń. W otoczeniu prezydenta elekta decyzję obecnej administracji postanowił skomentować syn Donalda Trumpa. Donald Trump Jr. oskarżył Demokratów, że chcą wywołać III wojnę światową. Nie jest to jednak oficjalne oświadczenie przyszłego przywódcy, na co wskazują słowa rzecznika zespołu przejściowego, jaki pracuje wokół prezydenta elekta.

„Jest on (Donald Trump – przyp. red.) jedyną osobą, która może skłonić obie strony do negocjacji pokojowych oraz pracy nad zakończeniem wojny i powstrzymaniem zabijania” – podkreślił Steven Cheung, rzecznik zespołu przejściowego prezydenta-elekta USA.

Prezydent Andrzej Duda zwrócił uwagę, że wśród państw, które zniosły swoje ograniczenia wcześniej narzucone Ukrainie, nie ma Niemiec. Polski przywódca skrytykował pierwszą od dwóch lat rozmowę Olafa Scholza z Władimirem Putinem. Uznał to za polityczny błąd i samowolę kanclerza. Ostrzegł, iż Berlin może szukać porozumienia z Rosją, by kupować od niej surowce energetyczne.

– Co to dla nas oznacza? Prawdopodobnie próbę przywrócenia sprawności gazociągu Nord Stream, próbę ściągnięcia niebezpieczeństwa energetycznego na naszą część Europy – mówił Prezydent RP.

„Deutche Welle” podało, że kanclerz nie zmienił zdania w sprawie dostarczenia Ukrainie pocisków manewrujących Taurus, których zasięg sięga do 500 kilometrów. Z Berlina płynie jednak dwugłos – co ma związek z rozpadem koalicji rządzącej. Minister gospodarki, Robert Habeck, wprost nie zgodził się z Olafem Scholzem, a decyzje amerykanów poparła szef niemieckiej dyplomacji związana z Partią Zielonych.

– Prawo do samoobrony oznacza, że ​​nie musisz czekać, aż pocisk uderzy w szpital dziecięcy, szkołę i blok mieszkalny, ale możesz chronić siebie, niszcząc trwający terror wojskowy – stwierdziła Annalena Baerbock, minister spraw zagranicznych Niemiec.

Były minister obrony, Mariusz Błaszczak, nie chciał komentować decyzji amerykańskiej administracji. Ostrzegł jednak, że czas biegnie, a Polska musi się zbroić – oczekiwał nowych kontraktów dla wojska.

– Trzeba podpisać umowę na 500 wyrzutni HIMARS. To są wyrzutnie o zasięgu do 300 kilometrów – podsumował Mariusz Błaszczak.

We wtorek upłynie 1000 dni od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji.

TV Trwam News

drukuj