fot. flickr.com

Savoir vivre na Wigilię

O dobrych obyczajach przy wigilijnym stole – i nie tylko – opowiada znawca i autor książek na temat savoir vivre dr Stanisław Krajski.

Przywitanie gości

Gości wita zawsze tylko gospodarz. To gospodarz otwiera drzwi, gospodyni jest w głównym pokoju – w tym, w którym odbędzie się wigilia – i tam wita rozebranych już gości. Gospodarz po pierwsze, proponuje rozebranie się. Jeżeli są to kobiety, to pomaga. W przedpokoju powinno być krzesło, ponieważ goście prawdopodobnie będą chcieli zachować się prawidłowo, tj. zmienić buty z jakichś obłoconych botów na np. pantofelki, w przypadku kobiet. Następnie gospodarz powinien zaproponować łazienkę. Jeśli ktoś zechce tam umyć ręce, powinien być dla niego przygotowany oddzielny ręczniczek. Mężczyzna poprawi krawat, kobieta makijaż, uczeszą się – wtedy gospodarz prowadzi gościa do salonu. Tam gość wita się z gospodynią i po przywitaniu się z gospodynią, wita się z gospodarzem.

Co założyć na wieczerzę wigilijną

To bardzo uroczyste wydarzenie, „uroczyste przyjęcie” – tak to należy określić, zarówno w perspektywie obyczajowej, jak i religijnej – więc powinniśmy się ubrać uroczyście. Panowie zakładają garnitury, są pod krawatami, a panie odpowiednie sukienki. Dokładnie te same zasady obowiązują i osoby dorosłe, i młodsze. Jest podobnie jak w przypadku wesela. Rangą Wigilia od niego nie odbiega. Można powiedzieć, że jest to większa uroczystość, bo związana z Bogiem. Te stroje dotyczą również pierwszego i drugiego dnia Świąt. Za czasów Jana Pawła II podawałem ludziom taki przykład: jeżeli zostalibyście państwo zawiadomieni, że Jan Paweł II będzie gościł u was w domu, to odpowiednio elegancko byście się ubrali. Tymczasem do kościoła idziecie w dresach, a przecież jest tam ktoś ważniejszy od Jana Pawła II – sam Chrystus. To jest święto Chrystusa, czyli najważniejszej osoby w naszym życiu, i w związku z tym powinniśmy ubrać się w sposób jak najbardziej uroczysty, elegancki.

Usadowienie gości przy stole

– Jeśli mamy odpowiednio dużo miejsca, bo nie zawsze ono w dzisiejszych mieszkaniach jest, to goście jeszcze nie powinni zasiadać przy stole. Zasiada się przy nim dopiero razem, najczęściej po tym, gdy nastąpi modlitwa, przeczytanie odpowiedniego fragmentu Ewangelii, podzielenie się opłatkiem.

Gospodarz z gospodynią powinni mieć świadomość, powinni sobie rozrysować, kto gdzie będzie siedział, i kiedy zapraszać do stołu. On wskazuje wszystkim miejsca. Załóżmy, że będą dziadkowie – to są najważniejsi goście – wtedy po prawej stronie gospodyni usiądzie dziadek, a po prawej stronie gospodarza usiądzie babcia. Powiedzmy, że drugimi ważnymi gośćmi będą ciocia z wujkiem – ciocia usiądzie po lewej stronie gospodarza, a wujek po lewej stronie gospodyni itd.

Gości honorowych sadzamy na najlepszych miejscach, czyli pana po prawej stronie gospodyni, panią po prawej stronie gospodarza. Co dotyczy gości niespodziewanych, dla nich katolicka rodzina ma przygotowane miejsce i jakie je wybierze, takie będzie. Na ogół to miejsce gdzieś pośrodku stołu, żeby nie blokować tych najważniejszych miejsc.

Nakrycie stołu i obsługa gości

Po pierwsze, trzeba przygotować odpowiednio stół i przede wszystkim – mieć odpowiedni stół. O to ciężko w dzisiejszych czasach, bo odpowiedni jest stół, który ma szerokość trzech łokci (szerokość od końca palców do łokcia). Z reguły dzisiaj stoły ze względu na małe mieszkania są tak produkowane, że mają tylko dwa łokcie szerokości. Dlaczego powinien mieć trzy łokcie? Pierwszy łokieć to strefa jedzenia i półmisków, trzeci też. A ten drugi łokieć, czyli środek stołu, to strefa ozdób. Ten stół powinien być – skoro to uroczysta wieczerza wigilijna – odpowiednio, wigilijnie ozdobiony.

