fot. PAP/Karol Zienkiewicz

Prof. A. Jabłoński: Obecny konflikt to gra o miejsca wyborcze w nowym układzie politycznym. Chodzi o to, żeby na tyle zmarginalizować Polskę 2050, aby wchodząc do Koalicji Obywatelskiej, nie była poważnym graczem, a raczej była dostarczycielem nazwisk, które mogą przyciągać wyborców

Wybory nowego przewodniczącego uczyniły z Polski 2050 twór memiczny. Obecny konflikt to gra o miejsca wyborcze w nowym układzie politycznym, w którym ta partia nie może liczyć na samodzielny start w wyborach, prawdopodobnie będzie częścią Koalicji Obywatelskiej. To chyba było celem działań Donalda Tuska. Chodzi o to, żeby na tyle zmarginalizować tą partię, aby wchodząc do Koalicji Obywatelskiej, nie była poważnym graczem, a raczej była dostarczycielem nazwisk, które mogą przyciągać wyborców – mówił prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog, wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.

Rozpad Polski 2050 na dwa kluby – Polska 2050 i Centrum – to symboliczny finał procesu, który trwał od dłuższego czasu. Ugrupowanie miało być alternatywą dla innych partii i nową jakością w polskiej polityce, niestety dziś zmaga się z wewnętrznymi podziałami i walką o polityczne przetrwanie. Obecny konflikt to nie tylko spór o przetrwanie, ale przede wszystkim gra o wpływy i miejsca w koalicji.

Polska 2050 była alternatywą dla Platformy Obywatelskiej, kiedy jej nie szło i w sondażach zaczęła bardzo dużo tracić. Szymon Hołownia po sukcesie w wyborach w 2020 roku postanowił wejść do gry jako polityk i razem z Michałem Kobosko założyli partię. To od początku był sztuczny twór, a jeszcze bardziej stał się sztuczny, gdy połączył się z Polskim Stronnictwem Ludowym. Gwoździem do trumny była rezygnacja Szymona Hołowni z przewodnictwa nad partią po bardzo nieudanych wyborach prezydenckich w 2025 roku. Wybory nowego przewodniczącego uczyniły z Polski 2050 twór memiczny. Obecny konflikt to gra o miejsca wyborcze w nowym układzie politycznym, w którym ta partia nie może liczyć na samodzielny start w wyborach, prawdopodobnie będzie częścią Koalicji Obywatelskiej. To chyba było celem działań Donalda Tuska. Chodzi o to, żeby na tyle zmarginalizować tę partię, aby wchodząc do Koalicji Obywatelskiej, nie była poważnym graczem, a raczej była dostarczycielem nazwisk, które mogą przyciągać wyborców – wskazał prof. Arkadiusz Jabłoński.

Lider Polski 2050 uważa, że po oddzieleniu się od partii Pauliny Hennig-Kloski i kilku innych osób , zgodnie z umową koalicyjną, powinno dojść do odwołania ministrów i wiceministrów z tego ugrupowania, ponieważ utracili oni zaplecze partyjne. Kluczowa będzie decyzja premiera Donalda Tuska. Warto jednak zaznaczyć, że w obecnym układzie najbardziej zagrożonym politykiem może być właśnie Katarzyna Pełczńska-Nałęcz.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w swoim wystąpieniu ogłosiła, że w sytuacji, gdy nastąpił rozpad klubu to ministrowie czy wiceministrowie z tego ugrupowania, stracili poparcie partii, więc zgodnie z umową koalicyjną powinni być wymienieni na nowych. Zobaczymy, jaka będzie reakcja Donalda Tuska. Spodziewam się będzie, jak z posłem Pawłem Zalewskim, czyli wskaże, iż oni zajmują się teraz władzą, jako ministrowie mają ważne zadania do wykonania, więc raczej nie będzie tutaj korekty. Najbardziej zagrożona, jeśli chodzi o pozycję w rządzie, jest właśnie Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz – zauważył socjolog.

Przyszłość Szymona Hołowni stoi dziś pod wielkim znakiem zapytania. Jego rozpoznawalność wciąż daje mu szansę na mandat poselski, ale trudno widzieć go np. jako lidera nowego projektu.

Myślę, że jego rozpoznawalność i pozycja polityczna pozwoli mu zachować szansę na mandat poselski, nawet jakby wystąpił jako kandydat niezależny. Nie ma jednak większych szans, by został twarzą jakiegoś projektu politycznego. Chwilowo zbudował sobie pozycje, starając się przeciwstawić wszelkim pomysłom, aby nie doprowadzić do przyjęcia przysięgi przez prezydenta Karola Nawrockiego przed parlamentem. Wydaje mi się, że stracił urok kilera, który mógłby być potrzebny Koalicji Obywatelskiej. Jego sposób bycia w polityce i brak zdolności do pełnego podporządkowania się decyzją Donalda Tuska w tej układance pozbawia go szans na zajęcie znaczącego miejsca – akcentował wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

radiomaryja.pl

drukuj