Pokłosie zażywania dopalaczy
Nadal 13 osób pozostaje w szpitalach po zażyciu dopalaczy. Dwie z nich są w stanie ciężkim. W ramach akcji przeciw handlarzom dopalaczami policjanci zatrzymali w ostatnich dniach 13 osób.
Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach podało, że liczba interwencji Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego związanych z zatruciem dopalaczami od 9 lipca do dzisiaj wyniosła 376. Z kolei w okresie od 3 do 15 lipca do śląskiego Sanepidu wpłynęły zgłoszenia o 636 podejrzeniach zatrucia dopalaczami. Hospitalizowano 463 osoby.
Pięć lat temu rząd podjął walkę z dopalaczami. Niestety bezskutecznie. To, co udało się zrobić, to likwidacja legalnych sklepów. Wciąż są jednak dostępne w internecie i w bardzo niepozornych miejscach.
Młodzi ludzie, którzy najczęściej sięgają po dopalacze, muszą wiedzieć, że niosą one śmiertelne zagrożenie – mówi dr Elżbieta Kędzia-Kierkus – ordynator oddziału chorób wewnętrznych Szpitala Zakonu Bonifratrów im. św. Jana Bożego w Łodzi.
– Zawsze, w każdym przypadku osoby młodej, która trafia do nas z olbrzymią agresją, gdy mamy do czynienia z ogromnym pobudzeniem, jest ona nadmiernie spocona, ma szybką akcję serca, ma gonitwę myśli, często zaburzenia świadomości – czyli wszystko to, co nazywa się bardzo dużym pobudzeniem psycho-ruchowym – to powinno nas skłonić do myślenia, czy ten pacjent nie spożył pewnych rzeczy, które można nazwać „dopalaczami” – mówi dr Elżbieta Kędzia-Kierkus.
Pierwszy raz po zażyciu dopalaczy jest zazwyczaj bardzo niepozorny – zwraca uwagę Ewa Sulińska, kierownik Laboratorium Szpitala Zakonu Bonifratrów im. św. Jana Bożego w Łodzi.
– Pacjent na początku zachowywał się – na pozór – zupełnie normalnie. Z minuty na minutę jego stan się pogarszał, był coraz bardziej agresywny. Wszyscy lekarze-mężczyźni, którzy aktualnie mieli dyżur w szpitalu, zostali poproszeni w trybie pilnym do pojawienia się w izbie przyjęć, celem spacyfikowania pacjenta, ponieważ wyrywał wenflon, nie można było mu podać żadnych leków uspokajających, pobrać krwi – tak, że zachowywał się bardzo, bardzo agresywnie – opisuje Ewa Sulińska.
Dlatego, szczególnie w okresie wakacji, rodzice, dziadkowie, wychowawcy i duszpasterze powinni bacznie obserwować swoich podopiecznych. Pamiętajmy jednak, że odpowiedzialność za młodych ludzi – którzy są teraz szczególnie zagrożeni przez dopalacze – spoczywa na całym społeczeństwie.
TV Trwam News/RIRM
