fot. PAP/EPA

Rzecznik PSP: polscy strażacy mają do przeszukania w Bejrucie kilka hektarów gruzowiska

Polscy strażacy dostali do przeszukania w Bejrucie kilka hektarów gruzowiska – powiedział rzecznik komendanta głównego PSP st. kpt. Krzysztof Batorski. Strażakom, którzy przylecieli w czwartek nad ranem do Bejrutu, aby pomóc w poszukiwaniu ofiar wybuchu, do którego doszło dwa dni temu, przydzielono do działań kilkuhektarowe gruzowisko.

„Strażacy rozbili obóz ok. 300 metrów od epicentrum wybuchu. Przeprowadzili rozpoznanie swojej strefy” – powiedział st. kpt. Krzysztof Batorski.

Dodał, że wystąpili o pozwolenie na prowadzenie akcji w nocy. Przyznał jednak, że nie wie, jaką otrzymali w tej sprawie odpowiedź. Akcją ratunkową w rejonie wybuchu kieruje libańskie wojsko.

Ratownikami zajmuje się Ambasada RP w Bejrucie.

Samolot PLL LOT z pomocą dla Libanu, ze strażakami, zespołem medycznym z psami oraz m.in. sprzętem medycznym, lekami i środkami opatrunkowymi, wystartował do Bejrutu w środę po godz. 23.00 z warszawskiego Lotniska Chopina. Na lotnisku w Bejrucie wylądował w czwartek po godz. 2.00.

Jak informował wcześniej komendant główny PSP nadbryg. Andrzej Bartkowiak w grupie polskich strażaków jest: 39 ratowników grup poszukiwawczych z Warszawy, Poznania, Łodzi, Nowego Sącza, czterech ratowników chemicznych oraz cztery psy. Ratownicy są przygotowani na siedem dni ciągłej pracy na miejscu. Grupą dowodzi st. bryg. Mariusz Feltynowski, kierujący wcześniej działaniami ratowniczymi w czasie misji po trzęsieniach ziemi na Haiti i w Nepalu.

Z kolei wiceszef MSZ Paweł Jabłoński przekazał, że razem ze strażakami poleciał 11-osobowy zespół medyczny z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. W jego skład wchodzą zarówno lekarze, jak i specjaliści ds. pomocy humanitarnej, którzy na miejscu będą oceniali potrzeby i kierowali rozdziałem tej pomocy, w taki sposób, by ona trafiała do osób najbardziej potrzebujących.

Dodał, że przez najbliższe dni Polska będzie kontynuowała pomoc dla Libanu. Prawdopodobnie wysłany tam zostanie następny samolot z transportem, który zabierze strażaków i medyków z powrotem do kraju.

Z ostatnich informacji wynika, że liczba ofiar śmiertelnych wtorkowej eksplozji wzrosła do 135. Około 5 tysięcy osób jest rannych. W związku z sytuacją libański rząd ogłosił stan wyjątkowy dla miasta Bejrut, który ma obowiązywać przez dwa tygodnie.

Do eksplozji doszło w składach bejruckiego portu, gdzie od kilku lat przechowywano saletrę amonową, zmagazynowaną tam bez niezbędnych zabezpieczeń. Wybuch był tak silny, że było go słychać na Cyprze oddalonym od Bejrutu o 240 km.

Jako przyczynę tragedii władze libańskie podały prace spawalnicze w składach, gdzie trzymano 2750 ton saletry amonowej (azotanu amonu) wcześniej skonfiskowanej przez władze.

PAP

drukuj