fot. PAP/EPA

Prof. M. Ryba: Chyba rzeczywiście nastąpiło na Węgrzech „zmęczenie materiału”

16 lat rządów to jest szmat czasu. Chyba rzeczywiście już nastąpiło na Węgrzech „zmęczenie materiału”. Co to znaczy zmęczenie władzą? Nie chodzi tylko o to, że się opatrzył jakiś człowiek, że się nim zmęczyliśmy. Ale chodzi również o to, że są tysiące różnych elementów władzy, gdzie pojawiają się jakieś kwestie korupcyjne, jakieś miniskandale, gdzie pojawia się uzasadnione lub nieuzasadnione poczucie niesprawiedliwości – mówił w poniedziałkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam prof. Mieczysław Ryba, historyk, wykładowca KUL i AKSiM, komentując wynik wyborów parlamentarnych na Węgrzech.

Na Węgrzech po 16 latach nastąpiła zmiana władzy. Partia Fidesz Viktora Orbána przegrała z opozycyjnym ugrupowaniem Tisza Petera Magyara. Co ważne, przewaga partii Tisza jest tak duża, że będzie ona miała konstytucyjną większość w parlamencie.

– Przewaga Tiszy jest tak duża, bo ordynacja jest specyficzna, powiedzmy sobie uczciwie. To nie jest tak, że gdybyśmy mieli typowo proporcjonalną ordynację, to byłby taki sam wynik ostateczny. Ale z tego korzystał Orbán, z tego korzysta opozycja – obecnie już pewnie koalicja. W tym sensie trudno się temu przeciwstawiać czy dziwić. 16 lat to jest szmat czasu. I chyba rzeczywiście już nastąpiło na Węgrzech „zmęczenie materiału”. [Zauważalna była – radiomaryja.pl] też silna presja zewnętrzna, charakterystyczna również dla Polski w roku 2023. Unijna presja pewnie też przyniosła swój efekt. I mamy nowy układ rządzący – zaznaczył prof. Mieczysław Ryba.

Choć zmiana władzy nie musi oznaczać, że poprzednia władza była gorsza, nie sposób nie zauważyć pewnych zjawisk, które doprowadziły do poczucia zmęczenia dotychczasowymi rządzącymi.

– Co to znaczy zmęczenie władzą? Nie chodzi tylko o to, że się opatrzył jakiś człowiek, że się nim zmęczyliśmy. Ale chodzi również o to, że są tysiące różnych elementów władzy, gdzie pojawiają się jakieś kwestie korupcyjne, (…) jakieś miniskandale, gdzie pojawia się uzasadnione lub nieuzasadnione poczucie niesprawiedliwości. Wszystko się składa w pewnym momencie na taką całość. (…) Jest chęć zmiany. Tutaj, w Polsce, osiem lat to wyznacznik, gdzie rzeczywiście ludzie chcą odrzucić jakiś układ. Tu trwało to aż 16 lat. To jest bardzo długo – podkreślił gość „Polskiego punktu widzenia”.

Strona lewicowo-liberalna upatruje źródeł porażki Viktora Orbána w tym, że rzekomo uczynił on Węgry najbiedniejszym krajem Unii Europejskiej. To nie do końca prawda. Owszem, do zubożenia państwa doszło za jego rządów, ale jest to w dużej mierze efekt sankcji nakładanych przez władze w Brukseli. Podobnie jest ze współpracą z Rosją w obszarze energetyki. Jak wskazał prof. Mieczysław Ryba, nie był to wynik prorosyjskości Viktora Orbána, ale braku alternatyw.

– Oczywiście można krytykować element prorosyjskiego kursu Orbána, ale (…) Magyar wcale nie chce zmieniać w tym zakresie polityki Węgier. Dlaczego? Dlatego, że jest prorosyjski? Bynajmniej. Z jakiego powodu? Oczywiście to jest zawsze kwestia bilansu finansowego – zwrócił uwagę wykładowca KUL i AKSiM.

Nie należy zapominać, że choć partia Tisza jest opozycyjna, to jej lider, Peter Magyar, wywodzi się z obozu Fideszu. Zatem w wielu sektorach węgierskiej polityki raczej nie dojdzie do radykalnej zmiany. Prof. Mieczysław Ryba zwrócił jednak uwagę, że Peterowi Magyarowi trudno będzie występować przeciwko centralizacyjnym projektom Unii Europejskiej po tym, jak duże uzyskał wsparcie z Brukseli.

radiomaryja.pl

drukuj