fot. PAP/EPA

Rośnie napięcie na linii Stany Zjednoczone-Iran

Amerykańskie siły na lotnisku w Bagdadzie zabiły irańskiego generała. Teheran grozi zemstą, a premier Iraku alarmuje, że zabicie generała uruchomi niszczycielską wojnę.

Napięcie między Stanami Zjednoczonymi a Iranem wzrosło w Sylwestra. Wówczas doszło do protestów i zamieszek wokół ambasady USA w Iraku. Demonstracje przedłużyły się do pierwszego dnia nowego roku. Protestujący spalili posterunek ambasady i rozpoczęli walki z ochroną. Do akcji musiało wkroczyć wojsko.

– Iran będzie w pełni odpowiadał za utratę życia lub szkody poniesione w którymkolwiek z naszych obiektów. Będą płacić bardzo wysoką cenę! To nie jest ostrzeżenie, to groźba – oświadczył prezydent USA Donald Trump.

Podkreślał, że to proirańskie siły są odpowiedzialne za atak na amerykańską ambasadę w Bagdadzie. Iran odpierał zarzuty.

– Niektórzy mówią, że idziemy na wojnę. Nie, nie zabieramy kraju na wojnę, ale jeśli ktoś będzie próbował użyć siły przeciwko nam w jakikolwiek sposób, skonfrontujemy się z nim z całą naszą siłą – powiedział Ajatollah Ali Chamenei.

Najwyższy przywódca Iranu zaznaczył jednocześnie, że to Amerykanie sami sobie są winni.

– Ludzie z krajów tego regionu was nienawidzą. Wy, Amerykanie, popełniliście przestępstwa w Iraku, popełniliście przestępstwa w Afganistanie. Zabijaliście ludzi – stwierdził irański przywódca.

Szef Pentagonu oceniał, że do ponownego ataku może dojść już niebawem. Do Iraku w trybie natychmiastowym wysłano 750 amerykańskich żołnierzy. Amerykanie zaatakowali dziś w nocy na lotnisku w Bagdadzie. Zginął irański generał Kasem Sulejmani, dowódca elitarnej jednostki Al.-Kuds oraz jeden z dowódców proirańskiej milicji w Iraku Abu Mahdi al-Muhandis. Pentagon w oświadczeniu podał, że amerykańskie wojsko zabiło generała Sulejmaniego na polecenie Donalda Trumpa. Sulejmani oskarżany jest o zorganizowanie w grudniu ataku na amerykańską bazę w Iraku, w której zginął jeden obywatel USA. Pentagon zarzuca mu też „wyrażenie zgody na ataki na ambasadę Stanów Zjednoczonych w Bagdadzie”.

– USA będą nadal kontynuowały podejmowanie wszelkich odpowiednich działań, by chronić naszych ludzi i nasze interesy, gdziekolwiek na świecie się znajdują – napisano w oświadczeniu.

Republikanie chwalą prezydenta Trumpa, a Demokraci krytykują. Były wiceprezydent USA Joe Biden uznał, że Trump „wrzucił laskę dynamitu do beczki prochu”. Amerykański prezydent nie skomentował jednak śmierci Sulejmaniego. Po ataku zamieścił na Twitterze jedynie zdjęcie amerykańskiej flagi.

Prezydent Iranu Hasan Rowhani zapowiedział, że USA czeka „miażdżąca zemsta” Iranu. Irański minister obrony Amir Hatami ostrzegł, że „retorsje dosięgną wszystkich odpowiedzialnych” za zabicie generała. Sprawę skomentował też minister spraw zagranicznych Iranu. Mohammad Dżawad Zarif oświadczył, że atak na Sulejmaniego był „wyjątkowo niebezpieczną i fałszywą eskalacją”.

– USA ponoszą odpowiedzialność za wszelkie konsekwencje tego zbójeckiego awanturnictwa – napisał irański minister spraw zagranicznych.

Według pierwszych informacji atak przeprowadzono przy użyciu rakiet, które wcześniej identyfikowano jako Katjusze, ale późniejsze doniesienia zdają się tego nie potwierdzać. Według niektórych źródeł ataku dokonano z pokładu śmigłowców wojskowych. Łącznie w ataku zginęło osiem osób a dziewięć zostało rannych. Duchowo-polityczny przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei ogłosił trzy dni żałoby narodowej.

TV Trwam News

drukuj