Po drugie, dzisiaj często się już o tym nie pamięta, że nie powinno się kłaść obrusa bezpośrednio na stół. Nie chodzi tylko o to, że ten stół może zostać zniszczony przez coś, co się przesączy przez obrus, ale przede wszystkim chodzi tu o pewien ważny szczegół, tzn., żeby nie było niepotrzebnych hałasów. Jeżeli obrus jest bezpośrednio na stole, to stawiane czy przesuwane naczynia wydają nieprzyjemne zgrzyty, poza tym mogą się ślizgać, jeśli ktoś próbuje kroić na talerzu coś twardszego. Ale jeśli pod obrusem położymy jakiś koc, materiał – fachowo to się nazywa molton – to wtedy talerze się lekko zagłębiają i nie hałasują, nie przesuwają się. Jeżeli coś się wyleje, to pobrudzi ten koc, a nie, powiedzmy, stary stół, który mamy jeszcze po prababci.

Z reguły na wigilię stosuje się tzw. serwis familijny, czyli stawia się na stół wszystkie potrawy w półmiskach i goście sami się obsługują. Trzeba tylko pamiętać o tym, żeby liczba tych półmisków byłą odpowiednia. Podręczniki mówią, że w zasadzie jeden półmisek powinien być na trzy osoby. W naszych domach często nie ma miejsca, żeby był taki duży stół, więc ustawiamy tak, jak się zmieści – ale oczywiście nie może być jednego półmiska, który stoi gdzieś tam na jednym końcu stołu i musi przez niego przechodzić do wszystkich.

Napoje. W Wigilię nie podaje się żadnych napojów alkoholowych – taki jest polski obyczaj. W wybranych krajach na całym świecie wino króluje zawsze, w Polsce nie, więc nie ma problemu. Gdyby było wino, musiałby je nalewać gospodarz, natomiast pozostałe napoje – niealkoholowe, stawiamy w dzbankach, karafkach, byle nie w butelkach – butelek nigdy nie stawiamy na stole. Wtedy też goście sami się obsługują. Oczywiście założenie jest takie, że panowie obsługują panie, które siedzą po ich prawej stronie.

Porządek Wigilii

Tu jest sztywny porządek, ze względu na logikę i dominujące elementy religijne. Zaczynamy od modlitwy, następnie łamiemy się opłatkiem i składamy życzenia, zasiadamy do stołu, po jedzeniu wręczamy prezenty.

Modlitwa

Wszyscy gromadzą się przy stole, przy swoich miejscach. Gdy już wszyscy stoją przy stole, gospodarz siada, i wtedy wszyscy siadają równo z nim. Potrzeba tu, by gospodarz uchwycił kontakt wzrokowy. Wszyscy siadają i to moment dość trudny, bo po chwili gospodarz wstaje ponownie – do odczytania stosownego fragmentu Ewangelii, i wszyscy wstają z nim. Modlitwę odmawiamy najlepiej według rytuału rodzinnego ks. bp. Wysockiego, bo tam są wszystkie te prawidłowe polskie, katolickie modlitwy na początek Wigilii. Co do modlitwy, należy podkreślić, że jeśli obecny jest kapłan, to oczywiście on to robi i błogosławi.

Jedną z pierwszych zasad savoir vivre jest to, że w swoim domu zasady ustala gospodarz. Powinny być one zgodne z zasadami savoir vivre, ale niekoniecznie i nie zawsze muszą takie być. Gospodarz jako ten, kto posiada pełnię władzy, może scedować swoją funkcję na kogoś, i jeżeli to przekaże babci, dziadkowi czy wujowi, to będzie to gestem uhonorowania, szacunku – a o to przede wszystkim w savoir vivre chodzi. Jeżeli się przyjmie, że dziecko ma czytać Pismo Święte, to też jest to jakiś symboliczny gest i nie jest w żaden sposób zabroniony.

Opłatek i świąteczne życzenia

– Co do kolejności, wszystko jest spontaniczne, ale oczywiście trzeba pamiętać o tym, żeby nikogo nie pominąć i by nikt nie poczuł się w żaden sposób urażony. Jeśli mamy w pobliżu Babcię, to się najpierw łamiemy z babcią, ale jeżeli babcia jest na drugim końcu stołu, to nie. Nie możemy w małym mieszkaniu ciągle przechodzić, obijać się o siebie – tu ta etykieta nie jest taka konieczna.

