fot. pixabay.com

Rządzący szykują ograniczenia w spalaniu drewna

Rządzący szykują ograniczenia w spalaniu drewna w energetyce. Do projektu, który m.in. definiuje tzw. drewno energetyczne, dotarł jeden z dzienników. Resort klimatu w rozporządzeniu chce doprecyzować, jaki dokładnie surowiec drzewny będzie można spalać.

Ministerstwo uważa, że w ten sposób więcej drewna zostanie wykorzystane m.in. przez przemysł meblarski. Innym celem ma być zmniejszenie presji ze strony energetyki zawodowej na wyrąb lasów.

Odchodzenie od drewna to utopijny pomysł, który będzie prowadził do ubożenia – powiedział przewodniczący leśnej „Solidarności”, Zbigniew Kuszlewicz.

Plany resortu niepokoją zwłaszcza w kontekście ograniczania w energetyce spalania także węgla. Pojawia się pytanie, czym w krótkim czasie uda się zastąpić te surowce.

Według planów ministerstwa będzie więcej wiatraków, fotowoltaiki, będą ocieplane budynki i to ma wystarczyć. Wiemy o tym, że jeśli chodzi o fotowoltaikę czy też wiatraki to funkcjonują one tylko wtedy kiedy są sprzyjające warunki. Jeżeli mamy zachmurzenie, mamy okres zimowy, kiedy najbardziej potrzebujemy tej energii, aby ogrzać nasze mieszkania, to wtedy jest problem z uzyskaniem tej energii. Nie wyobrażam sobie życia przyszłych pokoleń, jeżeli w tym kierunku to wszystko będzie szło – powiedział Zbigniew Kuszlewicz.

Według ministerstwa rozporządzenie realizuje obietnice dla przemysłu drzewnego. Szacuje się, że na rynek może trafić nawet 1,5 mln m sześc. drewna, które zostałoby spalone w energetyce.

Jednak przedstawiciele branży – jak napisał jeden z dzienników – nie są zadowoleni z faktu, że za drewno energetyczne mają zostać uznane m.in. wióry i trociny używane do produkcji płyt drewnopochodnych.

RIRM

drukuj