Rosja zaostrzyła kontrolę owoców i warzyw z Polski

Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Rosji (Rossielchoznadzor) poinformowała o zaostrzeniu kontroli fitosanitarnej owoców i warzyw z Polski. Niewykluczone, że to gra polityczna – akcentuje poseł Krzysztof Jurgiel, były minister rolnictwa.

Posunięcie to uzasadniła „coraz częstszymi przypadkami nieprzestrzegania międzynarodowych i rosyjskich wymogów fitosanitarnych”.

Restrykcjami Federalnej Służby Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego objęte zostały również owoce i warzywa z krajów trzecich, ale transportowane do Rosji przez terytorium Polski. W oddzielnym komunikacie Rossielchoznadzor poinformował o zatrzymaniu 44 ton gruszek i jabłek z Polski z przekraczającymi dopuszczalne normy pozostałościami pestycydów i azotanów.

W sobotę główny lekarz sanitarny Rosji Giennadij Oniszczenko oświadczył, że podległe mu służby mają zastrzeżenia do jakości produkcji, która trafia na rosyjski rynek z Polski. „Mamy bardzo duże podejrzenia, że przez Polskę w wysokim stopniu płynie produkcja, która – delikatnie mówiąc – nie odpowiada deklarowanym normom” – oznajmił Oniszczenko, cytowany przez rosyjskie media, m.in. agencję Interfax i gazetę „Komsomolskaja Prawda”.

„Funkcjonują jakieś półlegalne, a często nawet kryminalne schematy, gdy do Polski zwożona jest produkcja, która później otrzymuje cechy wyprodukowanej w innym kraju, w tym w tejże Polsce, a następnie dostarczana jest przez Białoruś na rosyjski rynek” – dodał Oniszczenko, który także kieruje Federalną Służbą ds. nadzoru w sferze ochrony praw konsumentów i szczęścia człowieka (Rospotriebnadzor).

Główny lekarz sanitarny powiedział, że w jego uwagach nie ma żadnego podtekstu politycznego i że są one podyktowane wyłącznie troską o zdrowie Rosjan. W ostatnim czasie rosyjska Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego kilkakrotnie zgłosiła zastrzeżenia do jakości mięsa i serów, a także owoców i warzyw sprowadzanych z Polski. Rossielchoznadzor nie wykluczył nawet wprowadzenia embarga na import polskiej produkcji mięsnej i mlecznej.

Niewykluczone, że zastrzeżenia Rosji do polskiej żywności to gra polityczna – akcentuje poseł Krzysztof Jurgiel – były minister rolnictwa.

Główny lekarz sanitarny Rosji Giennadij Oniszczenko oświadczył niedawno, że podległe mu służby mają zastrzeżenia do jakości produkcji, która trafia na rosyjski rynek z Polski. Zapewnił, że w jego uwagach nie ma podtekstu politycznego i że są one podyktowane wyłącznie troską o zdrowie Rosjan.

Kreml jednak często wykorzystuje Oniszczenkę, gdy chce osiągnąć jakiś cel w polityce zagranicznej. Jego wypowiedzi często poprzedzają wprowadzenie przez Rosję różnych restrykcji wobec kraju, którego dotyczą.

Poseł Krzysztof Jurgiel podkreśla, że na sprawę trzeba spojrzeć z dwóch stron.

– Po pierwsze: czy rzeczywiście są produkty które nie spełniają pewnych norm? Najpierw importowane do Polski, potem eksportowane. Co gorsze dochodzi do zmiany etykietek na produktach. Można to ustalić na spotkaniu dwustronnym. Kiedy byłem ministrem do Moskwy wyjeżdżała delegacja kilkakrotnie. Zapoznawała się ona z dowodami strony rosyjskiej i zajmowała w tej sprawie stanowisko. Osobiście nie mogę wykluczyć, że takie przypadki miały miejsce. Czy rzeczywiście w Polsce nastąpiło rozluźnienie kontroli związanych z bezpieczeństwem jakością żywności? A szczególnie importowanych do Polski, a następnie być może eksportowanych – zaznacza poseł Krzysztof Jurgiel.

Z drugiej strony, poseł zwraca uwagę na grę polityczną ze strony Rosji, związaną szczególnie z Ukrainą, która zadeklarowała przystąpienie do UE.

– W tym przypadku możemy mieć do czynienia z naciskiem politycznym, ale informacje na ten temat ma otrzymać minister Kalemba, który wydaje oświadczenia twierdząc, że raczej jest to działalność polityczna. On – jako konstytucyjny minister – ma wgląd w tzw. materiały operacyjne z których ma informacje jaki jest prawdziwy powód tych decyzji. Nie wykluczam, że są to działania prowadzone przez administrację rosyjską, która chce żeby eksport odbywał się z naszej strony do Rosji i na jej warunkach.  To niekoniecznie związane jest z wymaganiami dotyczącymi jakości bezpieczeństwa żywności –  akcentuje poseł Krzysztof Jurgiel.

 

PAP/RIRM

drukuj