fot. PAP/EPA

Spotkanie państw produkujących ropę naftową w Ad-Dausze

W katarskim mieście Ad-Dauha dziś lub jutro może zapaść porozumienie pomiędzy Rosją, a państwami produkującymi ropę, m.in. Arabią Saudyjską, Katarem i Wenezuelą.

Federacja Rosyjska dąży w ten sposób do podniesienia cen ropy – informują zagraniczne agencje.

Porozumienie miałoby dotyczyć zamrożenia poziomu wydobycia i doprowadzić do zrównoważenia globalnego rynku naftowego.

Andrzej Szczęśniak, ekspert ds. rynku ropy i paliw oraz polityki energetycznej uważa, że działania tych państw nie wskazują, że dążą one do podobnego porozumienia.

– Tutaj jest kilka poważnych problemów, które moim zdaniem nie są do przełamania. Co do realnych możliwości, to proszę pamiętać, że i Rosja i Arabia Saudyjska i Iran zwiększają wydobycie. Są to ruchy absolutnie zaprzeczające deklaracjom i takiemu PR-owskiemu czarowaniu inwestorów na rynkach naftowych. Interesy tych grup są różne, natomiast jest jedna obawa, że jeżeli zmowa będzie zbyt mocna i ceny pójdą zbyt mocno w górę, to znowu odżyje ropa łupkowa w Stanach Zjednoczonych, więc może to być po prostu sytuacja, kiedy te państwa zaczną z powrotem tracić rynek – mówi Andrzej Szczęśniak.

Rosja planuje włączyć się do porozumienia państw OPEC oraz Azerbejdżanu i Kazachstanu, jednak bez udziału Iranu czy USA.

Od blisko dwóch lat ceny ropy na światowych rynkach spadają m.in. ze względu na kryzys nadpodaży. Eksperci wskazują, że dla producentów, takich jak Rosja, utrzymujące się niskie ceny mogą stanowić poważne zagrożenie dla finansów państwa.

RIRM

drukuj