Poród na SOR w Leżajsku pokazuje, czym kończy się likwidacja oddziałów ginekologiczno-położniczych
Porody na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym zaczynają być rzeczywistością. Przykładem jest SOR w Leżajsku, gdzie urodziła się dziewczynka.
Szpital Powiatowy w Leżajsku wraz z końcem ub.r. zlikwidował oddział ginekologiczno-położniczy. W ostatnich dniach na tamtejszy SOR karetka pogotowia przywiozła kobietę z powodu zaawansowanej akcji porodowej.
Dyrektor szpitala, Jerzy Jama, w mediach przekazał, że poród odbył się na sali porodowej zachowanej po likwidacji oddziału. Zapewnił, iż na SOR dostępna jest także położna. Po porodzie kobieta i jej córka zostały przetransportowane do szpitala Pro Familia w Rzeszowie.
Była minister zdrowia, poseł PiS, Katarzyna Sójka, mówiła, że to pokazuje, jakie są konsekwencje braku wsparcia dla porodówek.
– W takich miejscach jak Podkarpacie, żeby dojechać na normalną porodówkę, trzeba z niektórych miejsc pokonać 100 km. Doskonałym przykładem jest Leżajsk, gdzie niedawno zlikwidowano porodówkę, a ponieważ akcja porodowa była już zaawansowana, to lekarze podjęli decyzję, iż skorzystają z SOR-u i tam przyjęto poród. To są niezwykle niebezpieczne sytuacje. Uważam, że to bardzo duży błąd, iż nie wspiera się oddziałów ginekologiczno-położniczych – zaznaczyła Katarzyna Sójka.
Jednocześnie polityk jako niebezpieczne oceniła rozwiązanie zawarte w rozporządzeniu Ministerstwa Zdrowia, które umożliwia przyjmowanie porodów w szpitalach bez porodówek. Podkreśliła, że SOR jest miejscem zupełnie innego przeznaczenia – trafiają tam osoby poszkodowane, z wypadków, czy pod wpływem alkoholu. To niekompetencja, nieodpowiedzialność i lekceważenie potrzeb kobiet.
RIRM




