fot. twitter.com

Reparacje wojenne za II wojnę światową. Rząd Zjednoczonej Prawicy przygotował raport i wyliczył starty, jakie Polska poniosła w wyniku niemieckiej agresji

1 września wraca temat reparacji od Niemiec za II wojnę światową. Rząd Zjednoczonej Prawicy przygotował raport i wyliczył starty, jakie Polska poniosła w wyniku niemieckiej agresji. Z kolei rząd Donalda Tuska rezygnuje z dochodzenia reparacji.

Od rozpoczęcia niemieckiej agresji na Polskę minęło 85 lat. Prezydent Andrzej Duda przypomniał, że z Berlina wiele razy słyszeliśmy słowo „przepraszam”, jednak niewiele za tym szło.

– Należy się zadośćuczynienie za stratę, należy się przywrócenie do stanu poprzedniego, należy się wypłata odszkodowania, za to, co zostało bezpowrotnie zniszczone – podkreślił prezydent Andrzej Duda.

Rząd Zjednoczonej Prawicy – przy dużym udziale Rodziny Radia Maryja, która włączyła się w zbieranie dowodów na niemieckie zbrodnie – przygotował i opublikował w 2022 roku raport o polskich stratach wojennych. Wyliczył je na ponad sześć bilionów złotych. Z kolei obecny rząd – ustami premiera Donalda Tuska podczas wizyty kanclerza Niemiec w Polsce – ogłosił rezygnację z dochodzenia reparacji od Berlina.

– W sensie formalnym i prawnym reparacje z punktu widzenia Niemiec są zamknięte i mają argumenty na rzecz tej tezy – mówił premier Donald Tusk.

Z kolei Olaf Scholz uznał, że Berlin pomoże tylko bezpośrednim ofiarom okupacji.

– Niemcy będą starały się, aby realizować wsparcie na rzecz osób ocalałych z II wojny światowej – wskazał kanclerz Niemiec, Olaf Scholz.

Niemcy uznają, że Warszawa zrzekła się reparacji w PRL-u, czyli w 1953 roku. Część historyków oraz polityków przekonuje jednak, że trudno uznać ówczesną Polskę, jako niezależne i suwerenne państwo. Sprawa nie jest zamknięta – podkreślił poseł Grzegorz Płaczek z Konfederacji.

– Jako Polacy nie powinniśmy szybko rezygnować z czegoś, co najprawdopodobniej jest pokłosiem decyzji z 1953 roku. Wtedy byliśmy pod butem Związku Radzieckiego – zaznaczył Grzegorz Płaczek.

Doradca prezydenta, Błażej Poboży, mówił, że przyjęcie przez rząd narracji o tym, że Polska zrzekła się reparacji, jest kapitulacją.

– Dokładnie wiemy, jakiej kwoty i jakiego wymiaru oczekujemy od rządu niemieckiego – podkreślił Błażej Poboży.

Niemiecki rząd odpowiedział niedawno posłom Bundestagu, że Polska nie stawia Berlinowi żądań ws. reparacji. Takiej polityki należało się spodziewać po liberalno-lewicowej koalicja rządzącej – wskazała poseł Anna Gembicka z Prawa i Sprawiedliwości.

– Nie będzie realnej walki o reparacje, bo zwyczajnie to nie jest w interesie niemieckim. Obecny rząd robi wszystko, żeby jak najbardziej się zbliżyć do interesów niemieckich – zaznaczyła poseł Anna Gembicka.

Politycy koalicji rządzącej oczekują jednak zadośćuczynienia, ale nie takiego, o jakim mówiło Prawo i Sprawiedliwość. Europoseł Michał Szczerba z Koalicji Obywatelskiej przekonywał, że były już rozmowy z Berlinem o innych formach spłaty.

– Chociażby w sprzęcie wojskowym, we współpracy naukowej czy technologicznej. To jest forma wsparcia, której oczekujemy. Nie jakieś przelewy po bardzo długim okresie – zaznaczył europoseł Michał Szczerba.

Polityka rządu, która rozmywa polskie stanowisko w sprawie reparacji czy zadośćuczynienia może odłożyć sprawę w czasie. Prezes Instytutu Pamięci Narodowej, dr Karol Nawrocki, zwrócił uwagę, jakie za kilkadziesiąt lat mogą być konsekwencje wyrzekania się naszej podmiotowości.

– Nasze dzieci, nasi wnukowie będą tłumaczyć się z tego, jak rozpętały II wojnę światową, jak Polacy doprowadzili do Holocaustu i tłumaczyć się z tego, dlaczego nie czujemy wdzięczności z wyzwolenia Polski przez Związek Sowiecki w 1945 roku – wskazał dr Karol Nawrocki.

Według najnowszego sondażu SW Research niemal 60 procent badanych Polaków uważa, że Niemcy powinny zapłacić Polsce reparacje wojenne.

TV Trwam News

drukuj