Posługujący na Filipinach ks. M. Janiszewski: Jest bardzo duża serdeczność ludu wobec kapłanów. Kiedy spotykają kapłana na ulicy, podchodzą do niego i proszą go o błogosławieństwo
Jest bardzo duża serdeczność ludu wobec kapłanów. Jest piękny zwyczaj, kiedy dzieci, a nawet i starsi spotykają kapłana na ulicy, podchodzą do niego i proszą go o błogosławieństwo – przykładają jego rękę do własnego czoła i mówią: „Ojcze, daj mi błogosławieństwo”. Widać, jak dzieci są rozpromienione, kiedy dostają słowo modlitwy i błogosławieństwa – powiedział posługujący na Filipinach ks. Mariusz Janiszewski MIC.
Filipiny są jednym z największych katolickich krajów – mają trzecią co do wielkości populację katolicką na świecie.
– Ludność tam zamieszkująca to jest około 100 milionów, z czego przynajmniej 75 proc. to są chrześcijanie – w znakomitej większości katolicy – wskazał posługujący na Filipinach ks. Mariusz Janiszewski MIC.
– Koronka do Miłosierdzia Bożego jest bardzo znana, bardzo rozpowszechniona. Siostra Faustyna to jest najbardziej znana Polką na Filipinach, zaraz potem jest św. Jan Paweł II – dodał.
Katolicy zamieszkujący Filipiny traktują ze szczególnym szacunkiem i serdecznością posługujących tam księży.
– Jest bardzo duża serdeczność ludu wobec kapłanów. Jest piękny zwyczaj, kiedy dzieci, a nawet i starsi spotykają kapłana na ulicy, podchodzą do niego i proszą go o błogosławieństwo – przykładają jego rękę do własnego czoła i mówią: „Ojcze, daj mi błogosławieństwo”. Widać, jak dzieci są rozpromienione, kiedy dostają słowo modlitwy i błogosławieństwa – opowiedział marianin.
Mimo to regularnie w tym kraju zabijani są księża. Jednym z nich był ks. Richmond Nilo, który zginął w 2018 roku na stopniach ołtarza.
– Został zamordowany podczas służby przy ołtarzu. Jaka jest tego przyczyna, możemy tylko domniemywać – zaznaczył posługujący tam ksiądz.
Filipiny to konglomerat różnych problemów ekonomicznych. Jednostki mierzą się z brakiem wykształcenia i ubóstwem. W związku z tym w wielu miastach rozwija się przestępczość.
– Jest bardzo duży procent ludności bardzo biednej; są slumsy, są miejsca, do których w samym okręgu stołecznym nie można dojechać – taksówka czy ryksza nie dojeżdża; są miejsca, gdzie slumsy są tak niebezpieczne, że właściwie nie można wejść bez obstawy. (…) Prostytucja, sprzedaż i używanie narkotyków, handel dziećmi, niewolnictwo – to są rzeczy, które się tam zdarzają. Na ulicach widać bardzo dużo biedoty. Klimat tropikalny i wilgotny pozwala, żeby ludzie żyli pod mostami. Biedota zjeżdża też do miast w nadziei zdobycia zatrudnienia, środków do życia – mówił ks. Mariusz Janiszewski.
– Jest pewien element anarchii, dlatego że np. pojawiają się akty związane z przemocą na ulicach; ataki wobec ludzi posądzanych czy wprost będących dilerami narkotyków – giną na ulicy z rąk policji czy, można wyobrażać sobie, konkurencyjnych gangów. Zwykła, prosta ludzka zawiść i chęć zemsty powodują, że giną ludzie na ulicach. Kiedyś na jednym ze spotkań z księżmi jeden z biskupów wprost powiedział, że jest już około 7 tysięcy ludzi, którzy w ten sposób zginęli na ulicach wielkich miast – dodał.
Z ks. Mariuszem Janiszewskim MIC rozmawiał ks. dr Andrzej Paś, koordynator kontaktów z mediami i diecezjami Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.
radiomaryja.pl




