fot. DWOT

Przysięga żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej złożona w 43 Batalionie Lekkiej Piechoty w Braniewie

W minioną niedzielę odbyła się trzecia już w tym roku przysięga żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej w Braniewie. Jak zawsze towarzyszyły jej ogromne emocje. Tak po stronie żołnierzy, jak i rodzin, które przyjechały uczestniczyć w tym wydarzeniu.

Ochotnicy wstąpili w szeregi Wojsk Obrony Terytorialnej 5 października. Przez minione kilkanaście dni szkolili się intensywnie w 43 Batalionie Lekkiej Piechoty w Braniewie. Przede wszystkim „w polu”, ucząc się taktyki, marszu w terenie (na podstawie map, kompasu, określonych warunków pogodowych), zachowania w przypadku ataku, bytowania, elementów survivalu, obsługi radiostacji. Jak zawsze dużo było zajęć na strzelnicy i obsługi broni. A także pierwszej pomocy medycznej, w tym na polu walki.

Każda przysięga to okazja do podziękowania ochotnikom tak za trud szkolenia, jak i przede wszystkim za podjęcie jednej z najważniejszych decyzji w swoim życiu – decyzji o służbie Ojczyźnie. A gdy jest wzmocniona obecnością żołnierzy Armii Krajowej – mjr. Józefa Rusaka ps. „Bylina” i por. Jerzego Kwietniewskiego, ps. „Siwy”, którzy są dla wszystkich terytorialsów wzorem i inspiracją – staje się jeszcze bardziej podniosłą.

Cieszę się, że mogłem znaleźć się wśród was, jestem wdzięczny żołnierzom i oficerom, za to że mogłem tu być. Swoje jako żołnierz odsłużyłem, zrobiłem i cieszę się, że wy jesteście następcami moimi i moich kolegów, którzy polegli — powiedział obecny na uroczystości por. Jerzy Kwietniewski, ps. „Siwy”, żołnierz Armii Krajowej.

Ochotnicy, którzy złożyli przysięgę, to ludzie o różnych zawodach, pasjach i zainteresowaniach. Są m.in. pracownicy ZUS, urzędnicy z urzędu miasta i urzędu pracy, jest radiolog, prawnik i rolnicy.

Coraz częściej ramię w ramię służą bliscy z jednej rodziny. Jak szer. Beata Wójcik-Pieta i szer. Maciej Wójcik – mama z synem, mieszkańcy z Pasłęka. Jak to się stało, że znaleźli się w wojsku? Pani Beata spotkała żołnierzy, którzy promowali służbę w WOT.

Zapytali się mnie, czy chcę wstąpić do wojska i powiedziałam, że chcę — mówi szer. Wójcik-Pieta.

A później mama namówiła mnie – dodaje szer. Maciej Wójcik.

Mama nie musiała pilnować syna – jak może niektórzy by myśleli – za to on wspierał ją w trudnych chwilach i pomagał. Zwłaszcza wtedy, gdy obolałe nogi odmawiały posłuszeństwa.

– Najbardziej zapamiętamy ludzi, których tu spotkaliśmy, będziemy miło wspominać instruktorów – mówią Wójcikowie. – Było i wesoło, ale był i płacz. Najważniejsze, że daliśmy radę.

Wśród nowych żołnierzy jest także szer. Paweł Wołoch, komendant Hufca Związku Harcerstwa Polskiego w Bartoszycach. Na jego przysięgę przyjechała grupa harcerzy. Szer. Wołoch przyznaje, że służba w wojsku jest dla niego naturalną kontynuacją tego, co poznał w harcerstwie.

Łączą nas te same wartości patriotyczne, na których wychowałem się w harcerstwie – mówi żołnierz. – Drogę do gotowości bojowej przekazywali mi wcześniej moi drużynowi, później przekazywałem je ja. Tak zdobyłem te podstawy, teraz spełniając ten swój patriotyczny i obywatelski obowiązek.

Szer. Paweł Wołoch już planuje, jak zachęcić innych harcerzy do pójścia w jego ślady.

Wiedza, którą posiedli w służbie w harcerstwie będzie na pewno przydatna w wojsku i będzie także możliwością sprawdzenia ich – dodaje żołnierz.

„Szesnastka” to jedynie wstęp do 3-letniego szkolenia. Tyle bowiem trwa formacja terytorialsa. Są to nie tylko szkolenia rotacyjne – czyli jeden weekend w miesiącu. To także szkolenia dodatkowe i dwutygodniowy poligon, po każdym roku służby. W sumie żołnierze przez trzy lata spędzą w mundurze ponad 4 miesiące.

Terytorialsi składają deklarację gotowości, by nieść pomoc i wspierać lokalną społeczność oraz zapewniać pomoc administracji publicznej w sytuacjach kryzysowych – mówi płk Mirosław Bryś, dowódca 4 Warmińsko-Mazurskiej Brygady Obrony Terytorialnej. — Zgodnie z mottem „Zawsze gotowi, zawsze blisko” mają chronić lokalną społeczność, służyć jej wsparciem i pomocą.

Jakie oprócz tego żołnierze WOT mają obowiązki? Przede wszystkim muszą stawiać się na rotacjach, dbać o swój rozwój fizyczny (na koniec każdego roku jest egzamin z wychowania fizycznego), nie mogą mieć konfliktów z prawem.

Służba w WOT ma także tę zaletę, że można ją pogodzić z pracą, rodziną, hobby. Każdy żołnierz służy zawsze w pobliżu miejsca zamieszkania, tym samym może szybko stawić się w jednostce i działać na terenie, który zna doskonale.

szer. Wojciech Andrearczyk, ekspert ds. komunikacji 43. Batalion Lekkiej Piechoty w Braniewie WOT/radiomaryja.pl

Galeria

drukuj