Rząd chce zwiększyć kary za przestępstwa drogowe
Rząd zapowiada zaostrzenie przepisów za łamanie zasad ruchu drogowego. Ma to być reakcja m.in. na niedawny tragiczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie.
15 września na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie jadący z dużą prędkością kierowca uderzył w auto z czteroosobową rodziną. Śmierć na miejscu poniósł 37-letni mężczyzna, a jego żona i dzieci w ciężkim stanie trafili do szpitala.
Zmiany w prawie – zdaniem szefa MSWiA – mają wyeliminować kierowców pijanych i drastycznie przekraczających prędkość oraz niestosujących się do sądowych zakazów prowadzenia pojazdów. Ma się też pojawić jasny zakaz nielegalnych wyścigów.
Były minister infrastruktury, poseł Andrzej Adamczyk z Prawa i Sprawiedliwości, ocenił, że wyższe kary nie przyniosą oczekiwanych efektów. Jak zaznaczył polityk, trzeba kłaść nacisk na trzy filary bezpieczeństwa na drogach. To, obok legislacji i edukacji, poprawa infrastruktury – wskazał poseł PiS.
– Tak już było, gdzie wydawało się, że tylko i wyłącznie wysokie kary spowodują wzrost bezpieczeństwa na drogach. Oczywiście one przynoszą skutek, ale trzeba pamiętać, że bezpieczeństwo na drogach to trzy filary. To przede wszystkim: dobra komunikacja, rozwój dróg, stała modernizacja infrastruktury drogowej (przejścia dla pieszych, separatory ruchu, bezpieczne skrzyżowania). To wiele innych przedsięwzięć, które wpływają na bezpieczeństwo w ruchu drogowym – mówił Andrzej Adamczyk.
Poseł PiS dodał, że rząd Zjednoczonej Prawicy starał się rozwijać te trzy filary. Zrealizował on m.in. szereg inwestycji drogowych w całym kraju.
RIRM



