Gen. A. Kowalski: Do dzisiaj nie znamy treści umowy ws. SAFE podpisywanej w najbliższych dniach przez polski rząd
Do dzisiaj nie znamy treści umowy ws. SAFE podpisywanej w najbliższych dniach przez polski rząd, a konkretnie pana premiera. Ta procedura jest tylko pomiędzy rządem a Komisją Europejską. W związku z tym prezydent, podpisując ustawę, miał się zgodzić na taki właśnie oto fakt, że podpisuje ustawę, ale tak do końca nie wie, co podpisuje – mówił w czwartkowym „Polskim Punkcie Widzenia” na antenie TV Trwam gen. Andrzej Kowalski, zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o SAFE. Gen. Andrzej Kowalski, zapytany, czy doradzał prezydentowi jej niepodpisanie, wskazał na niejasności dotyczące unijnego programu pożyczek.
– Byliśmy zespołem, który przygotowywał bardzo dokładne analizy, z czym mamy do czynienia. Dlatego, że nie było łatwo zrozumieć, na czym polega cały mechanizm SAFE. [Była – radiomaryja.pl] opowieść o wielkich dotacjach z Unii Europejskiej, które spowodują, że my będziemy mogli wydawać pieniądze na zbrojenia (…). Trzeba było się zmierzyć z faktami. Te fakty były w jakiś sposób ukrywane. Do dzisiaj są pewne dokumenty niejawne. Do dzisiaj nie znamy treści umowy podpisywanej w najbliższych dniach przez polski rząd, a konkretnie pana premiera – zaznaczył zastępca szefa BBN.
Umowa z Komisją Europejską jest nadal negocjowana przez rząd. Ma już być domykana. Dostępu do niej nie ma nikt prócz ministrów Donalda Tuska. Prezydent jest wyłączony z jakichkolwiek procedur związanych z umową.
– Ta procedura jest tylko pomiędzy rządem a Komisją Europejską. W związku z tym prezydent, podpisując ustawę, miał się zgodzić na taki właśnie oto fakt, że podpisuje ustawę, ale tak do końca nie wie, co podpisuje – zwrócił uwagę gość „Polskiego Punktu Widzenia”.
Rząd deklarował, że aż 80 proc. środków z pożyczki SAFE trafi do polskiej zbrojeniówki. Pojawia się jednak pytanie, czy polski przemysł obronny byłby w stanie zagospodarować tak wielkie pieniądze.
– Mamy duże wątpliwości. Nasza zbrojeniówka jest w – można powiedzieć – mieszanej kondycji. Niektóre zakłady są w lepszej sytuacji, niektóre w gorszej. Wiemy jedno: w niektórych zakładach przemysłowych już w tej chwili są zamówienia, które są datowane do 2030 roku. Wiemy, że bardzo trudno jest zbudować kolejne linie produkcyjne, które będą szybko produkowały równolegle następne porcje sprzętu. Dlatego mamy dużą wątpliwość, czy w ogóle jest możliwa absorpcja takich pieniędzy w polskim przemyśle zbrojeniowym. Oczywiście życzymy wszystkim jak najlepiej. Chcielibyśmy, żeby ten przemysł się rozwijał. Chcielibyśmy, żeby był w stanie wykonać takie zamówienia. Ale przypomnę, że rząd sam nie do końca wiedział, jaka to będzie procentowa wartość, bo w debacie publicznej padały też wartości 89-90 procent. Politycy mówili różne rzeczy. Załóżmy, że będzie to 80 proc., czyli około 140 miliardów złotych w ciągu najbliższych pięciu lat. Jest to bardzo problematyczne – ocenił gen. Andrzej Kowalski.
Temat zbrojeń staje się tym bardziej aktualny, że sytuacja na świecie jest obecnie niestabilna. Choć wojna na Ukrainie utknęła właściwie w martwym punkcie, a żadna ze stron nie robi znaczących postępów, to w innych miejscach na świecie dochodzi obecnie do groźnych konfliktów zbrojnych, a na horyzoncie mogą wkrótce pojawić się nowe. Oczy społeczności międzynarodowej są zwrócone obecnie na Bliski Wschód, gdzie Izrael i Stany Zjednoczone toczą wojnę z Iranem, a ten w ramach odwetu ostrzeliwuje Izrael i innych sojuszników USA w regionie. Zablokowanie przez Teheran cieśniny Ormuz stanowi poważne zagrożenie dla gospodarki wielu krajów, a z problemem tym usiłuje sobie poradzić prezydent Donald Trump. Amerykański przywódca domaga się pomocy od sojuszników z NATO. Premier Donald Tusk oznajmił, że Polska nie wyśle swoich żołnierzy do Iranu.
– To jest, można powiedzieć, stanowisko, które od dłuższego czasu jest wspólne dla wszystkich kręgów politycznych, które mówią o tym, że polskie wojsko nie powinno się angażować poza Polską, dlatego że jesteśmy w sytuacji permanentnego zagrożenia rosyjskiego i powinniśmy bardzo poważnie myśleć o tym, że w przypadku rozwinięcia przez Rosję jakiegokolwiek ataku w kierunku państw bałtyckich (…), Finlandii czy – być może – Polski, musimy dysponować pełnym zasobem naszych sił tutaj, na naszym terenie. To jest bardzo słuszna logika. Dobrze, że jest tutaj pewien konsensus w wypowiedziach polityków różnych stron sceny politycznej – podkreślił zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
radiomaryja.pl



