Podatek PiS od transakcji zostanie rozpatrzony

Propozycja PiSu dot. wprowadzenia podatku od transakcji finansowych funkcjonuje w wielu krajach na świecie. Zgodnie z rekomendacją Komisji Europejskiej od 2016 r. zamierza go wprowadzić większość państw strefy euro.

PiS szacuje, że Polsce podatek od transakcji finansowych może dać nawet 1 mld 700 mln zł przychodów do budżetu w skali roku.

Zwolennicy tego typu podatku podkreślają, że ogranicza on m.in. krótkoterminowe i automatyczne transakcje spekulacyjne. Przeciwnicy przekonują, że podatek jest nieskuteczny, zniechęca do inwestycji i zachęca do unikania fiskusa.

Współautor programu gospodarczego PiS, poseł Henryk Kowalczyk mówił, w ramach podatku bankowego, że są dwie propozycje.

PiS, jeśli chodzi o podatek od transakcji finansowych, proponuje opodatkować transakcje finansowe międzybankowe itd., oczywiście nie przelew zrobiony przez prywatną osobę czy firmę, tylko na rynku międzybankowym. 0,14 procenta podatku od wartości transakcji, a od instrumentów pochodnych 0,07 procenta. To są nasze propozycje, które w tej chwili są dyskutowane, omawiana jest również propozycja podatku bankowego, ale w formie podatku od aktywów lub kapitału. Tutaj stawka byłaby wyższa, ponieważ wystąpiłaby niższa kwota 0,39 proc. Mamy więc przygotowane projekty ustaw w tej sprawie – powiedział poseł Henryk Kowalczyk.

Według propozycji KE unijny podatek od transakcji ma być nakładany na wszystkie transakcje, których przedmiotem są instrumenty finansowe.

Włączenie się do niego od 1 stycznia 2016 r. zadeklarowały 11 państw strefy euro m.in.: Austria, Belgia, Francja, Grecja, Hiszpania czy Niemcy. Przeciwko są  kraje UE, które z transakcji finansowych czerpią duże zyski, a więc Wielka Brytania, Luksemburg, Cypr i Malta.

Wg KE unijny podatek od transakcji finansowych przyniesie od 16,4 do nawet 400 mld euro. Ta kwota nie zwiększyłaby unijnego budżetu, ale o tyle odciążono by wpłaty narodowe w ramach obecnych składek państw do budżetu UE liczonych na podstawie ich PKB.

RIRM

drukuj