fot. flickr.com

Rosyjskie MSZ: 23 brytyjskich dyplomatów w ciągu tygodnia musi opuścić Rosję

23 brytyjskich dyplomatów w ciągu tygodnia musi opuścić Rosję – to odpowiedź MSZ Rosji na sankcje Wielkiej Brytanii nałożone w związku z próbą otrucia w Anglii byłego rosyjskiego szpiega Siergieja Skripala.

Rosyjskie MSZ wezwało dziś w tej sprawie ambasadora Wielkiej Brytanii w Moskwie. Oprócz wydalenia dyplomatów Rosja ogłosiła, że cofa pozwolenie na otwarcie konsulatu generalnego Wielkiej Brytanii w Petersburgu i kończy działalność w Rosji organizacji kulturalno-edukacyjnej British Council.

Dr Marceli Burdelski z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego podkreśla, że nieprzyznawanie się do zarzucanych czynów to typowe dla Rosji działanie.

– Władze brytyjskie, premier Theresa May i służby uznały, że atak pochodzi od strony służb rosyjskich, gdyż ten środek, którego użyto, pochodzi z laboratoriów rosyjskich. Rosja tradycyjnie do niczego się nie przyznaje i przyjęła metodę kontrataku – mówi dr Marceli Burdelski.

Oprócz już zastosowanych środków Rosja zastrzegła sobie prawo do sięgnięcia po inne w razie podjęcia przez władze w Londynie „nieprzyjaznych kroków” wobec Rosji. Zapowiedział to już w piątek minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow.

Wcześniej premier Wielkiej Brytanii Theresa May zapowiedziała wydalenie 23 rosyjskich dyplomatów uznanych za niezgłoszonych oficerów rosyjskiego wywiadu i zaostrzenie systemu sankcyjnego wobec Rosji.

Liczne kraje, takie jak Polska, Niemcy, Francja, USA, Australia i Włochy, a także NATO, zapewniły brytyjskie władze o swoim wsparciu. Także Sojusz Północnoatlantycki wyraził przekonanie o odpowiedzialności Rosji za atak.

Brytyjscy śledczy ustalili, że w ataku na Skripala i jego córkę 4 marca wykorzystano produkowaną w Rosji broń chemiczną typu Nowiczok. Obie ofiary pozostają w szpitalu. Ich stan jest krytyczny.

RIRM

drukuj