fot. PAP/Maciej Kulczyński

Pięciu spośród 31 imigrantów może zostać wydalonych z Polski

Żaden z imigrantów zatrzymanych przez Straż Graniczną w Szklarskiej Porębie nie zwrócił się o status uchodźcy w Polsce. 23 osoby z ważnymi dokumentami pozostaną na wolności, pozostałe trafią do ośrodków, a pięciu Afgańczyków może zostać wydalonych z Polski.

Jak poinformowała w czwartek rzeczniczka Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej Irena Skuliniec, po zakończeniu czynności i przesłuchań wobec pięciu obywateli Afganistanu, dwóch Syryjczyków i Jemeńczyka, którzy nie mają dokumentów, funkcjonariusze skierowali do sądu wnioski o umieszczenie ich w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców.

Obywatele Syrii i Jemenu będą przebywać w ośrodku do czasu potwierdzenia ich tożsamości. Obywatele Afganistanu w strzeżonym ośrodku będą oczekiwać na wydalenie – wyjaśniła rzecznik.

Dodała, że żadna z zatrzymanych we wtorek 31 osób nie złożyła wniosku o status uchodźcy w Polsce.

Jak zaznaczyła, wobec 23 obywateli Syrii i Jemenu, którzy posiadali dokumenty tożsamości, funkcjonariusze nie mogąc zakończyć postępowania decyzją o zobowiązaniu do opuszczenia Polski, zastosowali środek alternatywny w postaci zdeponowania paszportu lub nakazu zgłaszania się do wskazanej placówki SG.

Obywateli Syrii i Jemenu nie można odesłać do ich państw, ponieważ kraje te znajdują się na liście Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców jako terytoria objęte konfliktem zbrojnym – dodała rzecznik.

Skuliniec poinformowała, że cudzoziemcy, którym zdeponowano paszporty lub nakazano okresowe zgłaszanie się do placówek Straży Granicznej, otrzymali od funkcjonariuszy listę kilkunastu adresów ośrodków pomocy, do których mogą się zgłosić o wsparcie.

We wtorek 31 obywateli Syrii, Afganistanu i Jemenu zostało zatrzymanych podczas rutynowej kontroli drogowej w Szklarskiej Porębie (Dolnośląskie). Kierowca, który wiózł nielegalnych imigrantów busem, zbiegł i jest poszukiwany przez policję. Auto miało polskie rejestracje, ale nadal nie odnaleziono też jego właściciela. Powodem kontroli drogowej było podejrzenie, że kierowca może być pijany.

PAP/RIRM

drukuj