fot. PAP

Przyszłość Ukrainy wciąż niejasna

Rada Najwyższa Ukrainy podejmie ponownie pracę. Wczoraj Parlament Ukrainy – kierowany przez nowego przewodniczącego, opozycyjnego deputowanego Ołeksandra Turczynowa – uchwalił m.in. rezolucję odsuwającą od władzy prezydenta Wiktora Janukowycza i wyznaczył datę wcześniejszych wyborów prezydenckich na 25 maja.

Następnie parlament uchwalił szereg aktów prawnych i decyzji personalnych. Wprowadził w życie uchwaloną dzień wcześniej ustawę o powrocie do konstytucji w kształcie z 2004 roku. Ta ustawa zasadnicza ogranicza kompetencje prezydenta, a rozszerza – parlamentu. Prócz tego Rada Najwyższa przyjęła rezolucję o natychmiastowym uwolnieniu z więzienia byłej premier Julii Tymoszenko.

Po wypuszczeniu Tymoszenko zapowiedziała, że będzie kandydować w majowych wyborach prezydenckich. Prof. Romuald Szeremietiew, historyk, były wiceminister obrony narodowej, mówi, że przyszłość Ukrainy to wciąż wielka niewiadoma.

– Pytanie o to jak daleko zaangażuje się Rosja. Nie ulega wątpliwości, że Rosja chce ogromnie chce, aby Ukraina znalazła się w strefie jej oddziaływania, jej wpływów. Są siły na terenie Rosji, które mówią, że Ukraina powinna być włączona do Rosji. Jest teoria trójdzielnym narodzie (Rosja, Ukraina i Białoruś). Rodzi się więc pytanie czy Rosja będzie dążyła (moim zdanie może to robić i chyba to robi) do destabilizacji na Ukrainie – powiedział prof. Romuald Szeremietiew.

Wczoraj Rosja wezwała Niemcy, Polskę i Francję do wywarcie wpływu na opozycję na Ukrainie w celu zapewnienia niezwłocznego wykonania przez nią piątkowego porozumienia z ukraińskim prezydentem i położenia kresu awanturnictwu bojówkarzy.

RIRM 

drukuj