Polityczne zaślepienie osiągnęło już masę krytyczną

Jak bowiem inaczej odnieść się do słów europosła, byłego partyjnego kolegi,
któremu nie są obce sprawy dotyczące wsi, a który pisze, że Polska jest wśród
państw niszczących swoje rolnictwo. Wydawałoby się, że tak doświadczony polityk
bardziej powinien ważyć słowa, które wypowiada. Trzeba być bardzo zaślepionym,
aby na czarne mówić białe, a na białe czarne. Szkoda, że tych tez nie jest w
stanie udowodnić.

Podawany przez posła Wojciechowskiego przykład reformy cukru z roku 2006 jest co
najmniej kuriozalny. Wystarczy przypomnieć sobie, co działo się na posiedzeniu
unijnych ministrów rolnictwa, w którym uczestniczył obecny kolega partyjny posła
Wojciechowskiego, a ówczesny minister rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztof Jurgiel.
To wtedy podejmowano decyzje. Minister Jurgiel do dziś się tłumaczy przy różnych
okazjach z podejmowanych, a raczej niepodejmowanych wówczas działań. Zgadzam się
z europosłem Wojciechowskim, że rośnie zainteresowanie rolnictwem zrównoważonym,
tradycyjnym i żywnością ekologiczną. Warto jednak przy tej okazji wspomnieć, że
długo nie będzie to typ produkcji dominującej w rolnictwie, chociaż jego
znaczenie będzie się systematycznie zwiększać. Szkoda, że pan Janusz
Wojciechowski nie chce zauważać, jak bardzo wzrosła liczba gospodarstw
ekologicznych w Polsce. Znajduje to m.in. odzwierciedlenie we wzroście podaży
wysokojakościowych produktów tego sektora, wzroście liczby gospodarstw i
ekologicznych użytków rolnych. W 2004 r. w Polsce kontrolą było objętych 3 tys.
760 gospodarstw o powierzchni 82 tys. 730 ha, a w 2009 r. było to już ponad 17
tys. gospodarstw o powierzchni blisko 400 tys. hektarów. Liczba przetwórni
wzrosła w tym okresie z 50 do prawie 300. W Polsce udział rolnictwa
ekologicznego w całkowitej powierzchni upraw rolnych w 2002 roku wynosił
zaledwie około 0,3 procent, obecnie zaś wynosi już prawie 2,5 procent. Pochodną
wzrostu tego sektora rolnictwa jest wzrost liczby jednostek certyfikujących
odpowiedzialnych za kontrolę i certyfikację. W 2009 roku było ich już 11.
Natomiast nie wiem, skąd europoseł wziął liczbę prawie dwóch milionów
niewielkich gospodarstw rodzinnych. Czyżby nie zauważył, że zarówno w Agencji
Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, jak i w Kasie Rolniczego
Ubezpieczenia Społecznego zarejestrowanych jest mniej niż 1,5 miliona rolników?
Czyżby nie znał tych danych?
Mam prawo podejrzewać, że tak jest, bo w kolejnym fragmencie artykułu znów pada
stwierdzenie niepoparte żadnymi danymi. Ciekaw jestem, co autor miał na myśli,
pisząc, że znaczna część gospodarstw rodzinnych (ile?) ograniczyła produkcję i
trwa w uśpieniu, gdyż większość (konkretnie ile – 51 proc., 99 proc. i jakie?)
dziedzin rolniczej produkcji jest nieopłacalna.
O kompletnym zaś oderwaniu od rzeczywistości świadczy następujący fragment
artykułu: "Zamiast stanąć w pierwszym szeregu walki o możliwie największą pomoc
dla rolników i wyrównanie wielkości tej pomocy między starymi i nowymi krajami
członkowskimi, polski rząd chowa się w tej sprawie za plecami Francji".
Ten akapit wyraźnie świadczy o nieznajomości polskiego stanowiska w sprawie
reformy Wspólnej Polityki Rolnej po roku 2013 i działań podejmowanych w tym
kierunku.

