fot. pixabay.com

Pandemia koronawirusa przynosi ogromne straty hodowcom i producentom drobiu

Hodowcy i producenci drobiu ponoszą ogromne straty z powodu pandemii. Unia Europejska tymczasem nie spieszy się z pomocą dla pogrążonej w kryzysie branży. „Nasz Dziennik” pyta, czy powodem jest to, że rynek drobiu we Wspólnocie zdominowała Polska.

Z informacji gazety wynika, że minister rolnictwa apelował o interwencję w tym sektorze, ale decyzja Komisji Europejskiej w tej sprawie nie jest jeszcze znana.

Polscy rolnicy ponoszą tymczasem gigantyczne straty spowodowane przerwaniem łańcucha dostaw. Eksport w ostatnim czasie praktycznie się nie odbywa. To przyczyniło się do tego, że w kraju mamy wielką nadpodaż drobiu.

Z tego powodu ceny kurczaków spadły w Polsce o około 60 proc., chłodnie i mroźnie są przepełnione, a wielu rolnikom i producentom grozi bankructwo.

Branża drobiarska oczekuje pomocy finansowej oraz m.in. umożliwienia jej pozbycia się nadwyżki drobiu – mówi prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu Andrzej Danielak.

– Przede wszystkim oczekiwalibyśmy – i to uważamy za najłatwiejszy sposób pozbycia się w tej chwili kłopotu jako punkt wyjścia do nowego startu – żeby te nadmierne zapasy, które powodują wpływ na aktualną sytuację cenową, żeby się tego pozbyć w taki sposób, żeby państwo polskie mogło to skupić i zaoferować na przykład krajom afrykańskim, w których są niedobory żywnościowe, żeby zaoferować tamtejszym krajom pomoc na przykład w postaci udzielenia im specjalnego polskiego kredytu państwowego, żeby oni za ten kredyt mogli sobie kupić ten drób po minimalnych kosztach. Ta sytuacja pozbycia się tego nadmiaru mięsa drobiowego spowodowałaby, że sytuacja powoli wracałaby do normy – wskazuje Andrzej Danielak.

Obecnie w polskim sektorze drobiarskim zarabiają głównie pośrednicy – ceny dyktują duże koncerny, a nie producenci. „Nasz Dziennik” przypomina, że dlatego resort rolnictwa zwrócił się do UOKiK-u o kontrolę supermarketów.

 

RIRM

drukuj