fot. Tomasz Strąg

Serbia: studenci ogłosili zebranie niemal 400 tys. podpisów wzywających do wyborów

Serbscy studenci ogłosili, że podczas niedzielnej kampanii zbierania podpisów pod apelem o rozpisanie przedterminowych wyborów zebrali niemal 400 tys. głosów. Prezydent Serbii, Aleksandar Vuczić, zarzucił im kłamstwo, twierdząc, że nie zebrali „nawet siedmiu procent” deklarowanej liczby.

W ramach niedzielnej akcji „Rozpisz zwycięstwo” w ponad 100 miejscowościach kraju rozstawiono ok. 500 stanowisk. Studenci ogłosili następnie, że podczas kampanii zebrano niemal 400 tys. głosów poparcia.

„Ta akcja udowodniła, że nawet po ponad roku nieustannej walki wola i siła nie słabną” – napisali przedstawiciele studentów na Instagramie.

Podpisy nie zostaną przesłane żadnej instytucji jako formalny wniosek o rozpisanie wyborów. Nie jest to również – jak wyjaśnili wcześniej studenci – sposób na uzyskanie poparcia dla ewentualnej listy studenckiej, która miałaby startować w wyborach. Celem akcji było nawiązanie kontaktu z obywatelami i przekonanie się, jak silne jest społeczne poparcie dla przedterminowych wyborów.

Prezydent Vuczić powiedział we wtorek, że studenci nie zebrali „nawet siedmiu procent” deklarowanej liczby.

„Kiedy zobaczyłem liczbę, o której wspomnieli, tylko się uśmiechnąłem. Nikt nigdy nie będzie w stanie tego zrobić i nikt nigdy tego nie zrobił” – stwierdził.

Serbski przywódca zapewnił wcześniej, że zaakceptuje „główne żądanie” protestujących i że wybory odbędą się „wkrótce, w przyszłym roku”. Planowo powinny zostać rozpisane w 2027 roku.

„Następne wybory będą najważniejsze w najnowszej historii Serbii. To będą dla nas trudne wybory, ale zrobimy, co w naszej mocy” – powiedział Vuczić.

Żądanie przedterminowych wyborów jest podnoszone przez studentów od maja, kiedy dołączyło do wcześniejszych postulatów będących odpowiedzią na tragedię na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie z 1 listopada 2024 roku. W wyniku zawalenia się części dachu budynku zginęło 16 osób. Studenci i popierający ich obywatele, których masowe protesty utrzymywały się w kraju przez cały bieżący rok, oskarżają władze o korupcję i zaniedbania, które miały doprowadzić do wypadku.

Rok po tragedii nikt nie został w związku z nią skazany. W ubiegłym tygodniu sąd w Nowym Sadzie zawiesił postępowanie przeciwko byłemu ministrowi budownictwa, Goranowi Vesiciowi, i kilku innym podejrzanym w sprawie, dodając, że akt oskarżenia został utrzymany w mocy wobec siedmiu innych osób. Prokuratura ma prawo odwołać się od decyzji.

PAP

drukuj