PAP/Adam Warżawa

R. T. Sobczak: Pojedynek polskich szpadzistek w starciu z Chinkami pokazuje, jak cienka jest granica sukcesu w sporcie

Mecz o brązowy medal polskich szpadzistek skończył się dogrywką. Panie walczyły o decydujące trafienie. Z tego pojedynku płynie nauka odnośnie tego, by szanować każdy wysiłek atlety. Trafienie zadała Polka, dzięki czemu wygraliśmy 32:31. Gdyby tego nie zrobiła, byłoby czwarte miejsce i rozczarowanie, być może krytyka. Widzimy, jak cienka jest granica sukcesu w sporcie. A przecież wysiłek i heroizm jest podobny. Szanujmy sportowców, módlmy się za naszych reprezentantów, żeby dali z siebie wszystko – powiedział Ryszard Tadeusz Sobczak, dwukrotny mistrz olimpijski we florecie, na antenie Radia Maryja w środowej audycji „Aktualności dnia”.

Podczas trwających igrzysk olimpijskich w Paryżu „Biało-Czerwoni” wywalczyli już trzy medale – Klaudia Zwolińska zdobyła srebrny medal w slalomie kajakowym,  natomiast „brąz” wywalczyli wioślarze w rywalizacji czwórek podwójnych  oraz szpadzistki w rywalizacji drużynowej. 

– W przypadku szpadzistek medal został zdobyty po bardzo ciężkiej walce. (…) Jeśli chodzi o szermierkę, to jej polska odsłona na medal igrzysk olimpijskich czekała od 2008 roku. Wtedy zawody rozgrywano w Pekinie. Tam mężczyźni w konkurencji szpady drużynowo zdobyli srebrny medal. Po 16 latach wróciliśmy do medalowej gry, dzięki wspaniałej postawie dziewczyn, które pokonały Chinki (32:31). W historii polskiego olimpizmu jest to równo 300. medal naszych reprezentantów – powiedział Ryszard Tadeusz Sobczak.

– Mecz o brązowy medal Polek skończył się dogrywką. Panie walczyły o decydujące trafienie. Z tego pojedynku płynie nauka odnośnie tego, by szanować każdy wysiłek atlety. Trafienie zadała Polka. Gdyby tego nie zrobiła, byłoby czwarte miejsce i rozczarowanie, być może krytyka. Widzimy, jak cienka jest granica sukcesu w sporcie. A przecież wysiłek i heroizm jest podobny. Szanujmy sportowców, módlmy się za naszych reprezentantów, żeby dali z siebie wszystko – dodał.

Dwukrotny mistrz olimpijski zauważył, że podczas trwającej imprezy „na razie jest tak, że po medale sięgają osoby wymieniane w gronie faworytów, jak wioślarze czy szpadzistki”.

– Widać, że faworyci dobrze sobie radzą z presją i oczekiwaniem społecznym. Oby tak było dalej. Wystąpi jeszcze sporo świetnych zawodników z Polski. Na pewno będzie jeszcze sytuacja, że ktoś pojawi się znikąd i sięgnie po medal, jak zrobił to Dawid Tomala, który trzy lata temu w Tokio wywalczył złoto. Na takie niespodzianki czekamy – wskazał gość Radia Maryja

Czterokrotny mistrz świata we florecie zwrócił uwagę na to, że kadra olimpijska „wywodzi się z całej Polski. (…) Ta reprezentacja jest autentyczna, bo są tam zawodnicy, którzy zaczynali kariery w wielu lokalizacjach”.

– To piękne, bo to jest nasza prawdziwa reprezentacja Polski – zaznaczył.

Całą rozmowę z Ryszardem Tadeuszem Sobczakiem można odsłuchać [w tym miejscu].

radiomaryja.pl

drukuj