(fot. PAP)

Rodziny jednoczą się przy zespole Macierewicza

W sejmie na dziś zaplanowano posiedzenie parlamentarnego zespołu, który zajmuje się badaniem katastrofy smoleńskiej z rodzinami ofiar. 

Po 2,5 roku wciąż jest wiele spraw, które wymagają wyjaśnienia. Wątpliwości budzi m.in. kwestia zbadania szczątków Anny Walentynowicz. Jak napisał jeden z dzienników w rosyjskich protokołach zabrakło m.in. informacji o ciemnoniebieskich barwieniach czaszki.

To, że takowe przebarwienia były potwierdza Janusz Walentynowicz, syn śp. Anny Walentynowicz. Sprawa – jak dodaje – powinna zostać zbadana.

– Były tam jakieś przebarwienia, ale nie wiem jakiego są pochodzenia. Rozumiem, że jeżeli była zrobiona pełna sekcja i pobrane zostały wycinki na badanie to myślę, że te również te przebarwienia powinny być poddane badaniom – powiedział Janusz Walentynowicz, syn śp. Anny Walentynowicz.

Coraz więcej rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej jednoczy się wokół zespołu posła Antoniego Macierewicza. Wielu bliskich ofiar po raz pierwszy bierze udział w posiedzeniu. Jedną z takich osób jest Lucyna Gągor, wdowa po gen. Franciszku Gągorze, szefie Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

– Od dłuższego czasu wahałam się, czy nie wziąć udział w poprzednich spotkaniach; trochę przeszkadzały mi w tym sprawy rodzinne. Natomiast teraz, kiedy jest coraz więcej wątpliwości dotyczących identyfikacji, różnych pomyłek i błędów, zdecydowałam się, że jednak wezmę udział w tym spotkaniu. Chciałabym się dowiedzieć, jak doszło do tej katastrofy i dlaczego jest tak dużo błędów – dodała Lucyna Gągor.

Także Elżbieta Putra, wdowa po wicemarszałku Sejmu  Krzysztofie Putrze, zaintrygowana sytuacją jaka dzieje się wokół katastrofy Smoleńskiej, zdecydowała się na uczestnictwo w spotkaniu w gronie zespołu badającego katastrofę smoleńską.

Jeśli chodzi o wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej; to nie ma tego wyjaśniania. Ja to tak określam, nie ma dobrej woli w tym kierunku.   Najprawdopodobniej stronie rządowej nie zależy na wyjaśnianiu tej sprawy.  W tej chwili pojawiają się tylko stwierdzenia, że Polska jest krajem w którym elity po prostu nie spełniają swojej roli – to jest pierwsza rzecz. Na każdym etapie możemy się zorientować, jak jesteśmy niedoskonali, nawet niedobrzy w wielu dziedzinach. Czy w  zakresie lotnictwa, czy w zakresie przestrzegania przepisów, czy też egzekwowania przepisów. Przepisy są, ale nikt się do nich nie stosuje – akcentowała Elżbieta Putra.

Sprawa z zamianą ciał ofiar i konieczność przeprowadzenia kolejnych czterech ekshumacji to w ostatnim czasie informacje bardzo bolesne dla rodzin. Do tego na jaw wyszło, że obecna marszałek sejmu Ewa Kopacz, wprowadzała rodziny i opinię publiczną w błąd. Stanisław Zagrodzki, kuzyn Ewy Bąkowskiej był świadkiem obietnic, składanych przez ówczesną minister zdrowia.

– Bez względu na to czy ciało zostało rozpoznane wzrokowo czy nie, wszystkie ciała będą przebadane genetycznie. Do momentu, kiedy ostatnie ciała zostaną poddane tym badaniom i wrócą do kraju, z tą chwilą pojawi się lista potwierdzająca zgodność bądź niezgodność rozpoznań. Okazało się, że dokumentacja badań genetycznych była dostępna w prokuraturze dopiero w grudniu 2010 roku, więc trudno mówić, że ten spokój mieliśmy zachowany. Jest wiele elementów, w których państwo i urzędnicy absolutnie nie potrafiło sobie poradzić – stwierdził Stanisław Zagrodzki.

Ci którzy mieli nam pomóc, wprowadzali nas niejednokrotnie w błąd – podkreśla Stanisław Zagrodzki.

–  Na zebraniach w Moskwie, wśród tych, którzy zostali ściągnięci z terytorium Rosji, tzw. konsuli, którzy mieli nam służyć pomocą, były przypadki, że wprowadzono nas w błąd w zakresie procedur, choćby nawet z zaświadczeniami o śmierci. Każda grupa miała obiecywane zupełnie co innego. Efekty tego były takie, że jedni wylatywali z zaświadczeniami i tłumaczeniami o śmierci. Natomiast w moim przypadku zaświadczenie o śmierci długo tkwiło w Moskwie po pochówku, mimo że miałem wydany polski akt zgonu na podstawie protokólarnego przekazu protokołu z ambasady w Moskwie, bez dokumentu podstawowego jakim jest świadectwo śmierci, które mieliśmy tam wystawiane –informował Stanisław Zagrodzki.

O wielu innych nieprawidłowościach rodziny ofiar nie mogą jednak mówić, bo obowiązuje je tajemnica śledztwa – mówi mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik części rodzin ofiar.

– My znamy prawdę. Wiemy np. jak materiał dowodowy jest wybrakowany. Wiemy również co mówi pan premier Tusk, jak np. obraża rodziny, ale równocześnie nie możemy tego Państwu przekazać. Wspomniałem wcześniej o tych stenogramach, to właśnie jest tak, że my potwierdzamy nawzajem iż coś ma miejsce, ale Państwo macie słowo przeciwko słowu. Trzeba nam zaufać i uwierzyć a nie każdy chce to zrobić. Gdyby odtajnić te wszystkie dokumenty i pokazać dokumentacje śledztwa, czy zapisy tych spotkań to rzeczywistość, którą przedstawia pan premier Tusk byłaby zupełnie inna – akcentuje mec. Bartosz Kownacki.

 

RIRM

 

drukuj