Pakistan: wybory parlamentarne i prowincjonalne

Według najnowszych sondaży najpewniej żadna z trzech głównych partii nie zdobędzie większości w sobotnich wyborach do Zgromadzenia Narodowego, izby niższej pakistańskiego parlamentu. Eksperci przewidują, że przyszły rząd będzie słaby, złożony z kilku ugrupowań.

Poniżej przedstawiamy najważniejsze informacje dotyczące samych wyborów i poszczególnych partii politycznych.

Sobotnie wybory będą pierwszymi w 66-letniej historii Pakistanu, po których demokratycznie wybrany rząd przejmie władzę od poprzedniego, wybranego w ten sam sposób.

Do głosowania uprawnionych jest prawie 86 mln ludzi w tym liczącym ponad 180 mln mieszkańców kraju. Pakistańczycy będą wybierać na 5-letnią kadencję deputowanych do Zgromadzenia Narodowego oraz parlamentów prowincji.

Pod względem administracyjnym Pakistan podzielony jest na 4 prowincje: Beludżystan, Pendżab, Chajber Pachtunchwa (d. Północno-Zachodnia Prowincja Graniczna) i Sindh.

Oprócz 342-osobowego Zgromadzenia Narodowego parlament federalny Pakistanu ma jeszcze izbę wyższą – 100-osobowy Senat, złożony z przedstawicieli zgromadzeń prowincjonalnych, którego kadencja trwa 6 lat (1/3 składu Senatu jest odnawiana co 3 lata). Ostatnie wybory do Senatu odbyły się w marcu ub. r.

60 mandatów w Zgromadzeniu Narodowym jest zarezerwowanych dla kobiet i przydzielanych w sposób proporcjonalny: im więcej miejsc dana partia zdobędzie w parlamencie, tym więcej kobiet będzie mogła nominować na deputowane. 10 miejsc przewidziano dla przedstawicieli mniejszości religijnych. 272 deputowanych wybieranych jest w głosowaniu powszechnym.

Eksperci podkreślają, że głosowanie będzie ważną próbą dla pakistańskiej demokracji. Jego wynik będzie miał wpływ na los prezydenta Asifa Alego Zardariego, którego kadencja kończy się pod koniec br. Prezydent jest wybierany na 5-letnią kadencję przez kolegium elektorskie, czyli członków Zgromadzenia Narodowego, Senatu i czterech parlamentów prowincji.

Według jednego z ostatnich sondaży dla pakistańskiego dziennika „Dawn” największym poparciem cieszy się największa partia opozycyjna byłego premiera Nawaza Sharifa Pakistańska Liga Muzułmańska Nawaz (PML-N). Ugrupowanie to może liczyć na 34,89 proc. głosów, podczas gdy rządząca Pakistańska Partia Ludowa (PPP) na 24,89 proc., a opozycyjny Pakistański Ruch na rzecz Sprawiedliwości (Pakistan Tehreek-e-Insaf – PTI) dawnego mistrza krykieta Imrana Khana – 12,11 proc.

Pakistańska Liga Muzułmańska Quaid-e-Azam (PML-Q), która wchodzi w skład ustępującej koalicji rządowej, utworzyła nieformalny sojusz wyborczy z PPP w Pendżabie, najludniejszej pakistańskiej prowincji.

Z kolei świecki Zjednoczony Ruch Narodowy (Mutahida Qaumi Mahaz – MQM), który jest popularny wśród elektoratu miejskiego i społeczności biznesu w Karaczi i Hajdarabadzie, jest partnerem koalicyjnym PPP na poziomie federalnym i w prowincji Sindh. Partia ta wystawiła jednak swych własnych kandydatów we wszystkich czterech prowincjach, nie wchodząc w żadne wyborcze alianse. MQM reprezentuje interesy uchodźców muzułmańskich z Indii.

W pojedynkę do wyborów idzie również świecka Ludowa Partia Narodowa (Awami National Party – ANP), która była to tej pory w koalicji z PPP w rządzie federalnym oraz w prowincji Chajber Pachtunchwa.

Jeśli chodzi o partie religijne, to za najważniejszą z nich w najbliższych wyborach uważana jest prawicowa partia fundamentalistów muzułmańskich Jamaat-e-Ulema-e-Islam-Fazal (JUI-F), która ma w obecnym Zgromadzeniu Narodowym i Senacie po kilka miejsc. Utworzyła ona nieformalny sojusz wyborczy z małą partią świecką w częściach prowincji Chajber Pachtunchwa.

Najstarszym ugrupowaniem religijnym w Pakistanie jest Jamaat-e-Islami Pakistan (JIP), partia fundamentalistów muzułmańskich, która zbojkotowała wybory w 2008 r. w proteście przeciwko rządzącemu prezydentowi, gen. Pervezowi Musharrafowi. Partia ta wystawiła kilku silnych kandydatów w Pendżabie, Chajber Pachtunchwa i Sindh.

Pięć innych ugrupowań religijnych startuje w wyborach pod szyldem Zjednoczonego Frontu Religijnego (Mutahida Deeni Mahaz).

Wybory mają być monitorowane przez 110 obserwatorów z ramienia Unii Europejskiej oraz zespół 57 krótko- i długoterminowych obserwatorów z Narodowego Instytutu Demokratycznego, niezależnej organizacji non-profit mającej główną siedzibę w Waszyngtonie. Kilka rządów, w tym amerykański, japoński i turecki, również ma wysłać na wybory do Pakistanu swoich obserwatorów.

PAP

drukuj