Lista działań
Od samego początku funkcjonowania obecnego rządu prowadziłem i prowadzę rozmowy
na różnych forach unijnych, zapraszam również ministrów rolnictwa krajów
unijnych w celu wzajemnego przedstawiania i uzgadniania naszych stanowisk.
Dzięki temu lepsze jest zrozumienie i widać już zmiany niektórych państw w
podejściu do kluczowych zagadnień WPR. To efekt 83 odbytych przeze mnie spotkań
z moimi odpowiednikami w Europie i 31 wizyt składanych w Polsce.
Podczas przeglądu Wspólnej Polityki Rolnej (Health-Check) w 2008 roku Polska
uzyskała możliwość kontynuowania obecnego, prostego systemu płatności
bezpośrednich do 2013 roku. Uzyskaliśmy też dodatkowe środki finansowe m.in. na
wsparcie sektora mleczarskiego (90 mln euro) oraz uniknęliśmy istotnego
ograniczenia działań interwencyjnych na rynkach rolnych w ramach WPR, a także
odłożone zostały w czasie (do 2013 r.) wymogi w zakresie dobrostanu zwierząt.
Przypomnę też kilka konkretnych moich wystąpień na posiedzeniach unijnych
ministrów ds. rolnictwa:
– wrzesień 2008 r.
Wprowadzenie wniosku dotyczącego przywrócenia ochrony celnej, wspólnotowego
rynku zbóż, co było podyktowane zmianą sytuacji na tym rynku w drugiej połowie
2008 roku. Zgłoszenie propozycji, aby zaoszczędzone środki budżetu WPR
wykorzystać w sektorze rolnym.
– październik 2008 r.
Złożenie wniosków w sprawie kryzysu na rynku jabłek przeznaczonych do
przetwórstwa, w niektórych nowych środkowoeuropejskich państwach członkowskich;
oraz w sprawie trudnej sytuacji w rolnictwie, szczególnie w kontekście wysokiego
poziomu cen środków produkcji rolnej.
– listopad 2008 r., styczeń 2009 r.
Wprowadzenie wniosku dotyczącego przywrócenia refundacji wywozowych do
przetworów mlecznych.
– marzec 2009 r.
Wystąpienie z wnioskiem dotyczącym kwalifikowalności VAT w ramach Programu
Rozwoju Obszarów Wiejskich. Poparcie na tym samym posiedzeniu wniosku Niemiec o
zwolnienie producentów w sektorze cukru z konieczności wpłaty do funduszu
restrukturyzacyjnego drugiej raty składki restrukturyzacyjnej za rok gospodarczy
2008/2009.
– Ponadto wystąpienie o wydłużenie możliwości kredytowania zakupu ziemi na
warunkach preferencyjnych i uzyskanie takiej zgody.

Nie chowamy się za Francją
Natomiast w kwestiach dotyczących przyszłości Wspólnej Polityki Rolnej Rząd RP
ma własne propozycje i wielu sprzymierzeńców, ale nie popiera koncepcji Francji.
Komunikat Komisji Europejskiej z dnia 18 listopada br. w sprawie przyszłości WPR
oceniłem jako niezłą podstawę do dalszej dyskusji, ale propozycje w nim zawarte
uznałem za mało ambitne, zachowawcze i utrwalające obecną politykę rolną, co
oznacza stagnację w rolnictwie na poziomie końca poprzedniego wieku.
Skoro pan Janusz Wojciechowski nie zna naszego stanowiska, to podkreślę, że
opowiadamy się w nim za odejściem od historycznych zaszłości, które zakłócają
oraz zniekształcają warunki konkurencji na jednolitym rynku i za utrzymaniem
obydwu filarów Wspólnej Polityki Rolnej w proporcjach 50/50. Uważam, że
potrzebna jest ambitna reforma WPR, która zapewni rozwój rolnictwa całej Unii
Europejskiej i poprawi konkurencyjność tego sektora na rynku międzynarodowym.
Nowa WPR powinna zapewnić większą orientację na rynek, uwzględniać dobra
publiczne, w tym bezpieczeństwo żywnościowe i ochronę środowiska.
Polska domaga się wprowadzenia nowych, obiektywnych kryteriów alokacji środków
pomiędzy państwa członkowskie w ramach I filaru, które muszą być powiązane z
aktualnymi celami WPR, oraz odejścia od obecnych, powiązanych z historyczną
produkcją kryteriów. Nowe, obiektywne kryteria to droga do wyrównania poziomów
wsparcia (Francja natomiast jest temu przeciwna).
Nowe kryteria powinny uwzględniać m.in.: powierzchnię użytków rolnych,
zatrudnienie, realizację wymogów w zakresie ochrony środowiska czy dodatkowe
wsparcie obszarów o niekorzystnych warunkach gospodarowania.
Mogę tylko wyrazić ubolewanie, że przedstawiciel naszego kraju w Parlamencie
Europejskim, a w dodatku wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie
zna polskiego stanowiska w sprawie reformy Wspólnej Polityki Rolnej.
Takie podejście to jest lekceważenie wsi i brak troski o rodzime rolnictwo,
Panie europośle.
Tak samo jak rzucanie poszczególnych haseł zmian legislacyjnych, a nie
kierowanie przez Pańskie ugrupowanie konkretnych projektów ustaw do Sejmu RP.
Na koniec proszę, aby przed opinią publiczną zdał Pan sprawę z Pana aktywności w
Parlamencie Europejskim, ile ma Pan nieobecności na posiedzeniach komisji
rolnictwa, ile razy zabierał Pan głos i jaka była Pana aktywność w przygotowaniu
i dyskusji nad raportem europosła Alberta Dessa.
 

Marek Sawicki
 

Marek Sawicki jest ministrem rolnictwa, członkiem Polskiego Stronnictwa
Ludowego.

drukuj