Sędzia Ł. Zawadzki: Decyzja SN zamyka definitywnie sprawę. Według litery prawa obowiązkiem PKW jest po prostu zatwierdzić sprawozdanie finansowe, a następnie wypłacenie subwencji PiS
Państwowa Komisja Wyborcza decyzji wprawdzie nie podjęła, ale mamy prawomocną decyzję Sądu Najwyższego. W mojej ocenie powinna być wykonana w polskim porządku prawnym. Nie ma już innej ścieżki odwoławczej od decyzji Sądu Najwyższego Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Decyzja Sądu Najwyższego sprzed tygodnia, z 11 grudnia, sprawę zamyka definitywnie i obowiązkiem Państwowej Komisji Wyborczej pod literą prawa jest po prostu zatwierdzić sprawozdanie finansowe, a następnie tę subwencję wypłacić, ale wiemy o tym, że decyzje procesowe organów sądowniczych nie są realizowane, nie są wykonywane już na kanwie Trybunału Konstytucyjnego – wyjaśnił sędzia Łukasz Zawadzki, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziowie RP, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
16 grudnia 2024 Państwowa Komisja Wyborcza odroczyła decyzję w sprawie sprawozdania finansowego komitetu wyborczego PiS za wybory parlamentarne w 2023 roku. PKW nie uznała orzeczenia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN [więcej].
– Państwowa Komisja Wyborcza podjęła decyzję o odroczeniu swojego posiedzenia do czasu – mówiąc w skrócie – przyjęcia ustawy regulującej status Sądu Najwyższego, ale ten status przecież jest uregulowany w prawie. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych funkcjonuje, Sąd Najwyższy funkcjonuje, natomiast jest to po prostu spór polityczny, w który nie chce wnikać, ale na pewno nie jest to spór prawny. Z punktu widzenia prawa obowiązkiem Państwowej Komisji Wyborczej było po prostu zatwierdzenie sprawozdania finansowego zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego. Oczywiście osobną sprawą jest to, czy w ogóle, zwracał uwagę na to pan sędzia Kamil Zaradkiewicz z Sądu Najwyższego, zgodna jest z Konstytucją regulacja w Kodeksie wyborczym, zgodnie z którą Sąd Najwyższy odsyła do podjęcia decyzji inny organ, a nie powinien robić tego sam. To znaczy po prostu uchylić decyzję Państwowej Komisji Wyborczej i sprawozdanie przyjąć, ale to jest de lege ferenda, czyli do rozpoznawania ewentualnie w kategoriach zmian ustawodawczych – wyjaśnił sędzia Łukasz Zawadzki.
Ryszard Kalisz, członek PKW, z wykształcenia prawnik, w różnych wywiadach udzielanych mediom snuje narrację, że obecna sytuacja w wymiarze sprawiedliwości, jak i w Państwowej Komisji Wyborczej może doprowadzić, że nie uznany zostanie wynik przyszłych wyborów prezydenckich, a obowiązki prezydenta przejmie marszałek Sejmu, w tym wypadku Szymon Hołownia.
– Sytuacja jest uporządkowana. Mamy przecież konkretną Izbę, która ma rozstrzygać o ważności wyborów, a jeżeli cała Izba SN miałaby rozstrzygać o ważności wyborów, to wymaga to zmiany ustawodawstwa. Natomiast niebezpieczeństwo tkwi w czymś innym. Mianowicie zgodnie z konstytucją kadencja prezydenta trwa lat 5, ale mamy też przepis ustawy kodeksu wyborczego. Artykuł 291 ust. 2 tej ustawy mówi o tym, że prezydent kończy urzędowanie z chwilą złożenia przysięgi przez nowego prezydenta. Zatem te dwa przepisy przy złośliwej i takiej „kontra legent” wykładni mogłyby się wzajemnie wykluczać, bo z jednej strony kadencja prezydenta Dudy upływa po 5 latach od objęcia dotychczasowego urzędu, ale z drugiej strony przepis kodeksu wyborczego stanowi o tym, że warunkiem przystąpienia do urzędowania przez nowego prezydenta jest złożenie przysięgi przez nowego. Ale przecież Marszałek Sejmu tylko wykonuje funkcję prezydenta, a innymi słowy, tylko pewne jego obowiązki – jak to ujmuje konstytucja. Natomiast prezydentem nie jest i przysięgi również nie składa (…). Jesteśmy w miejscu, w którym jesteśmy, kiedy nie działa Trybunał Konstytucyjny, nie działa Sąd Najwyższy, nie działa Państwowa Komisja Wyborcza, to zachodzi niebezpieczeństwo – w ocenie oczywiście prawnej – czy gdyby rzeczywiście doszło do takiej sytuacji, że Sąd Najwyższy zacznie się w osobach poszczególnych sędziów wzajemnie wyłączać, a upłynie termin na złożenie ślubowania przez prezydenta, to czy pan prezydent Duda nie będzie twierdził, że on jest urzędującym prezydentem – zwrócił uwagę.
Tym, którzy błądzą i próbują instrumentalnie traktować kolejne zapisy Konstytucji zwracam uwagę, iż w razie stwierdzenia przez Sąd Najwyższy ważności wyborów, Zgromadzenie Narodowe ma KONSTYTUCYJNY OBOWIĄZEK przyjęcia przysięgi od prezydenta elekta. Wszelkie inne działania byłyby…
— Jarosław Kaczyński (@OficjalnyJK) December 20, 2024
Natomiast urzędujący marszałek Sejmu, powołując się na przepis innego prawa – jak zaznaczył gość „Aktualności dnia” – na ten moment nie twierdzi, że on przyjmuje obowiązki prezydenta.
– Bardzo się tego obawiam, ale de facto w wymiarze sprawiedliwości już taka dwuwładza funkcjonuje. Nie dalej jak w środę Rada Ministrów przyjęła uchwałę, zgodnie z którą część orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego czy Sądu Najwyższego ma być znakowana specjalnymi klauzulami, czy pieczęciami stwierdzającymi, czy one są legalne, czy nie są legalne – wskazał rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziowie RP.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości zapowiadają, że nie zostawią sprawy z PKW i złożą zażalenia do międzynarodowych instytucji.
– Państwowa Komisja Wyborcza decyzji wprawdzie nie podjęła, ale mamy prawomocną decyzję Sądu Najwyższego. W mojej ocenie ona powinna być wykonana w polskim porządku prawnym. Nie ma już innej ścieżki odwoławczej od decyzji Sądu Najwyższego Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Decyzja Sądu Najwyższego sprzed tygodnia, z 11 grudnia, sprawę zamyka definitywnie i obowiązkiem Państwowej Komisji Wyborczej pod literą prawa jest po prostu zatwierdzić sprawozdanie finansowe, a następnie tę subwencję po prostu wypłacić, ale wiemy o tym, że po prostu decyzje procesowe organów sądowniczych nie są realizowane, nie są wykonywane już na kanwie Trybunału Konstytucyjnego – ocenił.
Całą rozmowę z sędzią Łukaszem Zawadzkim można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



