fot. flickr.com

Prof. Robert T. Ptaszek: Znacząco wzrośnie znaczenie islamu w Europie

Wynik rywalizacji chrześcijaństwa i islamu wydaje się być przesądzony: możemy spodziewać się wkrótce zdecydowanego wzrostu znaczenia religii muzułmańskiej w Europie – ocenia prof. Robert T. Ptaszek, kierownik Katedry Teorii Religii KUL.

Podczas, gdy w cywilizacji łacińskiej religia (w wyniku procesu laicyzacji) traci na znaczeniu, w krajach islamskich jej pozycja wciąż się umacnia. Główną przyczynę tego wzrostu prof. Ptaszek widzi w zmianie sytuację społeczeństw arabskich po wyzwoleniu spod kolonialnych zależności od państw Europy. Muzułmanie zmuszeni do konfrontacji z potężnym światem Zachodu, którego nauka i technologia ich przytłaczały dokonali ponownego odkrycia wartości islamu. Stał się on dla nich źródłem jedności i dumy.

Rozszerzanie muzułmańskich wpływów na nasz kontynent, zdaniem prof. Ptaszka, ułatwia sama polityka Unii Europejskiej. Wspomniana laicyzacja odrywająca kulturę Europy od chrześcijańskich fundamentów i propagowanie ideologii multikulturalizmu istotnie zwiększyły możliwości ekspansji islamu. Jednocześnie zauważyć należy, że przy niemal bezwarunkowym otwarciu Europy na religię muzułmańską, kraje arabskie nie otwierają się na kulturę europejską.

Podstawowym czynnikiem umożliwiającym skuteczną islamizację Europy są znaczące różnice pomiędzy społeczną i polityczną rolą religii w życiu muzułmanów i chrześcijan. Z racji obejmowania wszystkich aspektów życia wierzącego (m.in. sfer społecznej, politycznej i ekonomicznej) islam może być nazwany religią totalną. Całość życia wyznawcy reguluje szariat – islamskie prawo oparte na dosłownym odczytaniu Koranu. Podział na sfery świecką i religijną, właściwy chrześcijaństwu, w islamie nie istnieje. Tymczasem chrześcijaństwo wyraźnie rozróżnia te dwie płaszczyzny, w myśl zasady „Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”.

Zupełnie inaczej wygląda to z punktu widzenia muzułmanów. Zarówno język arabski, jak i doktryna islamu dzielą świat na dwie części: „dār al-islām” (dom islamu) i „dār al-ḥarb” (dom wojny). Pierwszy obszar obejmuje ziemie, na których panuje ład, gdyż ludzie je zamieszkujący żyją zgodnie z zasadami islamu. Drugi obszar to „przybytek walki”. Jest to sfera chaosu, który wynika z niepoddania się jej mieszkańców prawu szariatu. Jako „dom wojny” muzułmanie określają między innymi cały obszar cywilizacji łacińskiej.

Szczególne obawy wzbudza fakt, że dla realizacji celu, jakim jest włączenie zamieszkałych przez „niewiernych” obszarów do dār al-islām, muzułmanie dopuszczają stosowania przemocy. Co więcej, przekonanie o konieczności walki ze społeczeństwami „domu wojny” czyli tak zwany ǧihād wynika wprost z nauk Mahometa. Ma zatem uzasadnienie w nauce pochodzącej od samego Boga. Walka ta powinna więc trwać dotąd, póki na całym świecie nie zapanuje islam i jego prawo.

Prof. Ptaszek, za dr. Danielem Pipesem, dyrektorem Forum Bliskowschodniego, wskazuje trzy metody, które teoretycznie mogłyby ograniczyć islamskie wpływy w Europie. Są nimi: zmiany prowadzące do odnowy wiary chrześcijańskiej, otwarcie społeczności muzułmańskich na kulturę łacińską oraz przyjęcie imigrantów spoza muzułmańskiego świata, np. chrześcijan-Latynosów. Podkreśla jednak, że obecnie wszystkie te sposoby ograniczania ekspansji islamu, ze względu na napotykane istotne problemy, są w praktyce nierealizowalne.

RIRM

drukuj