fot. wikipedia

Państwo Islamskie planowało zamachy w Australii

Bojownicy Państwa Islamskiego chcieli ścinać głowy przypadkowym osobom w Australii. Do takich ustaleń doszły australijskie służby, które w nocy zatrzymały piętnaście osób powiązanych z tą organizacją terrorystyczną.

W Australii od zeszłego tygodnia obowiązuje podwyższony alert terrorystyczny z związany z dużym ryzykiem zamachów. W nocy 800 funkcjonariuszy policji stanowej i federalnej w tym samym czasie wkroczyło do dwudziestu miejsc w Sydney, Brisbane i Logan. Służby aresztowały 15 osób podejrzanych o terroryzm.

– Dzisiejsza operacja potwierdza, że mamy do czynienia z rzeczywistym zagrożeniem, ale co ważniejsze, że mamy siłę i zdolność aby powstrzymać siły terrorystyczne i ich ataki – powiedział Andrew Scipione, z policji Nowej Południowej Walii.

Dzięki podsłuchanym rozmowom australijskie służby ustaliły, że członkowie Państwa Islamskiego chcą na terytorium Australii porywać przypadkowe osoby i mordować je ścinając im głowy w miejscach publicznych.

– Całkiem wyraźne apele były wysyłane przez Australijczyka, który najwyraźniej zajmuje wysoką pozycję w Państwie Islamskim, do siatki wsparcia w Australii, by dokonywano pokazowych zabójstw tutaj, w tym kraju – poinformował Tony Abbott, Premier Australii.

Australijski prokurator potwierdził, że do brutalnych ataków nawoływała osoba, która mieszka w Australii i najprawdopodobniej pochodzi z Afganistanu. Kilka dni temu policja zatrzymała również  dwóch mężczyzn, którzy przygotowywali się do wyjazdu do Syrii, a także rekrutowali nowych bojowników i zbierali fundusze. Australijskie służby szacują, że w Iraku i Syrii walczy już 60 obywateli Australii, a kolejnych 100 aktywnie ich wspiera.

W sierpniu rząd Australii zaplanował przeznaczenie ponad pół miliarda dolarów australijskich na walkę z terrorystami oraz z ekstremizmem i radykalizacją postaw wśród młodych osób.

Bojownicy z Państwa Islamskiego opublikowali dziś nagranie z wypowiedzią brytyjskiego dziennikarza i fotoreportera porwanego w 2012 roku w Syrii. John Cantlie w krótkim filmie potwierdził, że jest zakładnikiem i w kolejnych nagraniach będzie przekazywał prawdę o Państwie Islamskim. Dziennikarz stwierdził, że jego rząd pozostawił go samego.

– Zamierzam pokazać wam prawdę: co stoi za tymi systemami i motywację Państwa Islamskiego, i jak zachodnie media, te same organizacje, dla których pracowałem, potrafią wykrzywiać i manipulować prawdą przed publicznością w swoich krajach – oznajmił John Cantlie, porwany dziennikarz.

Dotychczas bojownicy Państwa Islamskiego publikowali nagrania z brutalnymi egzekucjami swoich zakładników z Zachodu. Przeciwko dżihadystom zawiązuje się międzynarodowa koalicja. Francja oświadczyła dziś, że jej samoloty będą wspierać amerykańskie lotnictwo w nalotach na pozycje bojowników.

TV Trwam News

drukuj