fot. PAP/Tomasz Gzell

Polskim lasom grożą pożary

W walce z koronawirusem lekarzy i personel szpitalny wspierają strażacy. Przy szpitalach rozstawiają namioty, które służą jako polowe izby przyjęć. Wyjeżdżają też do pożarów. Takich zdarzeń jest dużo, bo w lasach jest teraz bardzo sucho.

Strażacy w ostatnim czasie mają pełne ręce roboty. Pomagają w walce z koronawirusem, ale też gaszą pożary.

– Przełom zimy i wiosny to okres wytężonej pracy dla wszystkich strażaków w kraju, jeżeli chodzi o pożary traw, łąk czy też nieużytków. W głównej mierze jest to spowodowane poprzez wypalanie traw – mówił Michał Kucierski z Komendy Miejskiej straży pożarnej w Poznaniu.

Pożary traw to problem, z którym strażacy borykają się od wielu lat. Za zdecydowaną większość takich pożarów odpowiada człowiek. Mimo licznych apeli cały czas zdarzają się działkowcy i rolnicy, którzy w ten sposób próbują oczyszczać nieużytki. Pożary wzniecają też dzieci.

– Wzrost liczby pożarów traw, szczególnie w dni robocze prawdopodobnie spowodowany jest tym, że została zmniejszona aktywność społeczna i młodzież spędza ten czas w domu. Nie zawsze wiedząc jak ten czas spożytkować – tłumaczył bryg. Sławomir Brandt z wielkopolskiej straży pożarnej.

Co roku w pozornie niegroźnych pożarach nieużytków ginie kilkanaście osób. Wypalanie traw to jedno, ale wiosna to czas, kiedy w lasach jest bardzo sucho. Niemal w całej Polsce obowiązuje trzeci stopień zagrożenia pożarowego, a to oznacza, że wystarczy mała iskra, żeby wywołać pożar.

TV Trwam News

drukuj