Rząd liczy na korzystne dla siebie rozstrzygnięcie wyborów prezydenckich, aby móc przeprocedować projekty zakładające różnicowanie sędziów
Cofnięcie awansów sędziowskich z ostatnich siedmiu lat, nowelizacja ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa czy likwidacja Izb Sądu Najwyższego. Takie zmiany planuje rząd po wyborach prezydenckich. Propozycjom sprzeciwia się opozycja, część prawników i prezydent Andrzej Duda.
https://www.youtube.com/watch?v=HluAJFSMCIY
Komisja przy ministrze sprawiedliwości kierowana przez szefa „Iustitii”, Krystiana Markiewicza, przedstawiła dwa projekty dotyczące sędziów. Pierwszy zakłada natychmiastowe cofnięcie awansów i nowe konkursy na stanowiska sędziowskie.
– Osoby, które są powoływane przy udziale – będę używał powszechnego określenia – neo-KRS nie są skutecznie powołanymi sędziami – stwierdził prof. Krystian Markiewicz, prezes „Iustitii”.
Drugi projekt zakłada reformę Krajowej Rady Sądownictwa po wyborach prezydenckich. Każdy awans sędziowski między 2018 a 2025 rokiem będzie rozpatrywany jednostkowo. Oba projekty ustaw przewidują możliwość skargi do Sądu Najwyższego na decyzję nowej KRS.
– To jest odpowiedzialność, którą muszę wziąć na swoje barki, aby te projekty przedyskutować i zastanowić się, jakie rozwiązanie powinniśmy w tej sytuacji przyjąć – mówił Adam Bodnar, minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny.
Projekty zakładają też likwidację Izb Sądu Najwyższego: Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Odpowiedzialności Zawodowej. Prawo i Sprawiedliwość nie poprze projektów.
– To jest właśnie cementowanie postkomuny, wyrzucenie poza nawias jednej trzeciej składu sędziowskiego, wprowadzanie porządków PRL-owskich – zaznaczył Mariusz Błaszczak, przewodniczący KP PiS.
Konstytucjonalista, prof. Anna Łabno, podkreśliła, że nikt nie ma prawa do różnicowania sędziów.
– Nie ma żadnych powodów konstytucyjnych i innych o podobnym charakterze. Są tylko i wyłącznie powody polityczne, dla których władza chce się tych właśnie sędziów powołanych po 2018 roku pozbyć – zauważyła prof. Anna Łabno.
Planowane czystki w wymiarze sprawiedliwości dotkną grupę ponad półtora tysiąca sędziów. Podważanie ich statusu ma skutki dla zwykłych obywateli. Pod koniec stycznia Sąd Apelacyjny w Szczecinie uchylił wyrok skazujący na dożywocie mordercę trzech kobiet. Powodem był rzekomy, wątpliwy status sędziego, który skazywał w pierwszej instancji. Takich przykładów jest więcej – wskazała Dagmara Pawełczyk-Woicka, przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa.
– Przedmiotem oceny staje się sędzia, jego droga życiowa, kariera, a nie sama prawidłowość rozstrzygnięcia. A przecież sądy nie mogą negować prerogatywy prezydenta, nie mogą negować uchwał KRS – wskazała Dagmara Pawełczyk-Woicka, przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa.
Ustawy mają być gotowe dopiero po wyborach prezydenckich. Nie trafią na biurko Andrzeja Dudy, ponieważ stanowisko obecnej głowy państwa ws. sędziów jest niezmienne.
– Jeżeli sędzia orzekający, spełniający wszystkie kryteria, który został powołany przez pana prezydenta, nagle ma zostać albo przeniesiony do innego zawodu, albo zdegradowany w ramach struktury sędziowskiej, to bardzo trudno wymagać, aby pan prezydent takie rozwiązania popierał – zauważyła Małgorzata Paprocka, szef Kancelarii Prezydenta RP.
Kandydat na prezydenta wspierany przez PiS, Karol Nawrocki, zwraca uwagę, że jeśli miało dochodzić do różnicowania sędziów, to powinno się to wydarzyć dużo wcześniej.
– Sędziowie, którzy wydawali wyroki w stanie wojennym, którzy byli mianowani przez komunistyczną Radę Państwa, niszczyli polski system demokratyczny po 1989 r. w III RP – tam zaczęła się patologia polskiego wymiaru sprawiedliwości – zwrócił uwagę Karol Nawrocki.
Kandydat Platformy Obywatelskiej, Rafał Trzaskowski, krytykuje Andrzeja Dudę za sprzeciwianie się rządowym pomysłom różnicowania sędziów.
TV Trwam News



