Rosja dąży do zwiększenia liczebności armii
Władimir Putin dąży do zwiększenia liczebności armii. Tymczasem sekretarz generalny NATO pozostawia państwom członkowskim Sojuszu decyzję, czy ich broń zostanie wykorzystana przez Ukrainę do atakowania celów w głąb Rosji.
Kijów od dawna naciska na kraje zachodnie, by pozwoliły mu używać broni dalekiego zasięgu na terytorium Rosji. W wywiadzie dla jednej z angielskich rozgłośni sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg, zasugerował, że zgody w tej sprawie nie musi podejmować cały Sojusz. Zaznaczył, że to kraje, które dostarczają broń Ukrainie, powinny o tym decydować.
,,Wszelkie konkretne decyzje dotyczące użycia przez Ukrainę zachodnich rakiet dalekiego zasięgu na terytorium Rosji powinny być podejmowane przez poszczególnych sojuszników” – powiedział Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO.
W rozmowie z tygodnikiem „Foreign Policy” Jens Stoltenberg przekonywał, że ewentualne zgody nie będą oznaczały bezpośredniego zaangażowania NATO w wojnę. Innego zdania jest Władimir Putin, który twierdzi, że każde wspieranie Ukrainy przez technologie zachodnie oznacza bezpośredni udział Sojuszu w konflikcie. W tle tych działań w Rosji wszedł w życie dekret o zwiększeniu liczebności armii. To trzecia decyzja o wzmocnieniu wojska od początku wojny. Już od grudnia liczba czynnych żołnierzy sięgnie 1,5 mln, a łączna liczba dostępnych sił zbrojnych będzie wynosić ponad 2 mln 300 tys. żołnierzy. Ministerstwo obrony Rosji twierdzi, że zwiększenie zasobów wynika z większej liczby zgłaszających się do służby. Rosja nie planuje ogłoszenia poboru ani mobilizacji.
TV Trwam News



