Rosyjski marsz

Sam Marszałek Józef Piłsudski, spoglądając na nasze historyczne doświadczenia oraz teraźniejszość, przestrzegał, by być bardzo ostrożnym, gdy chodzi o relacje z Rosją.

 

Ostrzegał przed rosyjską groźbą zniewolenia, którego tyle razy musieliśmy doświadczać w naszej historii. Apelował, żeby Polacy nie byli łatwowierni i nie ulegali różnego rodzaju przedsięwzięciom sygnowanym przez Rosję. Sądzę, że ten pogląd Marszałka Piłsudskiego ma wartość ponadczasową i jest aktualny także dzisiaj, kiedy w Polsce odbywają się mistrzostwa Euro 2012 w piłce nożnej, a Rosjanie przez wiele tygodni domagali się od polskich władz zgody na wielotysięczny marsz przez Warszawę. Już tylko ta rosyjska ,,namolnost”, z jaką domagali się tej zgody, wskazuje, że nie o sportowe emocje im chodziło, nie o emocje związane z piłką nożną.
Oddaję ten tekst do druku we wtorek, kiedy,,kibice rosyjscy” dopiero zaczynają się gromadzić, i to akurat przed Muzeum Wojska Polskiego. To czytelna prowokacja! Mogli się przecież zebrać nieopodal, pod palmą w Alejach Jerozolimskich, albo od razu kilkaset metrów dalej – pod Stadionem Narodowym. Ale nie – chodzi o poniżenie Polaków, pokazanie swej siły bezwzględności i buty! Nie wiem, co się wydarzy, ale bardzo proszę pamiętać, że ja byłem przeciw. Bardzo też proszę zapamiętać, iż sam premier Donald Tusk nie tylko nie widział niczego złego w rosyjskim marszu, ale wręcz nakłaniał Polaków, aby się do Rosjan przyłączali. Podobnie wypowiadali się inni politycy PO i oczywiście przymilne media. Mówią to ci sami ludzie, którzy jeszcze niedawno pouczali nas, że nie należy mieszać sportu z polityką i twierdzili, że Euro 2012 jest świętem, które chcą zniszczyć niektórzy przypominaniem o katastrofie smoleńskiej.
„Marsze kibiców rosyjskich stanowią tradycję podczas mistrzostw Europy” – napisali Rosjanie w piśmie do władz Warszawy. To prawda – Rosjanie lubią maszerować! Czym w ruskiej tradycji jest maszerowanie i czemu służy opisał Mickiewicz w „Dziadach”. W rozkazie dla Armii Czerwonej datowanym w Smoleńsku 2 lipca 1920 r. sowiecki marszałek Tuchaczewski pisał: ,,Przez trupa Białej Polski (…) na Zachód, na Warszawę! Naprzód Marsz!”. Akurat ten marsz zakończył się nad Wisłą 15 sierpnia 1920r. rosyjską klęską.
Rosja jest największym państwem świata i Rosjanie naprawdę mają gdzie maszerować, manifestując swe imperialne tradycje. Najlepiej im to zawsze wychodziło na placu Czerwonym w Moskwie. Warszawie powinni dać spokój raz na zawsze! Grecy, Włosi, Hiszpanie, Czesi, Anglicy, Chorwaci i pozostali kibice nawet nie pomyśleli o jakichś marszach przez Warszawę, a Rosjanie tak. Więcej, nawet gdyby kibice tych państw chcieli takiej manifestacji – nie miałaby ona politycznego charakteru. Istnieją bowiem zasadnicze różnice między kibicami tych państw a kibicami rosyjskimi. Inspiracja Kremla dla tego rosyjskiego marszu w Warszawie jest oczywista dla każdego, kto orientuje się w historii, polityce i współczesności Rosji. Oczywiste jest też to, że to ewidentna prowokacja, naruszanie polskiej racji stanu oraz test na odporność Polaków, co jeszcze można im narzucić z Moskwy.

drukuj