(fot. policja Rzeszów)

Śmiercionośna pigułka

Diane-35 jest objęty w Polsce refundacją i zapisywany bardzo wielu młodym kobietom, aby miały piękną cerę (a któraż jej nie pragnie?), ale nie tylko. Ten hormonalny preparat, nazywany tabletką wieloskładnikową czwartej generacji, jest powszechnie stosowany jako tani, łatwo dostępny, a także bezproblemowy i nowoczesny środek antykoncepcyjny.

Diane-35 jest sprzedawany w milionach opakowań i zarejestrowany w 135 krajach. W ciągu ostatnich kilku lat na reklamę tego preparatu wydano miliony. Pojawiały się piękne folderki z bajeczką dla nastolatek, rozkładane książeczki na kredowanym papierze z uśmiechniętymi, szczęśliwymi twarzami pięknych, młodych dziewcząt oraz porady specjalistów w pismach dla kobiet i na forach internetowych.

Pracując w poradni rodzinnej, prowadziłam na ten temat rozmowy z młodymi. Nie były one łatwe, ponieważ wmówiono im, że zażywanie środków antykoncepcyjnych jest bezpieczne. A opublikowanie w mediach masowych jakiejkolwiek rzeczowej opinii podającej realne fakty medyczne na ten temat było prawie niemożliwe i zazwyczaj interpretowane jako „ideologiczny, zacofany, katolicki atak na wolność seksualną młodego człowieka”.

Francja zakazała sprzedaży

Aż tu nagle wybuchł wielki skandal. Wszystkie reklamy Diane-35 znikły jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki, nawet na archiwalnych stronach internetowych. Mamy bowiem wielką sensację, otóż Francja zakazała sprzedaży Diane-35, bowiem z powodu zażywania tego preparatu co najmniej 4 kobiety zmarły. Niektóre dane podają nawet, że co roku we Francji odnotowuje się do 40 zgonów kobiet na skutek stosowania wieloskładnikowych tabletek antykoncepcyjnych (nie tylko Diane-35). Raport francuskiej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Leków i Produktów Medycznych informuje także o 125 przypadkach wystąpienia ciężkiej zakrzepicy i związanych z tym powikłaniach (o lżejszych nie wspomina wcale).

Zresztą już wcześniej pojawiały się doniesienia o poważnych problemach z krążeniem w czasie zażywania Diane-35. Preparat ten jest zarejestrowany we Francji od 1982 roku i już wówczas pismo medyczne „Proscrire” opublikowało informację, że progesteron zawarty w Diane-35 zwiększa o 6,68 razy ryzyko wystąpienia zakrzepów krwi. Firma Bayer odmówiła jednak wykonania badań nad tymi zagrożeniami. Francuska agencja informacyjna (AFP) podała, że w USA odnotowano blisko 13,5 tysiąca skarg na pigułkę czwartej generacji produkowaną przez koncern Bayer – Yaz. Sprawę jednak przez wiele lat umiejętnie zamiatano pod dywan.

Francja zwróciła się do Europejskiej Agencji Leków (EMA) o wydanie opinii. Przedstawiciele EMA przyznali, że tabletki te charakteryzują się większym ryzykiem zakrzepów. Stwierdzili ponadto, że zbadają, czy informacje na ten temat są dostępne dla pacjentek oraz zasugerowali, że winni są lekarze, którzy nieprawidłowo przepisują te środki. Przy okazji wyszło na jaw, że również w Polsce Diane-35 jest zarejestrowany jako środek leczniczy na trądzik i łojotok, a nie jako środek antykoncepcyjny!

W związku ze zgonami we Francji swoje oświadczenie wydał prezes polskiego Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Polskie służby w przeciwieństwie do francuskich nie zamierzają wycofać z rynku Diane-35. Mało tego, napisano w komunikacie: „Jednocześnie informujemy, że powikłania zakrzepowo-zatorowe są znanym i opisanym potencjalnym powikłaniem”.

Odrobina refleksji

Każdy powinien zauważyć olbrzymie sprzeczności i niekonsekwencję w tej sprawie:

1. Jeśli przypadki śmierci i powikłań po Diane-35 zdarzają się od wielu lat w różnych krajach, to dlaczego ta sprawa nagle „wybuchła” we Francji?

Otóż Pierre Markarian, zrozpaczony ojciec 17-letniej Teodore – zmarłej w 2007 roku na zator po dwóch miesiącach stosowania Diane-35, który miejscowy lekarz zapisał jej bez wiedzy i zgody rodziców – założył Stowarzyszenie Ofiar Zatorów Płucnych, podjęło ono temat na szerokim forum społecznym. Powstała grupa osób, której zależało, aby pozbierać i ujawnić fakty. A we Francji procedury medyczne pozwoliły do nich dotrzeć. Trzeba tutaj zaznaczyć, że bardzo łatwo ukryć przypadek śmierci młodej kobiety na skutek zakrzepicy żył głębokich wywołanej stosowaniem środków antykoncepcyjnych. Akt zgonu podaje zwykle zator lub zawał, ale nie odnosi się do przyczyny jego powstania. Stosowanie antykoncepcji jest uważane za sprawę intymną zmarłej, a rodzina najczęściej woli o tym nie mówić. Nawet nie bardzo wypada zapytać, dlaczego ktoś tak młody dostał udaru.

We Francji zaczyna się to zmieniać. Kobiety, które są sparaliżowane czy chorują na padaczkę oraz doznały poważnego uszczerbku na zdrowiu niepozwalającego im podjąć pracy zarobkowej, idą po prostu do sądu z żądaniem wielkich odszkodowań od koncernu farmaceutycznego. Obecnie we Francji ok. 30 kobiet złożyło już takie skargi.

2. Jeśli tabletka Diane-35 oraz inne antykoncepcyjne środki wieloskładnikowe niosą ze sobą tak wielkie zagrożenie, czy warto ryzykować?

Z pewnością nie! Młodzi jednak często nie doceniają zagrożenia i myślą, że ich to nie dotyczy. Jednak decydenci odpowiedzialni za bezpieczeństwo dopuszczonych do sprzedaży leków oświadczają, że problemem jest tylko uprzedzanie pacjentek o możliwych powikłaniach i przeciwwskazaniach. Tak jakby tych kilka trudnych do przeczytania słów, napisach wyjątkowo małymi literkami na ulotce lub opakowaniu, mogło zapobiec poważnym następstwom. Z pewnością niektóre kobiety są bardziej zagrożone i lekarz powinien zwrócić na to uwagę. Problem ten jednak dotyczy wszystkich kobiet stosujących te preparaty, także bardzo młodych dziewczyn, którym wydaje się, że są całkowicie zdrowe i zawsze tak będzie.

Jest faktem, że nie istnieją takie hormonalne tabletki antykoncepcyjne, które nie powodują powikłań zdrowotnych. Jak podaje Raport Światowej Organizacji Zdrowia z 2006 r., dwuskładnikowa tabletka antykoncepcyjna jest główną przyczyną gwałtownego wzrostu zachorowań kobiet na raka piersi, szyjki macicy i wątroby. Prawdę umiejętnie tuszuje profesjonalna reklama, bo przecież chodzi tutaj o olbrzymie pieniądze.

Jak widzimy na przykładzie Diane-35 są sprzedawane w milionach opakowań, niszczą płodność i zdrowie młodych kobiet. Nic dziwnego, że Europa się starzeje, a dzieci rodzi się coraz mniej.

Autorka jest prezesem Human Life International – Polska.

Ewa H. Kowalewska

drukuj