Orzeł i reszka
Sytuacja polityczna w Polsce zmienia się jak w kalejdoskopie. Drugi miesiąc „wojny” w koalicji rządzącej przynosi nieoczekiwane zwroty akcji, zmiany sojuszy, przesunięcia na linii „frontu”. Opozycja wyrwała się z letargu i ruszyła do ataku. Samoobrona i LPR wyraźnie otrząsnęły się z szoku po odwołaniu z rządu Andrzeja Leppera i przeszły do kontruderzenia, domagając się zmiany premiera.
Faktem jest, że zakończona fiaskiem operacja CBA – która według założeń miała zakończyć się widowiskowym aresztowaniem wicepremiera Leppera – postawiła partię rządzącą w trudnym położeniu. Sytuacji nie ułatwia dymisja, cieszącego się dotąd zaufaniem braci Kaczyńskich, Janusza Kaczmarka, z którego próbuje się zrobić kozła ofiarnego nieudanych działań służb specjalnych. Były minister spraw wewnętrznych dołączył do grona domagających się komisji śledczej do wyjaśnienia działań CBA, sugerując, że były nieprawidłowości, a nawet naruszenie prawa.
Polityka zbierania haków i kwitów „na wszystkich”, nawet na własne zaplecze polityczne, stawia pod znakiem zapytania ewangeliczną zasadę „zło dobrem zwyciężaj”. Czy można używać złych metod, motywując je dobrymi celami? Czy polityka polska ma polegać na tym, że wszyscy zbierają materiały na wszystkich? Prowokacja i taśmy mogą świadczyć o jakobińskiej mentalności tych, którzy poprzez terror chcą sprawować władzę. Rządzenie przy pomocy donosicielstwa, intryg, szantażu, przecieków do mediów w celu kompromitowania niewygodnych osób tworzy też obcą cywilizacji łacińskiej atmosferę niepewności, wzajemnych podejrzeń.
Kto sieje wiatr, zbiera burzę. Logika „wojny” i polityka „dajcie człowieka, a znajdzie się na niego paragraf” powodują, że w coraz szerszych kręgach społecznych, a nawet wśród gorących zwolenników PiS, rodzą się wątpliwości, czy aby sprawy w Polsce zmierzają w dobrym kierunku. Przekłada się to na spadające notowania partii rządzącej i wzrost poparcia dla „przystawek” oraz partii opozycyjnych. Pojawiają się już pomysły egzotycznej koalicji wszystkich przeciw obowiązującej obecnie w polskim życiu publicznym „kulturze politycznej”. I choć bardzo mało prawdopodobne jest konstruktywne wotum nieufności (które byłoby wybawieniem dla Jarosława Kaczyńskiego jako ofiary „układu”), to jeśli koalicja rządowa nie zostanie w najbliższych dniach reaktywowana albo nie będzie w ciągu dwóch miesięcy przedterminowych wyborów, to mniejszościowy rząd będzie krojony plasterek po plasterku. Nastąpią próby odwoływania poszczególnych ministrów i marszałka Sejmu. Będzie się powiększał chaos i zamęt.
Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Polska wymaga obecnie stabilnych i dobrych rządów. Tak wiele jest do zrobienia i wewnątrz kraju, i na arenie międzynarodowej. Niepotrzebne są gry i gierki, niepotrzebne są awantury w koalicji, która powinna realizować program cieszący się dwa lata temu szerokim poparciem społecznym. Cierpliwość i zaufanie zatroskanego o dobro Polski elektoratu są już na wyczerpaniu. Dlatego liderzy rządzących partii powinni się porozumieć i myśleć o racji stanu, a nie o własnych partykularnych interesach.
PS W związku z nieprawdziwym stwierdzeniem zawartym w „Gazecie Wyborczej” z 8.08.2007, w której wspomniano o moim tekście w „Naszym Dzienniku” z ubiegłego tygodnia, przedstawiając mnie jako osobę „związaną” z LPR, wyjaśniam, że nie jestem członkiem żadnej partii politycznej ani nie jestem też „związany” z żadną partią polityczną. Nieprawdziwa informacja „GW” jest tym bardziej zastanawiająca, że właśnie na łamach tej gazety już wiele miesięcy temu pisano, iż nie mam związków ani nie jestem członkiem LPR.
