S. Fudakowski o Porozumieniach Sierpniowych: Dzisiaj, po 43 latach od tamtych wydarzeń, jesteśmy ciągle w drodze do budowania solidarnej Polski
Jeżeli nie będziemy wzrastać w solidarności, w dziedzictwie nauki Jana Pawła II i naszej walki o Polskę, to sprzedamy ją byle komu. Nie może do tego dojść. Mam głęboką świadomość, że coraz więcej moich rodaków zdaje sobie z tego doskonale sprawę i oby 15 października był dopełnieniem tego, co symbolicznie dzisiaj obchodzimy jako 43. rocznicę powstania ruchu społecznego „Solidarność” – powiedział Stanisław Fudakowski, działacz opozycji antykomunistycznej, związkowiec, uczestnik strajku w 1980 r., w czwartkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
43 lata temu na mocy Porozumień Sierpniowych narodziła się „Solidarność”. 31 sierpnia 1980 r. w Gdańsku podpisano porozumienie między przedstawicielami strajkujących robotników i komunistycznej władzy.
– 16 października 1978 r. metropolita krakowski, ks. kard. Karol Wojtyła, został wybrany na następcę św. Piotra w Rzymie. To była iskra, która wraz z pierwszą pielgrzymką do Polski dała zapłon w postaci głębokiego przekonania, że mamy oparcie. W sierpniu 1980 r. w całej Polsce doszło do fali strajków. (…) Wtedy wśród wielu ludzi dało się słyszeć, że tu nie chodzi tylko o związki zawodowe, ale o odbicie Polski z rąk komunistów – mówił Stanisław Fudakowski.
Dzisiaj, po 43 latach od tamtych wydarzeń, jesteśmy ciągle w drodze do budowania solidarnej Polski – podkreślił działacz opozycji antykomunistycznej.
– Polski, która dba o swoje korzenie, a odzyskaną suwerenność stawia jako fundament. Z tego fundamentu musi wyrastać nasza duma, codzienne decyzje, zwłaszcza polityczne, np. w relacji do Unii Europejskiej, do której weszliśmy jako kraj suwerenny i to wielu ludziom (wrogom zewnętrznym i wewnętrznym) przeszkadza, bo oni nie chcą, żeby Polacy rośli w siłę. To byłaby najlepsza sytuacja polityczna dla tych, którzy próbują robić nad naszymi głowami interesy, opowiadając nam bajki o wymuszonej solidarności, rzekomej wolności, prawach człowieka – zauważył gość „Aktualności dnia”.
„Solidarność” powoływała się na naukę społeczną Kościoła.
– „Solidarność” dążyła do tego, żeby Polska była Polską i żeby Polacy mieli Polskę w swoich sercach, by ten fakt przekładał się na ich decyzje: codzienne, pracownicze, rodzinne, polityczne. (…) Jeżeli nie będziemy wzrastać w solidarności, w dziedzictwie nauki Jana Pawła II i naszej walki o Polskę, to sprzedamy ją byle komu. Nie może do tego dojść. Mam głęboką świadomość, że coraz więcej moich rodaków zdaje sobie z tego doskonale sprawę i oby 15 października był dopełnieniem tego, co symbolicznie dzisiaj obchodzimy jako 43. rocznicę powstania ruchu społecznego „Solidarność” – zaznaczył Stanisław Fudakowski.
Tacy ludzie jak Anna Walentynowicz i wielu innych w całej Polsce przez lata mieli odwagę dawać świadectwo, że Polska to coś więcej niż chleb.
– Wyrzucenie Anny Walentynowicz z zakładu pracy było iskrą, która zaktywizowała całą załogę, 14 tys. pracowników. Oni stanęli za nią. (…) 17 sierpnia 1980 r. zawiązał się strajk solidarnościowy. 31 sierpnia zostało podpisane porozumienie. Czas, który nastąpił potem, pokazał, że w stanie wojennym komunistom chodziło tylko o miękkie lądowanie w nowej rzeczywistości – tzw. demokracji. (…) Komuniści próbowali rozbić związek zawodowy „Solidarność” od wewnątrz. 10 mln ludzi wewnątrz Układu Warszawskiego był dla nich szokiem – powiedział działacz opozycji antykomunistycznej.
Cała rozmowa ze Stanisławem Fudakowskim dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl



