fot. flickr.com

Premier chce zrealizować przyszłoroczny budżet bez deficytu mimo braku zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS

Prawo i Sprawiedliwość zrezygnowało ze zniesienia limitu 30-krotności składek ZUS. Oznacza to mniejsze niż planowano wpływy do budżetu w przyszłym roku. Mimo to premier Mateusz Morawiecki chce go zrealizować bez deficytu.

Po długiej dyskusji wewnątrz Zjednoczonej Prawicy projekt znoszący limit 30-krotności składki na ZUS został wycofany. Pomysłu nie chciała poprzeć partia wicepremiera Jarosława Gowina, a także opozycja. Rozwiązanie krytykował prezydent.

Na tym etapie te prace są zawieszone. Będą dalej konsultowane – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

To dobra decyzja – ocenił rzecznik partii Porozumienie, poseł Kamil Bortniczuk.

– Dziękujemy naszym partnerom za to, że w naszej ocenie wykazali się zdrowym rozsądkiem i wycofali się z tego projektu – zaznaczył Kamil Bortniczuk.

Sprawa trzydziestokrotności zwiastuje tarcia wewnątrz Zjednoczonej Prawicy – mówią politycy opozycji.

– To też pokazuje, że ta kadencja będzie dużo inna dla Prawa i Sprawiedliwości – stwierdził poseł PO Zbigniew Konwiński.

Wprowadzenie rozwiązania miało zapewnić dodatkowe wpływy do budżetu na poziomie ponad 7 miliardów złotych. Teraz rząd będzie musiał szukać pieniędzy w innym miejscu – co przyznał sam premier.

– Będziemy starali się utrzymać naszą propozycję zrównoważonego budżetu pomimo to. Będzie to oczywiście o wiele trudniejsze – podkreślił szef rządu.

W expose Mateusz Morawiecki mówił o dalszym uczelnianiu systemu podatkowego oraz o planach skutecznego opodatkowania dużych korporacji.  Ale czy to wystarczy, aby utrzymać budżet bez deficytu i zrealizować duże programy socjalne?

– One dzisiaj nie są zagrożone, ale warto podkreślić, że te wydatki wpływają na kondycję budżetu. Z drugiej strony dążenie do równowagi budżetu jest bardzo ważne, ale nie należy tego robić za wszelką cenę – wskazał ekonomista dr Krystian Mieszkała.

Budżet bez deficytu w obliczu spowolnienie gospodarczego to duże wyzwanie – dodał dr Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego.

– Ten budżet będzie napięty z prostego względu – nadciąga spowolnienie gospodarcze. Polska sobie z tym dobrze radzi, ale są czynniki, które są niezależne od ciężkiej pracy Polaków czy polityk rządowych – podkreślił dr Marcin Roszkowski.

Tymczasem niezależnie od dyskusji nad trzydziestokrotnością, Sejm pracuje nad podwyżką akcyzy na alkohol i wyroby tytoniowe. To dodatkowe 1,7 mld złotych wpływu  – mówił wiceminister finansów Leszek Skiba.

– Zmiana stawek o 10 procent wynika m.in. z rosnących kosztów przeciwdziałania skutkom społecznym i zdrowotnym konsumpcji napojów alkoholowych i wyrobów tytoniowych – wyjaśnił Leszek Skiba.

Te argumenty nie przekonują opozycji.

– To jest klasyczny skok na kasę z wieloma niebezpiecznymi zjawiskami, które będą temu towarzyszyły – ocenił Krzysztof Paszyk, poseł PSL-Kukiz’15.

Sejm zajmuje się też zmianami, które mają zapewnić finansowanie trzynastej emerytury. Świadczenia mają być wypłacane z Solidarnościowego Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych, który ma zmienić nazwę na Fundusz Solidarnościowy.

– Dla osób, które mają szczególne potrzeby, zaliczają się także emeryci i renciści –  mówiła poseł Gabriela Masłowska.

Według opozycji zmiana uderzy w niepełnosprawnych.

– Nie okradajcie więcej osób z niepełnosprawnościami – apelowała poseł Koalicji Obywatelskiej Iwona Hartwich.

Na te zarzuty odpowiadał wiceminister rodziny pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed.

– Nikomu nic nie zabieramy, a tym bardziej nie zabieramy osobom niepełnosprawnym – zapewnił Stanisław Szwed.

Głosowania nad podwyżką akcyzy i zmianami w Solidarnościowym Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych odbędą się jutro.

TV Trwam News

drukuj