Prezydent zablokował ustawę o publicznym transporcie zbiorowym
Politycy PSL-u mają pretensje do prezydenta o zablokowanie ustawy przygotowanej w resorcie infrastruktury. Karol Nawrocki uważa, że zamiast poprawić dostępność do autobusu na wsiach i w małych miejscowościach, przepisy przyczynią się do zwijania połączeń.
Blokując ustawę o publicznym transporcie zbiorowym, prezydent po raz 42 sięgnął po weto.
– Nie podpiszę ustawy, która zamiast poprawiać lokalny transport może doprowadzić do likwidacji kolejnych połączeń – mówił Karol Nawrocki.
W reakcji na weto Polskie Stronnictwo Ludowe postanowiło zrobić z prezydenta „patrona wykluczenia komunikacyjnego”. Minister infrastruktury, Dariusz Klimczak, uznał się za obrońcę polskiej wsi.
– Prezydent Nawrocki zablokował 10 mln Polaków, którzy mieszkają na wsiach i małych miasteczkach, możliwość dojazdu do pracy, do lekarza czy do szkoły – powiedział Dariusz Klimczak.
Ministrowi infrastruktury wtórował prezes ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz i wyliczał, co w jego ocenie gwarantowała nowa ustawa.
„Nie będzie koordynacji i minimalnego standardu co najmniej 4 par połączeń, transportu na żądanie dla mieszkańców miejscowości bez autobusów, czy łatwo dostępnych, elektronicznych rozkładów jazdy” – wskazał Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, minister obrony narodowej, prezes PSL.
Prezydent Karol Nawrocki wystawił do wiatru 10 mln Polaków. Zawetował przygotowaną w kierowanym przez @DariuszKlimczak Ministerstwie Infrastruktury ustawę, która miała zapewnić łatwy dostęp do autobusu dla mieszkańców wsi i małych miejscowości.
Na tę ustawę czekała ponad jedna…
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) August 20, 2026
Prezydent tłumaczył, że zanim podjął decyzję o wecie, odbył konsultacje. Zaprosił na nie m.in. samorządowców i przewoźników. Udział w nich brała również poseł Paulina Matysiak, która uznała, że regulacje nie poprawią sytuacji mieszkańców wsi.
„Niech pojedyncze dobre rozwiązania nie przesłaniają nam całości ustawy, bo ta przyniosłaby olbrzymi chaos. (…) Integracja przewozów według ustawy to myślenie życzeniowe” – zaznaczyła poseł Paulina Matysiak.
Prezydent @NawrockiKn odmówił podpisania Ustawy z dnia 31 lipca 2026 r. o zmianie ustawy o publicznym transporcie zbiorowym oraz niektórych innych ustaw (numer druku sejmowego 2700).
TO DOBRA DECYZJA!
Cieszę się, że pan prezydent przychylił się do mojego głosu i głosu… pic.twitter.com/KUhGEet4zk
— Paulina Matysiak (@PolaMatysiak) August 20, 2026
Na próbę przyklejenia prezydentowi łatki „patrona wykluczenia komunikacyjnego” zareagował szef jego gabinetu Paweł Szefernaker i streścił stanowisko głowy państwa w jednym zdaniu: trzeba to zrobić dobrze…
„Ta ustawa ograniczała rolę gmin w dostępie do środków z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, skracała umowy z przewoźnikami, stwarzając ryzyko likwidacji istniejących połączeń i wprowadzała transport „na żądanie” bez ustawowych ulg dla seniorów, uczniów i osób z niepełnosprawnościami” – wyjaśnił Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP.
Panie Premierze, to nie prezydenckie weto zostawia wieś bez autobusu. To właśnie ta ustawa mogłaby do tego doprowadzić. Nawet Związek Gmin Wiejskich negatywnie oceniał te rozwiązania.
Prezydent jest za rozwojem transportu na terenach wiejskich. Jednak ta ustawa ograniczała rolę…
— Paweł Szefernaker 🇵🇱 (@szefernaker) August 20, 2026
Prezydent obawiał się, że transportem na żądanie będą zastępowane przez regularne autobusy, a – w jego ocenie – to tego potrzebują gminy zmagające się z wykluczeniem komunikacyjnym. Ostrzegał też, że przewoźnicy oczekują długich umów, by myśleć o rozwijaniu swoich usług.
– Przecież bez stabilnego finansowania przewoźnicy i przedsiębiorcy nie będą inwestować w nowe autobusy i odpowiedzialnie planować sieci transportowej – akcentował Karol Nawrocki.
Prezydent wytknął rządowi, co musi się zmienić w ustawie, by ją podpisał. Zwrócił uwagę m.in., że przewoźnicy muszą mieć zapewnioną stabilność finansową. Opowiedział się też za wzmocnieniem roli gminy.
TV Trwam News



