fot. Mateusz Marek

S. Cenckiewicz w „Do Rzeczy”: Prostować bzdury T. Piątka można by bez końca

Prostować bzdury i błędy Tomasza Piątka można by bez końca – podkreśla historyk Sławomir Cenckiewicz w artykule w tygodniku „Do Rzeczy”. W książce „Macierewicz i jego tajemnice” historyk dostrzega „manipulacje” i „fantasmagorie”.

„Prostować bzdury i błędy Tomasza Piątka można by bez końca. Wyszłaby z tego książka +Piątek i jego tajemnice+” – pisze na łamach tygodnika „Do Rzeczy” historyk Sławomir Cenckiewicz na temat książki „Macierewicz i jego tajemnice”.

Historyk zaznaczył, że pierwsza i druga część książki Piątka dotycz Roberta Luśni. „Łączą je skrajne niechlujstwo i chaos” – ocenił.

Jak zauważył Sławomir Cenckiewicz, Piątek obsadził Luśnię „w roli zakulisowego machera Macierewicza” bez powoływania się na dostępną literaturę historyczną.

„Dostępne materiały IPN i akta procesu lustracyjnego Luśni (…) wykorzystał w niewielkim stopniu” – stwierdził.

Jego zdaniem autor myli się w „nawet tak prostej kwestii jak data wszczęcia postępowania lustracyjnego Biura Rzecznika Interesu Publicznego wobec posła Luśni”.

„Według niego (Piątka) postępowanie lustracyjne wobec Luśni miało zostać wszczęte w 2001 r., innym razem z kolei w 2003 r. W rzeczywistości było to 14 maja 2003 r.” – wyjaśnił Sławomir Cenckiewicz.

Zdaniem historyka, także – jak pisał – „łatwa do omówienia sprawa agenturalna Luśni została przez Piątka zmanipulowana”.

„Nie bronię Luśni przed zarzutem współpracy z PRL-owską bezpieką, która jest bezsprzeczna, świadoma, wynagradzana materialnie i szkodliwa dla konkretnych osób. Domagam się jednak prawdy, proporcji w jej opisie i w formułowaniu jednoznacznie brzmiących tez” – podkreślił.

Historyk dostrzega w książce Piątka wiele „manipulacji” i „fantasmagorii”.

„Inną słabością są ewidentne pomyłki. Przykładowo: +Po burzliwym odejściu z ZChN Macierewicz i Luśnia tworzą Ruch Katolicko-Narodowy+. Autor mija się z prawdą. Po wykluczeniu z ZChN, co przypadło na 19 lipca 1992 r., Antoni Macierewicz utworzył Akcję Polską” – pisze Sławomir Cenckiewicz.

PAP/RIRM

drukuj