Bardzo ważnym problemem są same życzenia. Wiele podręczników – czy to polskich, czy zagranicznych – zwraca na to uwagę. Po pierwsze, nie mogą być one sztampowe. Jeśli mówimy „wszystkiego najlepszego, wszelkich łask Bożych, zdrowia, szczęścia, pomyślności”, to oznacza to, że nie bardzo się przyłożyliśmy, że nie są to życzenia autentyczne, nasze – wynikające z miłości, zainteresowania drugą osobą. Powinniśmy przygotować życzenia oryginalne, własna, nie wzięte z internetu. W tych życzeniach powinniśmy uniknąć, co oczywiste, obrazy i gafy – trzeba wcześniej je przemyśleć. Może się okazać, że życzymy komuś zdrowia, a on jest nieuleczalnie chory. Albo życzymy dużo dzieci osobie, która nie może tych dzieci mieć. Może też zdarzyć się tak, że nie mamy o kimś takich informacji, trzeba zatem uniknąć takich życzeń, które mogłyby sprawić komuś przykrość. Musimy zastanowić się, czego dana osoba sobie najbardziej życzy. Każdej osobie możemy złożyć oryginalne życzenia związane z obrządkiem religijnym, odwołujące się do Łaski Bożej, do opatrzności, do miejsca człowieka w planie Bożym. Powinny się tam też znaleźć życzenia dotyczące codziennego życia. Powinniśmy wiedzieć, że jedna osoba najbardziej marzy o tym, żeby zdać na studia, inna, żeby wyjechać na wycieczkę do Indii itd. Takie życzenia wskazują na to, że my o tej osobie myślimy, że ją kochamy czy szanujemy, że są to życzenia autentyczne.

Zasady związane z jedzeniem

– Załóżmy, że są serwetki i wszyscy mają te serwetki położyć na kolanach, żeby nie pobrudzić sobie eleganckich ubrań. Kiedy gospodyni nakłada serwetkę na kolana, to jest to znak, że wszyscy też ją nakładają. Gospodyni zaczyna jeść i wszyscy jedzą. Co do zimnych potraw, czekamy, aż wszyscy dobie nałożą i zaczynamy jeść razem, a w przypadku dań ciepłych, jeść zaczynamy, kiedy sobie je nałożymy  –  żeby nie jeść czegoś, co jest zimne.

Rozmowy przy stole

– Te rozmowy absolutnie nie mogą mieć charakteru codziennego. Oczywiście zabronione są te tematy, których zabraniają zawsze podręczniki w odniesieniu do większych spotkań: nie rozmawiamy o polityce, o niczym, co mogłoby nas podzielić. Wiedząc, że ktoś ma odmienne zdanie, są w kimś jakieś emocje, pretensje, nie podejmujemy takich tematów. Unikamy też tematów prozaicznych, np. dyskusji o sporcie – to nie wszystkich musi interesować.

Ideałem byłoby rozmawiać o Bożym Narodzeniu – bo przecież o nie tu chodzi. Natomiast wiemy, że ten temat albo podejmuje się na krótko, albo (niestety) w ogóle się go nie podejmuje. Można rozmawiać o kwestiach rodzinnych – zwłaszcza w przypadku krewnych, którzy się dawno nie widzieli, ale też w taki sposób, żeby to łączyło, było serdeczne, bez kąśliwości, złośliwości. Młode dziewczyny, które niedawno – rok, dwa lata temu – wyszły za mąż, skarżą się, że wciąż pytają się ich, kiedy urodzą dziecko. To pytanie może irytować, podobnie jak: „kiedy przestaniesz być starą panną?”. Nawet, jeżeli takie pytanie zadaje ciocia, to ma ono znamiona gafy. Oczywiście nie poświęcamy też tego czasu na opowiadanie dowcipów. Nie powinny się tu one pojawić, bo mają to do siebie, że niektórzy mogą uznać je za niedowcipne, wulgarne, niesmaczne, niestosowne. Przez dowcipy możemy też kogoś obrazić.

Tak więc rozmowy przy stole mogą zepsuć Wigilię, ale i uczynić ją taką, jaka powinna być. Nim się odezwiemy, powinniśmy zatem zastanowić się, czy temat jest stosowny, czy nikogo nie dotkniemy.

Dobieranie i darowanie prezentów

Wydawałoby się, że prezenty można wręczyć w każdej chwili, ale logika jest taka, że jeżeli wręczymy je w połowie wieczerzy wigilijnej, to nie tylko dzieci, nie tylko młodsza młodzież, ale i część dorosłych w ogóle przestanie interesować się tym, co na stole, tylko zacznie interesować się prezentami – i jakby na marne pójdzie kulinarny wysiłek gospodyni. Najlepiej po prostu spożyć cały posiłek i przy deserze zająć się prezentami.

Ostatecznie wszyscy dowiadują się, kto, co i od kogo dostał –  toteż prezenty nie mogą być lekceważące. Prezent musi być przemyślany, musi jakoś trafiać w potrzeby, marzenia tych osób, które obdarowujemy. Nie może być za drogi, bo później ludzie czują się zobowiązani. Chociaż podręczniki podkreślają, że powinien być taki, żeby ta osoba obradowana poczuła, że dostała coś wyjątkowego, coś wyjątkowo „cennego” – a to oznacza, że najlepiej dać prezent związany z jakimś hobby danej osoby. Jeśli ktoś zbiera znaczki, to może być to kilka znaczków, które cenne nie są, ale trudno je zdobyć i dla tej osoby są więcej warte niż wszelkie złoto świata. I w przypadku dzieci, i dorosłych podręczniki podkreślają jednak, że największą wartość ma tu owoc własnej pracy. Namalować obraz, zrobić na drutach sweter – to są dary serca.

Należy też pamiętać, żeby prezent był potrzebny. Jeśli jest niepotrzebny, może pojawić się kłopot. Często się w Polsce zdarza – jak przynajmniej twierdzą różne radiostacje – że ludzie dają sobie pod choinkę zwierzęta. Ktoś otrzymuje jakieś zwierzę, którego nie chce i później się go pozbywa, oddaje do schroniska. Jeśli go nie odda, to ma problem, bo po domu plącze się niechciane zwierzę i wszyscy się zastanawiają, co z nim zrobić. Prezent powinien być przemyślany i powinien być darem serca.

Czy istnieje „czarna lista” prezentów? Nie ma takiej listy, ponieważ wszystko zależy od kontekstu. Dla jednej osoby nasz konkretny prezent może być bardzo dobry, a dla drugiej może być obraźliwy. Są takie osoby, które na prezent pod choinkę kupują moje książki z zakresu savoir vivre. Tylko trzeba brać pod uwagę wrażliwość osób, bo komuś to sprawi radość, a ktoś poczuje się obrażony – „Co ty myślisz, że jestem takim chamem, że potrzebuję takiej książki?!”. Wszystko zależy od człowieka, od sytuacji, od kontekstu.

Kolędowanie

– Nasze własne, oryginalne wykonanie kolęd jest lepsze niż słuchanie. Z tym, że dzisiaj jest pewien problem: mało kto potrafi śpiewać. I tak, kiedy niektórzy zaczynają śpiewać, to jest to bolesne dla uszu i doznań estetycznych. Ale oczywiście można próbować. Można również puścić kolędę z płyty i wspólnie śpiewać razem z odtwarzanym nagraniem. A kiedy je śpiewać? Najlepiej po rozdaniu prezentów. Ale niekoniecznie – mogą to też ustalić gospodarze. Można np. wtedy, kiedy na stół wchodzą potrawy, które wymagają przygotowania, zrobienia na bieżąco i jest dłuższa przerwa między jednym daniem a drugim. Jeśli się to uda, to na Wigilii jest to jak najbardziej wskazane, bo przypomina nam to, gdzie jesteśmy i po co, przypomina o Bogu – oddajemy Mu w ten sposób cześć. I tworzy to właściwą atmosferę rodzinną.

Możliwy jest też akompaniament. Może nie na keyboardzie, bo to muzyka mechaniczna, która mniej pasuje do Wigilii. Odpowiednia będzie raczej muzyka „żywa”: skrzypce, fortepian, akordeon. Oczywiście im więcej takich instrumentów, tym lepiej. Niestety dzisiaj w Polsce to rzadkość, choć jeszcze 20 lat temu było inaczej.

RIRM

drukuj